Najdziwniejsze rzeczy jakie jakie robią biegacze

Najdziwniejsze rzeczy jakie jakie robią biegacze

autor -
fot.biegizagraniczne.wordpress.com

Zazwyczaj piszemy Wam o tym jak biegać, trenować, przygotowywać się do zawodów. Czasami poważnie, czasami z przymrużeniem oka. Dziś będzie właśnie trochę z humorem, ale tematy, które poruszymy warto wziąć sobie do serca i raczej unikać takich zachowań. Oto lista najgłupszych (a raczej najbardziej absurdalnych) rzeczy, jakie może zrobić biegacz w swoim biegowym życiu.

 

Biegasz tydzień i startujesz w zawodach

Masz 10km w nogach, więc startujesz w zawodach żeby się sprawdzić. No może nie brzmi to drastycznie głupio, ale jest to głupie. Wyobraź sobie, że nigdy nie gotowałeś. Robisz więc swoją pierwszą jajecznicę w życiu, potem robisz frytki, a na koniec schabowego. Czy z takimi umiejętnościami idziesz do programu Master Chef? No chyba nie, co? W bieganiu nie musisz być mistrzem, ale powinieneś tak się przygotować do swoich zawodów żeby ukończyć je w zdrowiu, a nie słaniając się na nogach.

 

Biegasz z pełnym bebechem

Wracasz z pracy i w pośpiechu ładujesz w siebie michę pomidorówki, do tego wchodzą mielone z buraczkami i ziemniaczki polane tłuszczykiem. Robisz trzy skłony i lecisz na trening. Bekasz, wzdyma Cię, prawie wymiotujesz, Twoje serce i żołądek przeżywają dantejskie sceny, ale jakoś dajesz radę. Takie zachowanie to głupota, a brak czasu jej nie tłumaczy. Wystarczyło zjeść lekką przekąskę, a obiad sobie odgrzać później. Proste i od razu lżej, prawda?

 

Jesteś gruby i biegasz po schodach

Bieganie po schodach jest ostatnio w modzie. Ja nie widzę w tym niczego ciekawego, ale to moje subiektywne odczucie. Być może bywałem w życiu w zbyt obskurnych klatkach schodowych. Nieważne. Jest to jakiś sposób na aktywność, ale jak widzę faceta po 50, który biega od kilku miesięcy, po czym zaczyna biegać po schodach mimo wagi ponad 90kg i potem łapie kontuzję – to jakoś trudno mi go żałować. Niestety tak robi coraz więcej osób, które kończą swoje klatkowe wyczyny kontuzją i wtedy… zaczynają się prawdziwe schody.