Piotr Kuryło ma się dobrze i otoczony jest przyjaciółmi

fot. profil fb Piotra

Po niedawnej sprawie Piotra Kuryło, który przywiązał psa do bramy schroniska i zostawił go w upale – temat nieco przycichł. Na jego fanpage’u nie pojawiają się już żadne nowe posty ani newsy, ale czy to znaczy, że Piotr spokorniał i odsunął się z biegowego świata?

Nic bardziej mylnego – Piotr Kuryło żyje sobie dalej jak pączek w maśle. Biega ze swym wózkiem, jeździ na rowerze ze swoim bratem, zwiedza Polskę i przy okazji fotografuje się z różnymi osobami, które chyba nie do końca są świadome jego „wyczynów”. Nie chcemy podawać konkretnych przykładów, ale wystarczy wejść na jego profil i poczytać to co wypisują jego znajomi – odwołania do wiary tak rażą hipokryzją, że aż trudno uwierzyć, że ktoś o zdrowych zmysłach może takie rzeczy wypisywać…

Kuryło we wrześniu dobiegł do Aten aby wziąć udział w Spartathlonie. Z relacji innych startujących tam Polaków – był ponoć jedynym zawodnikiem z Polski, który nie chciał z nikim dzielić pokoju. Z oczywistych względów jest to nawet zrozumiałe. Kuryło wystartował, ale na 222km postanowił zrezygnować z dalszego biegu. Oto powód jaki podał na swoim prywatnym koncie na facebooku: „Z powodu zapalenia stawów skokowych zeszłem z trasy na 222 km”. Nie wiemy do końca jak było naprawdę, ale z opinii startujących w Grecji zawodników wynika, że był to raczej pretekst do tego aby nie psuć sobie statystyk. W końcu jak sami mówią – dla osób takich jak Kuryło – lepiej jest w ogóle nie ukończyć biegu niż zająć np. miejsce poza pierwszą setką. No cóż – jak widać honor w sporcie nie jest standardem tylko przywilejem…

W trakcie niedawnego pobytu w Grecji - Piotr chętnie fotografował się z przypadkowymi osobami, które nie były świadome z kim mają do czynienia...
W trakcie niedawnego pobytu w Grecji – Piotr chętnie fotografował się z przypadkowymi osobami, które nie były świadome z kim mają do czynienia…

Niestety niedawny incydent nie nauczył Piotra niczego. Wciąż jest otoczony przez garść psychofanów, którzy uważają, że to co pokazały media to tylko nagonka na biednego człowieka i działanie wbrew Bogu… Trudno tutaj o jakikolwiek rozsądny komentarz, ba… trudno nawet o jakikolwiek dialog z Piotrem, bo jak sami uczestnicy Spartathlonu przyznają – to człowiek całkowicie oderwany od rzeczywistości, żyjący w swoim własnym, wyimaginowanym świecie.

W ostatnim czasie Piotr zwiedza Polskę rowerem i jak widać ma się dobrze... fot. profil fb Piotra
W ostatnim czasie Piotr zwiedza Polskę rowerem i jak widać ma się dobrze… fot. profil fb Piotra

Być może powyższa informacja ma nieco tabloidowy charakter, ale chcieliśmy sprawdzić co teraz porabia człowiek, który w końcu owiany jest (lub przynajmniej był) legendą, a który dopuścił się takiego czynu. Jak widać sumienie go nie ruszyło, a jego życie praktycznie nie uległo zmianie.