Oznaczenie ma znaczenie

fot. xeon204.blogspot.com

Dziś kolejny tekst z cyklu narzekamy i biegamy;) Czy my biegacze mamy jednak ku temu powody? Niestety czasami tak. Chodzi o częste błędne oznaczenia tras oraz nieprecyzyjnie podawany dystans na imprezach biegowych, które potrafią skutecznie popsuć całą zabawę lub zakłócić przebieg rywalizacji. Wiem, wiem – na pewne sprawy organizator wpływu nie ma, ale w większości przypadków jest to tylko i wyłącznie wynik braku profesjonalizmu oraz ignorancji wobec biegaczy. Warto więc ten temat poruszyć szerzej. 

 

Brak oznaczeń – brak szansy na dobry wynik
Jest rok 2010 – niewielka miejscowość we wschodniej Wielkopolsce. Biorę udział w biegu na 10km. Jestem w formie, więc biegnę na życiówkę – celem jest złamanie 36min. Na 9km czas 32:08 – wystarczy więc pokonać ostatni kilometr w 3:51 i wymarzone 35:59 jest w moim zasięgu. 400m do mety  – jestem pewny, że osiągnę ten czas. Nagle droga rozwidla się w lewo i w prawo. Nie ma żadnego oznaczenia, strzałki, nawet tasiemki. Na środku stoi bardzo otyły pan z obsługi biegu. Zwalniam, bo nie wiem gdzie pobiec. On leniwie podnosi rękę i wskazuje mi drogę w lewo. Zaczynam więc tam biec, ale naglę słyszę – halo, pan kończy? Tak – odpowiadam. No to w prawo, w prawo trzeba biec. Zawracam. Biegnę do mety. Skończyłem bieg. Zegar wskazuje 36:03… Ta sytuacja pokazuje jak czyjaś nieuwaga podczas zawodów może przekreślić szansę zawodnika na dobry wynik. I tak bym nie wygrał, nie stanął bym nawet na podium w kategorii, bo przeciwników było sporo. Chciałem tylko uzyskać ten czas. Jak się potem okazało na forum – z podobną sytuacją spotkało się wielu innych zawodników, którzy stracili przez to kilka czy kilkanaście sekund. Błąd człowieka, który odpokutowało wiele osób.

 

Trasa – labirynt na tajemniczej wyspie
Podobnych sytuacji jest na naszych polskich imprezach biegowych bardzo dużo – czasami jest to kwestia nieprecyzyjnego oznaczenia, innym razem wspomnianej wcześniej nieuwagi, bywa też, że nie ma nikogo, kto podlicza zawodnikom pętle, co również powoduje zamieszanie. Są to jednak błędy, które stosunkowo łatwo wyeliminować i w wielu przypadkach, organizacyjna wpadka jest korygowana w kolejnych edycjach. Niestety wciąż pojawiają się nowe biegi, których trasy są oznaczone dramatycznie lub… w ogóle nie są oznaczone. Jest to domena zwłaszcza pierwszych edycji biegów – tak był m.in. w 2013 roku podczas odbywającego się I Półmaratonu Wyspy Sobieszewskiej. Nie dość, że sama trasa obfitowała w korzenie, betonowe płyty, dziury i krzaki, to jeszcze nie była odpowiednio oznaczona, co spowodowało, że czołówka wbiegła na plażę, z której musiała potem zawracać. To oczywiście wielkie niedopatrzenie, które miejmy nadzieję – w tym roku nie będzie już miało miejsca.

 

Czasami wystarczą bardzo proste oznaczenia trasy, by znacznie ułatwić zawodnikom bieg. Wystarczy tylko odrobina dobrej woli, kawałek drewna i spray:) fot. Biegologia.pl (Maraton Jastrowski)
Czasami wystarczą bardzo proste oznaczenia trasy, by znacznie ułatwić zawodnikom bieg. Wystarczy tylko odrobina dobrej woli, kawałek drewna i spray:) /fot. Biegologia.pl (Maraton Jastrowski)

 

1 KOMENTARZ

Comments are closed.