Oto Kamil – czy na jego miejscu odważyłbyś się biegać?

Wielu ludzi widzi mnóstwo przeszkód by zacząć biegać – brak czasu, brak motywacji, zła pogoda, brak kompana, itd, itd, itd… Te przeszkody tkwią często w naszych głowach, stawiają nam iluzoryczne ograniczenia i zmuszają do omijania wielu wyzwań. Czy jednak życie nie jest ciekawsze gdy wypełnia je pasja? Czy życie nie jest lepsze gdy wyrzucimy z głowy negatywne myśli i zaczniemy obierać sobie nowe, często niewiarygodne wyzwania?
Chcielibyśmy abyście poznali Kamila – biegacza jakich w Polsce tysiące. Biega i cieszy się z każdego pokonanego kilometra. Bieganie sprawia mu mnóstwo frajdy, a sam Kamil stawia sobie coraz to nowe wyzwania. Żyje pełnią życia chociaż większość na jego miejscu zamknęłaby się w czterech ścianach w swoim własnym, pustym świecie. Kamil Gwoździk biega pomimo… epilepsji co dla wielu osób może wydać się szalone i z pewnością takie właśnie jest. Przecież tak naprawdę nie idzie przewidzieć kiedy nastąpi atak, ale Kamil pokazuje, że lubi słowo „zwycięstwo” – tutaj pasja zwycięża ze strachem.
Ograniczenia spychane są na boczny tor i liczy się tylko jedno – przeżyć życie tak by za 30-40 lat nie żałować, że się czegoś nie zrobiło. Kamil pokazuje, że warto mieć sportowe marzenia i je realizować nawet jeśli podczas każdego biegu – biegnie z Tobą niechciana towarzyszka o imieniu Epilepsja. W tym przypadku Kamil jednak nie jest dżentelmenem i nie biegnie razem z nią – on ją wyprzedza i biegnie nie oglądają się za siebie.
Poniżej przedstawiamy Wam krótką i zwięzłą rozmowę z tym 25 letnim pozytywnym świrem, który postanowił, że bieganie będzie jego sposobem na walkę z chorobą i innymi, przykrymi przeciwnościami losu.  
 
kamil2
 
Red – Redakcja
K.G. – Kamil Gwoździk
 
Red. Od jak dawna zmagasz się ze swoją chorobą?
K.G. W wieku 8 roku życia wykryto u mnie epilepsję.
 
Red. Czy bardzo przeszkadza Ci ona w codziennym życiu?
K.G. Na pewno w niektórych sytuacjach mnie ona ogranicza, od kilku ładnych lat mimo choroby staram się żyć jak normalny zdrowy człowiek.
 
Red. Kiedy zdecydowałeś się, że zaczniesz biegać?
K.G. W lutym 2014 roku postanowiłem zacząć biegać, jednym z powodów byli moi bracia którzy niemal od zawsze namawiali mnie abym chociaż trochę dla zdrowia zaczął truchtać. Innym powodem, niestety przykrym było odejście moich rodziców. Musiałem coś zmienić w swoim życiu aby się nie załamać jeszcze bardziej.
 
Red. Co na to lekarze, czy widzieli jakieś przeciwwskazania i stawiali Ci ograniczenia?
K.G. Od samego początku gdy jeszcze wtedy dystans treningowy nie przekraczał 5 km mój lekarz małe zastrzeżenia miał. Mimo to ja chciałem iść swoją drogą.
 
Red. Jak na połączenie pasji z chorobą zareagowała Twoja rodzina i znajomi?
K.G. Z miesiąca na miesiąc gdy z nienawiści do tego sportu urodziła się miłość i wielka PASJA dystans był zwiększany i wtedy zaczęły się obawy ze strony rodziny, że jednak trochę już przesadzam biegając treningowo nawet po 30 km. Obawa była głównie o to że któregoś razu biegnąc gdzieś z dala od domu sam, bez otoczenia złapie mnie „Atak”.
 
Red. Czy zdarzył Ci się „atak” w trakcie zawodów lub treningu?
K.G. Odkąd biegam, nie zdarzyło mi się ani razu mieć atak podczas biegu lub po nim.
 
Red. Gdzie trenujesz na co dzień?
K.G. Mieszkam w małej wsi o nazwie Rychnów, wszystkie okolice są moimi trasami treningowymi.
 
Red. Czy starasz się biegać w miejscach gdzie są również inni biegacze aby w razie ataku otrzymać pomoc?
K.G. Tak jak wspomniałem, staram się żyć jak normalny zdrowy człowiek .
Bywa często, że na treningu ponad godzinę lub dwie jestem gdzieś sam.
 
Red. Czy masz jakąś specjalną opaskę z informacją o chorobie i danymi osobowymi?
K.G. Czasami na większych zawodach na odwrocie numeru startowego piszę na co jestem chory i numer telefonu mojego przyjaciela.

 

Red. W jakich biegach już startowałeś i jakie uzyskałeś najlepsze wyniki? 

K.G. Startowałem w biegach na dystansie od 5 km do Maratonu.

- REKLAMA -

Mam również jeden debiut w Ultra 65 km przełaj.

Moje życiówki na chwile obecną są następujące :
10 km 47:59 – Goleniów.
PÓŁMARATON 1:51:59. Poznań.
MARATON 4:17:59.
Ultra 65 km. 9:39:27.
 
Red. Jakie masz jeszcze plany startowe, marzenia związane z bieganiem?
K.G. Moje plany są duże i wymagają lat przygotowań. W przyszłości chcę zrobić pełny IRONMAN.
SPARTATHLON, WESTERN STATES. Chcę być Ultramaratończykiem, bo właśnie za to pokochałem ten sport. Uwielbiam długie WYBIEGANIA.
 
Red. Jakie miałbyś rady dla osób, które podobnie jak Ty zmagają się z epilepsją, ale chciałby zacząć biegać?
K.G. Moja rada to:
Nie bójce się żyć normalnie, chcecie biegać to kupcie dobre buty i w drogę!
Pamiętajcie że wszystkie ograniczenie są w głowie, wygraj z głową a wygrasz z chorobą.   
 
Red. Czego my osobiście możemy Ci życzyć?
K.G. Życzcie mi przede wszystkim zdrowia i ewentualnie małej podwyżki w pracy:)
O resztę zapracuję sam.
 

kamil3

 

Jak widać z rozmowy – życie Kamila jest takie jak życie większości biegaczy. Ma swoje cele i biegowe marzenia, trenuje sumiennie by wciąż biegać lepiej. Wiele osób nawet nie wie, że mijają chłopaka, który zmaga się z taką właśnie chorobą. Kamil z kolei robi swoje i wyznacza sobie kolejne Niewidzialne Granice.

Przy okazji taką właśnie książkę – Niewidzialne Granice Kiliana Jorneta wyślemy Kamilowi za to, że odważył się do nas odezwać i pokazać, że z taką chorobą można normalnie żyć. Bardzo dziękujemy za rozmowę i do zobaczenia na biegowych ścieżkach! 

1

Jeśli wśród Was są osoby o podobnych problemach – piszcie śmiało na adres redakcji, takie historie bardzo motywują!