Nie trenujesz biegania? Jesteś nikim!

Ostatnio spotykam się z pewnym mało przyjemnym zjawiskiem. Biegacze kochają swój sport, jest to ich pasja i praktycznie mało który biegacz robi coś innego poza bieganiem. No i niestety – taki stan rzeczy rodzi ignorancję i nienawiść wobec innych dyscyplin. Bardzo mi się to nie podoba – zawsze myślałem, że biegacze to osoby, które są szlachetne, mają swoje zasady, ale też wiedzą na czym polega prawdziwy sport. Byłem przekonany, że biegacze pomimo wielkiej miłości do biegania – potrafią też uszanować inne dyscypliny. Byłem w błędzie… 

Coraz częściej okazuje się, że biegacze uznają bieganie za jedyny prawdziwy sport. Spotkanie urodzinowe – 20 osób, w tym jeden biegacz biegający maraton w 3:50 i jeden chłopak trenujący szermierkę (4 miejsce w Polsce). Biegacz skupia na sobie całą uwagę, mitologizuję jakie to ma mordercze treningi, jaki jest wyjątkowy i jak walczył z własnymi słabościami na trasie w Berlinie. Szermierz siedzi cicho – nikt nie wie, że jest sportowcem. Dopiero na końcu wychodzi na jaw, że mamy do czynienia z bardzo mocnym zawodnikiem w tej dyscyplinie. Różnicę widać od razu – szermierz pokazał klasę, biegacz pokazał, że jest biegaczem…

Nie inaczej było podczas pewnych urodzin, w których miałem wątpliwą przyjemność uczestniczyć. Był tam mój kolega biegający maraton poniżej 3h i koszykarz z pierwszej ligi Polski. Oczywistym faktem było, że koszykarz poziomem sportowym znacznie przewyższał biegacza, ale… uwaga skupiła się na koledze. On stworzył wokół siebie otoczkę prawdziwego mistrza, a koszykarz – w kącie sączył drinka, mimo, że miał na koncie naprawdę niemałe sukcesy. Gdy kolega dowiedział się kim jest, stwierdził tylko – no super, ale wy w koszykówce to trochę poskaczecie i wam płacą, a my biegamy i to jest prawdziwy sport…

Biegam kilkanaście lat i co najmniej kilkadziesiąt razy spotkałem się z żenującym stwierdzeniem, że ci, którzy nie biegają nie są prawdziwymi sportowcami. Gdyby nie moja wielka miłość do tej pasji, to chyba sam bym zrezygnował słysząc te wszystkie brednie. Starałem się być jednak głuchy na te idiotyczne teksty. Sąsiad z drugiego osiedla – 2:45 w maratonie i kilka razy na podium. Mówię mu, że mój znajomy właśnie zdobył srebrny medal w Pucharze Polski w Kolarstwie Górskim, usłyszałem tylko – ,,eee tam, kolarstwo to gówno, wieziesz dupę na rowerze i zero wysiłku” – nie skomentowałem tego, bo w tamtej chwili nie znalazłem odpowiednich słów…

1
2
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułW tym roku będę lepszym biegaczem! 5 wskazówek jak to zrobić
Następny artykułSmartwatch od New Balance – światowa premiera już w tym roku!
Tomasz Peisert
Redaktor naczelny, współwłaściciel, biegacz – amator od 15 lat. Gdy zaczynał biegać, nie miał o tym pojęcia, ale od razu porwał się na… maraton. Popełnił chyba wszystkie możliwe błędy początkujących biegaczy, ale zgłębiając wiedzę i trenując systematycznie w końcu złamał granicę 3 godzin w maratonie. Teraz zdobytym doświadczeniem dzieli się z innymi, prowadząc grupy treningowe oraz tworząc poczytne teksty/felietony. Pisze to co myśli, często kontrowersyjnie, ale nigdy nie ukrywa faktów. Jego aktualne rekordy życiowe to: maraton 2:56:47, półmaraton 1:18:17, 10km - 35:19.