Plan treningowy kontra śnieg – co z formą na wiosnę?

bieganie zimą

Jednym z najczęstszych pytań, które zadają nam nasi czytelnicy zimową porą jest kwestia treningu w śniegu. Jak biegać gdy nasze treningowe ścieżki są pokryte warstwą białego puchu? Czy mimo wszystko realizować treningi, pobiegać coś innego, a może w ogóle odpuścić? Czy po śnieżnej zimie mamy jeszcze szansę na wiosenną życiówkę? 

Na pewno najmniej rozsądną rzeczą jest rezygnacja z treningów. Śnieg to nie wróg biegacza, ale jego sprzymierzeniec – tworzy nam się nowe podłoże, dzięki któremu angażowane są mięśnie i ścięgna, które podczas biegania na suchych nawierzchniach wykonują mniejsze zakresy. Z tego właśnie powodu – warto biegać w śniegu, nawet jeśli nie będzie to dla nas łatwe. Na szczęście piękny zimowy krajobraz rekompensuje trudny przedzierania się przez zaspy.

A co w przypadku gdy plan treningowy przewiduje np. bieg ciągły w II zakresie lub interwały, a na zewnątrz śnieg utrudnia szybsze bieganie? Czy mimo wszystko wykrzesać dodatkowe siły aby jednak taki trening wykonać? Zdecydowanie nie ma to sensu. Aby określone jednostki treningowe przyniosły oczekiwane efekty – powinny być wykonywane nie tylko w odpowiednim tempie, ale też z poprawną techniką. Nie ma sensu na siłę wykonywać II zakresu w kopnym śniegu – oczywiście satysfakcja z takiego treningu mogła by być duża, ale po co ryzykować przeciążenie czy nawet kontuzję?

- REKLAMA -

Gdy nie mamy do dyspozycji odśnieżonych ścieżek warto wykorzystać śnieg do klasycznego pobiegania w I zakresie – bez patrzenia na tempo, bez zastanawiania się czy nie jest za wolno. Po prostu biegać i potraktować to jako urozmaicenie monotonnych treningów. Problem pojawia się gdy pokrywa śnieżna zalega bardzo długo i uniemożliwia realizację planu treningowego. To jednak również nie jest powód do wielkich zmartwień – znam wiele przypadków, kiedy zawodnicy nie zrealizowali swoich planów, ale mimo wszystko na wiosnę porobili życiówki. Po prostu biegali dużo kilometrów w śniegu, a każdy trening był kompilacją wybiegania, siły biegowej, a nawet ćwiczeń stabilizacyjnych. Bieganie w takich warunkach to tak naprawdę doskonały trening, który amatorom przynosi często więcej korzyści niż klasyczny plan treningowy.

Zawodowcy zimą wyjeżdżają do krajów o bardziej sprzyjającym klimacie, ale specyfika ich treningów jest zupełnie inna – w ich bieganiu niezbędne jest szlifowanie formy na wysokich tempach i wykonywanie w 100% założonego planu treningowego.

Dla amatorów – zimowa aura może przyczynić się do całkiem dobrej formy na wiosnę. Jedyny warunek – nie odpuszczać i biegać jeśli nie więcej to przynajmniej tyle samo ile biegałoby się w przypadku warunków bez śniegu. Wystarczą dobre buty, odpowiedni strój i można śmiało ruszać na podbój śnieżnych tras!

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułPrzebiegnijmy razem 3000 km dla Aleppo! – bieg charytatywny
Następny artykułBieg „Tropem Wilczym” w Jadownikach – zapraszamy już 26 lutego!
Tomasz Peisert
Redaktor naczelny, współwłaściciel, biegacz – amator od 15 lat. Gdy zaczynał biegać, nie miał o tym pojęcia, ale od razu porwał się na… maraton. Popełnił chyba wszystkie możliwe błędy początkujących biegaczy, ale zgłębiając wiedzę i trenując systematycznie w końcu złamał granicę 3 godzin w maratonie. Teraz zdobytym doświadczeniem dzieli się z innymi, prowadząc grupy treningowe oraz tworząc poczytne teksty/felietony. Pisze to co myśli, często kontrowersyjnie, ale nigdy nie ukrywa faktów. Jego aktualne rekordy życiowe to: maraton 2:56:47, półmaraton 1:18:17, 10km - 35:19.