najczęstsze błędy biegaczy
Nawet doświadczonym zawodnikom zdarzają się wpadki... (fot.lifewithlyn.com)

Wielu z Was biega już na tyle długo, że wydawać by się mogło, iż w Waszym treningu nie ma mowy o błędach. Mało tego, zazwyczaj się do nich nie przyznajecie, bo to przecież wstyd. „Biegam 10 lat, przebiegłem 50 maratonów i ja miałbym popełniać błędy?” – tak powie pewnie nie jeden weteran biegowych tras. Prawda jest jednak brutalna – nawet stary maratoński wyga, z setką maratonów na koncie i rekordem życiowym poniżej 3 godzin może być w gruncie rzeczy biegowym żółtodziobem.Na profesjonalizm w biegu nie wpływa bowiem tylko i wyłącznie wynik czy ilość zaliczonych biegów. Tu chodzi o całe życie, odpowiednie sterowanie treningiem, umiejętność regeneracji i niedoprowadzenie się do wyglądu jak by się właśnie uciekło z łagru. Bieganie bieganiem, pasja pasją, ale w tym wszystkim najważniejszy jest zdrowy rozsądek, rozważne oddzielenie pewnych spraw i umiejętność spojrzenia na siebie… z dystansem. Pozwólcie, że wytknę najczęstsze błędy biegaczy, dokładnie 5 błędów, sam kiedyś również je popełniałem (1,2,3 – przyznaję się bez bicia), ale do rzeczy:

 

1Odpuszczenie treningu to największy grzech biegacza – NIEPRAWDA

Tak uważacie, bo tak kładą Wam w głowę wszyscy dookoła. Internetowe portale, blogi i setki krążących po sieci motywacyjnych obrazków. Jest w tym ziarnko prawdy, ponieważ systematyczność i konsekwencja to jak wiadomo klucz do sukcesu. Jeśli jednak masz gorszy dzień, czujesz się fatalnie, a na dworze wieje właśnie huragan Ksawery to gwarantuję Ci, że jeden dzień wolny nie wyszczerbi tego Twojego klucza. Trening w warunkach, w których latają gałęzie, a gdzie indziej inni tracą nawet życie, to nie wyraz heroizmu tylko głupoty.

Niestety większość jeszcze się tym chwali publicznie, a co gorsza, dają w ten sposób negatywny wzór innym. Biegacze zazwyczaj nie uznają kompromisów, gdy muszą odpuścić trening, popadają w szarą melancholię i nie robią nic lub godzinami patrzą się z zazdrością na umieszczane w sieci treningi znajomych i wspomniane wcześniej motywacyjne obrazki o wątpliwym sensie. Jeśli zatem jeden czy dwa dni jesteś zmuszony zostać w domu, to nie dramatyzuj. Wsiadaj na rower stacjonarny, rób brzuszki, pompki, cokolwiek, ale ruszaj się żeby nie myśleć o swojej niedoli.