Największy wstyd w polskim bieganiu w 2015 roku

Wielu z nas robi podsumowanie 2015 roku – jaki był, co przyniósł, czy obfitował w biegowe sukcesy czy może porażki. Ja również takie podsumowanie zrobiłem odnośnie swojego biegania, ale też – jak zawsze zacząłem się zastanawiać co było największym biegowym sukcesem i porażką w Polsce w 2015 roku. Sukcesów było sporo – był srebrny medal Adama Kszczota na Mistrzostwach Świata w Pekinie, były wspaniałe występy Ewy Swobody i dwukrotnie bity rekord Polski kobiet w biegu na 100km. Jednoznaczne określenie czyj sukces był największy byłoby niesprawiedliwe, bo każdy na niego pracuje równie mocno. Postanowiłem więc nie napisać o sukcesie, ale o porażce – zresztą nie byłbym sobą gdybym tego nie uczynił.

O porażce, za którą mogą się wstydzić wszyscy polscy biegacze. I nie chodzi tu o sytuację, w której komuś źle poszło na zawodach czy wpadkę organizacyjną na biegu. Chodzi o zjawisko, które wzbudza niesmak i które absolutnie nie powinno mieć miejsca. O czym mowa? O przyzwoleniu organizatorów na starty biegaczy z Ukrainy i Kenii przyjmujących doping. Po wpadce Bogdana Semenowycza na Poznań Maratonie zaczęto mówić o tym głośniej i problem został zauważony przez większą grupę osób, zwłaszcza, że ten człowiek przed poznańskim biegiem wygrał sporo biegów i sporo również po – w dodatku ze wspaniałymi wynikami! Ile razy wygrał nieuczciwie? Możemy się tylko domyślać…

Organizatorzy wielu biegów wciąż uważają, że ich imprezy zyskają na prestiżu jeśli zaproszą kilku podrzędnych ukraińskich lub kenijskich biegaczy, których nazwisk i tak nikt nie zna, ale dzięki którym bieg można określić szumnie mianem „międzynarodowego”. Mało tego – ci biegacze mają często możliwość zapisania się na ostatnią chwilę, a organizatorzy traktują ich jak gwiazdy. To, że większość z nich jest na dopingu nie wzbudza wątpliwości, zwłaszcza tych, którzy to środowisko znają od podszewki. Przypadki biegania kilkunastu zawodów w roku na bardzo wysokim poziomie są coraz częstsze, a nierzadko się zdarza, że biegacz wygrywa 5-6 imprez w miesiącu i to z bardzo dobrymi rezultatami. Jednym z rekordzistów jest Kimaijo Hillary Kiptum, którego jednak jeszcze nie przyłapano…

- REKLAMA -

Nie chcę rozwodzić się nad nieuczciwością i ilością sytuacji, w której osiągnięcia ukraińsko-kenijskiej braci wzbudzają wątpliwości. Jedno jest pewne – to właśnie zacofanie wielu organizatorów, niewiedza i ślepe podniecanie się międzynarodowością biegów jest największym powodem do wstydu. Świadczy to dobitnie o tym, że za organizację biegów wciąż zabierają się osoby, które nie mają o tym bladego pojęcia – mam na myśli zwłaszcza lokalne OSIRy, środowiska TKKF, korpulentnych działaczy i wielu innych, dla których bieg to po prostu kolejne wydarzenie w kalendarzu miejskich/gminnych imprez.

Miejmy tylko nadzieję, że w kolejnych latach tego typu organizatorzy przejrzą na oczy i zamiast traktowania oszustów jak bohaterów znaleźć rozwiązanie problemu. A rozwiązanie wbrew pozorom jest banalne i nie ma tu żadnej filozofii:

  • nie stać mnie na przeprowadzenie kontroli antydopingowej to ustalam na tyle niskie nagrody aby nie kusić dopingowych oszustów
  • jeśli zapisy są zamknięto to znaczy, że są zamknięte dla wszystkich – nie dopisuję „gwiazd” zza wschodniej granicy i z Kenii na ostatnią chwilę
  • stawiam na ciekawą formułę biegu i niepowtarzalną atmosferę, robię bieg dla amatorów, a nie dla garstki oszustów, dla których na nagrody zrzuca się reszta biegaczy

I takiego właśnie myślenia życzę wszystkim organizatorom biegów w 2016 roku – powodzenia!

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykuł31. Uliczny Bieg Sylwestrowy | Galeria zdjęć!
Następny artykułRuszyły zapisy do maratonu – opłaty startowe i nagrody to absurd!
Tomasz Peisert
Redaktor naczelny, współwłaściciel, biegacz – amator od 15 lat. Gdy zaczynał biegać, nie miał o tym pojęcia, ale od razu porwał się na… maraton. Popełnił chyba wszystkie możliwe błędy początkujących biegaczy, ale zgłębiając wiedzę i trenując systematycznie w końcu złamał granicę 3 godzin w maratonie. Teraz zdobytym doświadczeniem dzieli się z innymi, prowadząc grupy treningowe oraz tworząc poczytne teksty/felietony. Pisze to co myśli, często kontrowersyjnie, ale nigdy nie ukrywa faktów. Jego aktualne rekordy życiowe to: maraton 2:56:47, półmaraton 1:18:17, 10km - 35:19.