Planowanie startów – ważna rzecz w bieganiu

Planowanie startów jest bardzo przyjemne. Wertowanie kalendarzy biegowych w poszukiwaniu swoich ulubionych dystansów to czynność, która napełnia optymizmem i nadzieją na kolejne życiówki, przygody i nowe miejsca do poznania. Wygląda to wszystko bardzo dobrze, ale jeśli ktoś myśli o poprawie wyników i traktuje swoje starty poważnie – musi niestety owe plany snuć bardziej z rozsądkiem, niż z sercem. Łatwo tutaj o niewłaściwy dobór zawodów, który może pokrzyżować plany i cele na dany sezon.

 

Plan długo czy krótkoterminowy?
Obecna popularność biegania stawia przed biegaczami również dodatkowe wymogi. Biegi liczą sobie coraz więcej uczestników, opłaty startowe rosną wraz z upływem czasu, a sporo imprez posiada też określony limit zawodników. Z tego właśnie powodu dobrze jest zaplanować swoje starty już wiele miesięcy wcześniej. Bardziej doświadczeni zawodnicy robią to już w okresie jesiennego roztrenowania, inni czekają do Nowego Roku, jeszcze inni stawiają na spontaniczność. Jeśli jednak mówimy o bieganiu jako ukierunkowanym sposobie trenowania, mającym na celu poprawę wyników – trzeba wtedy zaplanować wszystko odpowiednio wcześniej. I nie chodzi tu tylko o to czy starczy dla nas miejsc w limicie wyznaczonym przez organizatora czy też o to aby zapłacić jak najniższą opłatę startową (choć to oczywiście też ważne).

- REKLAMA -

 

Start docelowy
Tutaj najważniejsza jest możliwość określenia swojego docelowego startu. Pisząc docelowy start mam na myśli takie zawody, na których chcielibyśmy osiągnąć relatywnie najlepszy wynik w stosunku do całej reszty biegowych imprez. Oczywiście najlepiej gdyby był to cel w postaci rekordu życiowego, ale niekoniecznie – czasami, zwłaszcza po dłuższej przerwie, np. kontuzji – wystarczy by był to jakiś satysfakcjonujący nas wynik. Tak czy inaczej – warto zaplanować go wiele miesięcy wcześniej aby się do niego dobrze przygotować. W środowisku biegowym często stosuje się dwa starty docelowe – jeden przypadający na okres wiosenny i jeden na jesień. Czasami dwa maratony, czasami maraton na wiosnę i półmaraton na jesień, a nawet odwrotnie. Kombinacji jest wiele, a wybór imprez – coraz większy.

 

Starty pośrednie/treningowe
Oprócz tego jednego, najważniejszego startu, można, a nawet trzeba zaplanować starty pośrednie. Nie jest to jakiś wymóg, można przecież przepracować wiele miesięcy i po prostu wystartować w tym biegu, dla nas najważniejszym. Sęk w tym, że pośrednie starty są również znakomitą formą treningu – ba, niektórzy twierdzą, że najgorszy start jest i tak lepszy od najlepszego treningu. Jak wiadomo w grupie biega się łatwiej, a na zawodach – rywalizacja, atmosfera, doping kibiców, endorfiny, czyli wszystko co ma wpływ na to, że biegamy szybciej. Z tego powodu dobrze jest zaplanować sobie starty w taki sposób aby sprytnie wplotły się one w plan treningowy. Niektóre z nich można traktować zupełnie serio, inne biegać towarzysko lub treningowo jako np. dłuższy bieg ciągły w II zakresie. Fajnym rozwiązaniem jest też zgłoszenie się jako pacemaker lub po prostu pomoc wolniejszemu znajomemu w uzyskaniu dobrego rezultatu – można wtedy zrobić dobry trening, a jednocześnie komuś pomóc.

1
2
3
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułCzołowa światowa maratonka na dopingu!
Następny artykułZnakomite książki o bieganiu z bardzo dużymi zniżkami!
Tomasz Peisert
Redaktor naczelny, współwłaściciel, biegacz – amator od 15 lat. Gdy zaczynał biegać, nie miał o tym pojęcia, ale od razu porwał się na… maraton. Popełnił chyba wszystkie możliwe błędy początkujących biegaczy, ale zgłębiając wiedzę i trenując systematycznie w końcu złamał granicę 3 godzin w maratonie. Teraz zdobytym doświadczeniem dzieli się z innymi, prowadząc grupy treningowe oraz tworząc poczytne teksty/felietony. Pisze to co myśli, często kontrowersyjnie, ale nigdy nie ukrywa faktów. Jego aktualne rekordy życiowe to: maraton 2:56:47, półmaraton 1:18:17, 10km - 35:19.

4 KOMENTARZE

Comments are closed.