Opłaty startowe za biegi – czy wiemy za co płacimy?

Startujemy w biegach coraz częściej, lubimy zorganizowane imprezy masowe – ich atmosferę, specyficzny klimat i otoczkę. Startujemy, ale też wymagamy – chcemy aby biegi, w których bierzemy udział były na dobrym poziomie i aby wysokość opłat startowych rzutowała na organizację, dobrze zabezpieczoną trasę czy bogaty pakiet. Wymagamy więc coraz więcej i bardzo dobrze, bo dzięki temu standardy organizacyjne sukcesywnie się podwyższają. Niestety – biegacze mają w tym wszystkim zbyt małą wiedzę na temat samej organizacji imprez biegowych i dlatego przeważnie nie do końca wiedzą za co płacą, czy płacą za dużo i dlaczego jedne imprezy kosztują więcej, a inne mniej. Samo odebranie pakietu i pojawienie się na starcie biegu to tylko wierzchołek góry lodowej – góry, którą w całości widzą tylko organizatorzy. Jak więc jest naprawdę?

 

Pierwszy błąd w myśleniu Polaków o kosztach imprez biegowych dotyczy dystansu.

- REKLAMA -

W obiegowej opinii istnieje pewien stereotyp, który mówi, że im dłuższy dystans biegu tym powinno się więcej płacić. Nie jest to jednak do końca prawda. Dlaczego jednak maraton kosztuje przeważnie więcej nić bieg na 10km? Najczęściej chodzi o koszty zamknięcia ulic, wynajmu sprzętu czy obsługi medycznej – te rzeczy muszą być zapewnione na dłuższy czas, co generuje wyższe koszty. Nie możemy jednak bezkrytycznie porównywać imprez na zasadzie – tutaj biegłem maraton za 60zł, a tam wołają 60zł za połówkę. Powtarzam – dystans tutaj nie ma większego znaczenia tylko koszty jakie muszą ponieść organizatorzy, a które zależą od firm, z którymi nawiązują współpracę, od dofinansowania lokalnych władz czy pozyskania sponsorów. To trochę podobnie jak w przypadku gdybyś kupował kurtkę – za tą w rozmiarze S zapłacisz tyle samo co w rozmiarze XL – teoretycznie producent mógłby z logicznego punktu widzenia podwyższyć cenę większych rzeczy, ale wszyscy dobrze wiemy jak wtedy poczuli by się ci więksi lub wręcz „puszyści”.

Oczywiście niektórzy organizatorzy są nieudolni i nie potrafią załatwić prawie żadnych dodatkowych świadczeń, które byłyby pokryte z budżetu nie pochodzącego z opłat startowych – wtedy najczęściej mamy do czynienia z imprezami o kiepskim standardzie i wysokim startowym. I wtedy właśnie od nas zależy czy mimo wątpliwości – weźmiemy udział w takim biegu czy wybierzemy inny.

 

10km i półmaraton w tej samej cenie? To możliwe i logiczne.

Wyobraźmy sobie, że mamy organizatora, który robi dwa biegi. Jeden organizuje na 10km, a druga impreza to półmaraton. Trasa obu biegów jest zlokalizowana na tym samym terenie, gdzie koszt wynajmu od administratora to 1000zł na cały dzień. Jest to jednak teren rekreacyjny więc nie ma kosztów związanych z zamykaniem dróg. Organizator chce mieć dobry standard swoich imprez więc zapewnia elektroniczny pomiar czasu, tłoczone medale i koszulkę w pakiecie. W przypadku obu imprez ma tego samego sponsora, który zarówno do jednej jak i do drugiej imprezy dorzuca tę samą kwotę. W jednym i drugim biegu startuje podobna liczba osób. Puchary i nagrody w kategoriach OPEN i wiekowych są także identyczne. Pytanie brzmi – ile powinien kosztować bieg na 10km, jeśli opłata za półmaraton wynosi 50zł? Większość odpowiedziałaby zapewne – połowę z tego czyli 25, maksymalnie 30zł (wiem to, bo podobne pytanie wielokrotnie zadawałem różnym osobom, z którymi rozmawiałem). Tak to wygląda z punktu widzenia biegacza, a z punktu widzenia organizatora – ta opłata mogłaby pozostać prawie niezmienna. Niestety zaraz pojawiłyby się głosy, że to nieuczciwe, że za krótszy dystans trzeba płacić mniej, bo… biegnie się mniej. I to ma być ten logiczny argument, którym wielu się wspiera…

1
2
3
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułPRZEJMIJ KONTROLĘ Z REEBOK ACTIVCHILL I NANO 7
Następny artykułZbliża się kolejna odsłona Beskidzkiej 160 na Raty
Tomasz Peisert
Redaktor naczelny, współwłaściciel, biegacz – amator od 15 lat. Gdy zaczynał biegać, nie miał o tym pojęcia, ale od razu porwał się na… maraton. Popełnił chyba wszystkie możliwe błędy początkujących biegaczy, ale zgłębiając wiedzę i trenując systematycznie w końcu złamał granicę 3 godzin w maratonie. Teraz zdobytym doświadczeniem dzieli się z innymi, prowadząc grupy treningowe oraz tworząc poczytne teksty/felietony. Pisze to co myśli, często kontrowersyjnie, ale nigdy nie ukrywa faktów. Jego aktualne rekordy życiowe to: maraton 2:56:47, półmaraton 1:18:17, 10km - 35:19.