NB 1490 vs NB 980 Fresh Foam – pojedynek kuzynów

Do tej pory publikowaliśmy dla Was testy, które dotyczyły jednego produktu. Tym razem będzie inaczej. Dziś zajmiemy się porównaniem dwóch modelów ze stajni New Balance – 1490 i 980 Fresh Foam, które na pierwszy rzut oka bardzo się ze sobą różnią, ale gdy się im przyjrzy z bliska lub… pobiega – okazuje się, że mają bardzo wiele wspólnego. Jeden model musi jednak wygrać ten test – który? Przekonajmy się.

 

Zacznijmy od wyglądu obu modeli. 980 wygląda zdecydowanie bardziej odjechanie – odważna kolorystyka i nieco kosmiczna podeszwa przykuwają spojrzenia. Tutaj wszystko jest ,,crazy” – łącznie z kolorowymi sznurówkami. Sam but wygląda jakby został stworzony przez dwie grupy konstruktorów – tych, którzy zajęli się „karoserią” oraz tych, którzy opracowali „podwozie”. Jak widać na załączonym obrazku te dwie części to trochę dwa światy w tym bucie, jednak jak się później okazało – bardzo spójne.

1490 również nie należy do typowych szaraków, ale jest powiedzmy – mniej rzucający się w oczy. Duże logo w postaci literki N nie pozostawia nam złudzeń z modelem jakiej firmy mamy do czynienia. Ten but w odróżnieniu od 980 można by spokojnie założyć także na co dzień np. do dżinsów i zapewne wyglądałoby to nieźle. Jednak nie o design tutaj chodzi – te buty służą do biegania i to poważnego! – zatem na tym się skupmy.

 

1490 i jego jedyna wada - dziurka zbierająca kamyczki po trasie;)
1490 i jego niewielka wada – dziurka zbierająca kamyczki po trasie;) Tak czy inaczej – na szosie sprawuję się świetnie!

 

W obu modelach postanowiłem pokonać po około 250km – tak aby było sprawiedliwie. Pierwsze wnioski – 1490 jest szybki, jego lekkość (223 g przy rozmiarze 44) daje się zauważyć od pierwszych kilometrów treningu. Biegnie się lekko, z pewną nutą niepewności, która wynika z dużej delikatności tego modelu. Kto jednak formułuje wnioski na temat testowanych butów na podstawie zaledwie kilku kilometrów w nich przebiegniętych – ten się nie zna. Dlatego biegam dalej i co się okazuje – buty są bardzo wygodne, szybko dopasowały się do stopy i można w nich biegać szybko. Mają jednak dwa ukryte mankamenty – trochę za słabo amortyzują (jak dla mnie, bo sam system amortyzacji Rev Lite jest na dobrym poziomie) i… mają konstrukcję podeszwy z pewnymi innowacyjnymi dziurkmi, które umożliwiają utkwienie szyszek, kamyków i innych ciał obcych, które przeszkadzają w dalszym biegu. Co w związku z tym? Te buty są świetne – pod warunkiem, że biegasz w nich na gładkich trasach asfaltowych, gdzie masz pewność, że żadne ciało obce Ci nie zagości w podeszwie.

 

980 założyłem z jeszcze większym entuzjazmem – zwłaszcza, że do naszej redakcji trafił model męski, ale o bardzo odważnej pomarańczowej (lub różowej wręcz) kolorystyce. Pierwsze wrażenie – ale miękkie! Tak – te buty amortyzują bardzo dobrze, choć co ciekawe – mają dość wyraźnie zaznaczony kontakt z podłożem co sprawia, że momentami czuje się w nich jak w butach minimalistycznych! Ich konstrukcja w odróżnieniu od 1490 wskazuje na duży udział podeszwy, która rzuca się w oczy od samego początku. Jest ona jakby napompowana jednak w taki sposób, iż but nie sprawia wrażenia ciężkości. Waga butów jest niemal identyczna, choć to zupełnie dwa różne modele. But dopasował się równie szybko jak 1490, ale jego wygoda w biegu jest nieporównywalna. Nie wiem czy to zasługa równej i nie obfitującej w dziwne systemy podeszwy czy też bardzo anatomicznej konstrukcji, ale po prostu 980 okazały się wygodniejsze.

 

Ten kolor 980 raczej nie należy do typowo męskich, pewnie wielu panów by go nie założyło. Mnie się spodbał
Ten kolor 980 raczej nie należy do typowo męskich, pewnie wielu panów by go nie założyło. Mnie się spodobał, bo cenie sobie nutę esktrawagancji w butach biegowych. Od ich wyglądu ważniejsze są jednak doznania – amortyzacja, szybkość i… subiektywny minimalizm. Taka mieszanka musi być ciekawa:)

 

Które są lepsze?

Tak naprawdę oba modele są naprawdę godne polecenia, ale ten test dał nam pewien obraz tego komu one przysłużą się bardziej. Przede wszystkim oba są szybkie i wygodne, ale jednak musimy wyłonić zwycięzcę – jeśli poszukujecie szybkiego modelu, z dobrą amortyzacją i dość stonowanym designem (jak na New Balance oczywiście) oraz do biegania tylko po asfalcie – wybierzcie 1490.

Jeśli jednak szukacie podobnego modelu, który pozwoli Wam również wybrać się za miasto i poczuć mocną amortyzację oraz pewność, że Wasza podeszwa nie będzie zbierać po drodze szyszek, kamieni oraz innych obcych ciał to zapraszamy do wypróbowania modelu 980.

Który jest lepszy? Trudno ocenić – mój wynik to 1:1, który co prawda niewiele Wam powie, ale jest dowodem na to, że oba modele są warte uwagi.

Gdybym jednak musiał wskazać lepszy model, to stawiałbym na nieznaczną przewagę 980 – wygląda nietuzinkowo i amortyzuje jak mało który but no i przede wszystkim nie stawia ograniczeń – można w nim pobiec wszędzie z poczuciem bardzo wysokiego komfortu.

 

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułRegeneracja po maratonie
Następny artykułNezha Bidouane – marokańska gwiazda niosąca nadzieję
Tomasz Peisert

Redaktor naczelny i właściciel portalu, biegacz – amator od 15 lat. Gdy zaczynał biegać, nie miał o tym pojęcia, ale od razu porwał się na… maraton. Popełnił chyba wszystkie możliwe błędy początkujących biegaczy, ale zgłębiając wiedzę i trenując systematycznie w końcu złamał granicę 3 godzin w maratonie. Teraz zdobytym doświadczeniem dzieli się z innymi, tworząc rozmaite teksty/felietony, prowadząc biegowe akademie i warsztaty. Pisze to co myśli, często kontrowersyjnie, ale nigdy nie ukrywa faktów. Dzięki swojej dociekliwości doprowadził do wyjścia na jaw wielu mrocznych spraw z biegowego światka. Jego aktualne rekordy życiowe to: maraton 2:56:47, półmaraton 1:18:17, 10km 35:19.