Oto trening, który polscy biegacze wykonują najrzadziej

Najczęstszym treningiem biegaczy jest spokojne wybieganie w tempie konwersacyjnym. Chociaż to trening najłatwiejszy, to właśnie on buduje podstawy naszej wytrzymałości i powinien stanowić około 3/4 wszystkich treningów. Oprócz tego dochodzą oczywiście podbiegi, interwały, biegi z narastającą prędkością i inne środki mające na celu wynieść nasze bieganie na poziom wyżej. Na początku listopada przeprowadziliśmy małą sondę z której wynika, że jest taki środek treningowy, który polscy biegacze wykonują bardzo rzadko – to tzw. downhill run czyli po prostu zbiegi.



Od razu dodamy, iż nie chodzi o takie zbiegi techniczne jakie wykonują często biegacze ultra, ale o szybkie dynamiczne zbiegi na szosie/chodniku. Wyniki naszej sondy skonsultowaliśmy z kilkoma trenerami i wszyscy są zgodni co do tego, iż tego typu trening chociaż bardzo przydatny – jest przez nas niestety marginalizowany.

Zadaniem zbiegów jest poprawa ekonomiki biegu, wydłużenie kroku oraz poprawa szybkości. Zbiegi chociaż teoretycznie łatwiejsze niż bieganie po płaskim potrafią bardzo mocno wejść w mięśnie ud i łydki. Dlatego też nie powinieneś wybierać górek o zbyt dużym nachyleniu – godne polecenia są wzniesienia o maksymalnie 4-5 stopniach. Dobrym pomysłem na taki przykładowy trening jest sesja od 6 do 10 powtórzeń po 300-350 m, pomiędzy poszczególnymi odcinkami przerwa w marszu pod górę lub delikatny trucht.

Do kwestii treningu zbiegów jeszcze powrócimy, bo z bez wątpienia jest to trening, który warto włączyć w swój treningowy plan chociaż 2-3 razy w miesiącu. Tymczasem zachęcamy Was do rozejrzenia się po okolicy w poszukiwaniu wzniesienia, które do tego treningu będzie odpowiednie.