Piłka nożna, bieganie, a może kolarstwo? Co jest sportem narodowym Polaków?

Piłka nożna w opinii wielu Polaków jest naszym sportem narodowym – to bardzo odważna teza, ale czy tak jest naprawdę? Wystarczy spojrzeć na zewnątrz i policzyć ile osób aktualnie gra w piłkę, a ilu w tym czasie biega czy jeździ na rowerze, ale w końcu w tak trywialny sposób nie buduje się opinii. Fakt faktem, że jeśli weźmiemy pod uwagę ilość transmisji z meczów i porównamy z transmisjami z biegów, kolarstwem czy pływaniem to rzeczywiście piłka nożna wysuwa się wtedy na wielkie prowadzenie. Pytanie tylko czy za sport narodowy należy uznawać ten najchętniej oglądany czy ten najczęściej uprawiany. Tutaj pewnie są zdania podzielone, bo jak wiadomo punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, a jak wiadomość większość Polaków – siedzi….

Możemy oczywiście pójść o krok dalej i jednak spróbować uznać, że więcej osób trenuje piłkę nożną niż bieganie, czy kolarstwo bo (chociaż w tej materii jest coraz gorzej) to jednak tyle dzieciaków wciąż grywa w piłę na podwórkach całej Polski. Zgoda, ale… co innego grać, a co innego trenować. Ja też kiedyś grałem całymi dniami, ale nigdy tego sportu jako takiego nie trenowałem, a jak wiadomo trening to juz zupełnie inna bajka (ukierunkowany jest na określony cel, składa się z różnych jednostek, itp). Na rowerze też przejechałem dobre kilkanaście, a może nawet kilkadziesiąt tysięcy kilometrów, ale… nie uprawiałem tego sportu. Robiłem to nawet nie dla zdrowia, ale żeby sobie pojeździć.

Według różnych sondaży to właśnie jazda na rowerze jest najpopularniejszym polskim sportem. I tu bym się spierał, bo to raczej najbardziej powszechna aktywność niż najchętniej uprawiany sport. Nie chciałbym deprecjonować dokonań rowerzystów, ale sporo z nich po prostu używa roweru do przemieszczania się. Większość podchodzi też do jazdy na rowerze w kategorii czystej rekreacji lub traktuje rower jako środek lokomocji. Na rowerze jeżdżą zatem wszyscy – od profesjonalnych kolarzy na rowerach za 20tys zł, po wiejskich pijaczków, którzy na swych Ukrainach, chybocząc się na lewo i prawo jadą po kolejną butelkę wina. I chyba przyznacie mi rację, że jednak rower jest bardziej w Polsce traktowany jako środek transportu – do sklepu biega mało kto.

Gdyby przemierzyć Polskę wzdłuż i wszerz i popatrzeć gdzie Polacy uprawiają sporty i jakie to są sporty to zapewne mielibyśmy bardzo ciekawe dane. Nie skłamię chyba jeśli stwierdzę, że kogo jak kogo, ale biegacza można teraz spotkać wszędzie. Nawet na wioseczkach gdzie kiedyś byłoby to nie do pomyślenia – teraz biegają ludzie i się tego nie wstydzą lub przynajmniej… wstydzą się znacznie mniej. I chyb a właśnie przez specyficzną naturalność biegania możnaby się pokusić o stwierdzenie, że właśnie wśród osób biegających jest najwięcej tych, którzy to bieganie uprawiają/trenują czyli przynajmniej w minimalnym stopniu robią to w jakiś ukierunkowany sposób. Można oczywiście do biegania podchodzić całkowicie laicko i robić to nawet bez większej pasji, ale jednak większość osób, które biega nawet bardzo rekreacyjnie prędzej czy później startuje – chyćby na 5 czy 10km, ale startują, a zatem w jakimś minimalnym stopniu utożsamiają się z tym bieganiem przez duże B.

Wracając jednak do piłki nożnej – mamy ogromną mobilizację narodową co jest zresztą dla nas typowe i wcale mnie to nie dziwi. Cała oprawa tego sportu potrafi generować niemałe emocje – chociaż osobiście wolę oglądać efektowne finisze w Diamentowej Lidze, to potrafię te emocje zrozumieć i mnie fascynują. Potrafię również zrozumieć to, że na ten „magiczny” czas tak wiele osób, które na co dzień nie interesują się piłką kopaną – nagle stają się zagorzałymi kibicami (co ciekawe stali kibice piłkarscy na czas np. Mistrzostw Świata w Lekkoatletyce raczej nie staną się wielkimi kibicami lekkiej i niech tak lepiej zostanie). Nie mogę jednak zrozumieć jak można określać mianem sportu narodowego – aktywności, którą jakby nie patrzeć większość ogląda tylko na szklanym ekranie. Równie dobrze móżna by stwierdzić, że ukochanym miastem Polaków jest Los Angeles, a konkretnie dzielnica Hollywood (chociaż prawie nikt tam nie był), ale na amerykańskich filmach widywane jest codziennie przez miliony z nas.

Celem tego tekstu nie jest próba przekonania kogokolwiek, że bieganie to jedyny słuszny i wartościowy sport. Wręcz przeciwnie! Piłka nożna jest super, kolarstwo jest emocjonujące, pewnie nawet krykiet jest bardzo ciekawy choć nie znam kompletnie jego zasad. Chciałbym jednak zwrócić uwagę, że media trochę niesprawiedliwie określają piłkę nożną mianem naszego sportu narodowego. Sport narodowy w mojej ocenie i mojej nomenklaturze to sport najczęściej uprawiany i trenowany przez Polaków, a nie ten, który jest najczęściej oglądany w telewizji ani ten, który określamy jako swój ulubiony chociaż mamy z nim styczność raz w miesiącu albo rzadziej. I jeszcze jedno – określenie „uprawiam jakiś sport, poświęcam się mu” to nie są tylko puste słowa, ale całokształt – nieco bardziej zdrowy sposób życia, nieco inny sposób myślenia, inne priorytety. Moich kilku znajomych trenuje piłkę nożną w lokalnym klubie na Kujawach – robią to 3 razy w miesiącu, a na co dzień każdy z nich pali i sporo popija. Siebie określają jako piłkarzy aktywnie trenujących… Ilu takich podobnych w Polsce jest – możemy się tylko domyślać. Nie inaczej jest z rowerzystami – przez kilkanaście lat biegania spotykałem na swoich trasach dziesiątki, a może nawet setki „kolarzy”, którzy akurat odpoczywali z papieroskiem w ręku. Biegaczy, którzy musieli zapalić w trakcie treningu widziałem może 5. Być może niepotrzebnie aż tak czepiam się tych fajek, ale dla mnie są one pewnym wskaźnikiem, który pokazuje mi kto traktuje daną aktywność jako swój sport/pasję, a kto jako okazjonalny ruch, który jest, bo jest i nic ponad to.

I jeszcze ostatnie odbicie piłeczki na wypadek gdyby ktoś chciał użyć argumentu, że wśród biegaczy również zdarzają się palacze. Oczywiście, ale popatrzmy na kilka lokalnych biegów i policzmy ile osób przed zawodami lub po zapaliło papierosa, a potem przejdźmy się na kilka lokalnych turniejów piłki nożnej i również policzmy. Zapewniam Was, że wynik na pewno nie będzie 1:0 ani 1:1. To już trzeba sprawdzić samemu i dopiero wtedy zastanowić się raz jeszcze jak to jest z tym naszym polskim sportem narodowym. Dla mnie na pewno nie jest to piłka nożna. Czy jest to bieganie? W mojej ocenie na 99% tak, a ten 1% zachowuję na wypadek gdybym się mylił – w końcu z perspektywy kibica spojrzeć po prostu nie potrafię.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułSłynna Pani z Parasolką – jest problem, ale wielu go nie widzi…
Następny artykułThe Color Run znów w Warszawie!
Tomasz Peisert
Redaktor naczelny, współwłaściciel, biegacz – amator od 15 lat. Gdy zaczynał biegać, nie miał o tym pojęcia, ale od razu porwał się na… maraton. Popełnił chyba wszystkie możliwe błędy początkujących biegaczy, ale zgłębiając wiedzę i trenując systematycznie w końcu złamał granicę 3 godzin w maratonie. Teraz zdobytym doświadczeniem dzieli się z innymi, prowadząc grupy treningowe oraz tworząc poczytne teksty/felietony. Pisze to co myśli, często kontrowersyjnie, ale nigdy nie ukrywa faktów. Jego aktualne rekordy życiowe to: maraton 2:56:47, półmaraton 1:18:17, 10km - 35:19.