Plany treningowe – czy warto zawsze im wierzyć?

Mnogość planów treningowych dla biegaczy może obecnie przyprawić o zawrót głowy. Sieć jest pełna tabelek i rozpisek jak, co, kiedy i ile biegać by uzyskać wymarzony rezultat na mecie. Słynne już metody Skarżyńskiego, Bartoszaka, Greifa czy Danielsa to tylko niewielki procent tego, co możemy znaleźć. Wielu biegaczy im zaufało, wielu osiągnęło to co zakładały owe plany, a dla wielu skończyło się to porażką. Jak więc znaleźć ten idealny złoty środek, który wyniesie Twoją formę na wyżyny? Zamiast bezkrytycznie eksperymentować kolejny sezon warto zdać się trochę na siebie i dokładnie przeanalizować jakich bodźców najbardziej potrzebujesz, by polepszyć swoje wyniki. Oto kilka najważniejszych zasad.

 

  • Zweryfikuj swoje wrodzone predyspozycje.

Jeśli jesteś typem wytrzymałościowca potrzebujesz zupełnie innego treningu niż zawodnik, który jest szybkościowcem. Mając genetyczne predylekcje do biegania na długich dystansach znacznie łatwiej jest osiągnąć dobry wynik w maratonie niż np. na 10km. Dlatego też drogi do złamania np. 3h w maratonie mogą mieć bardzo różne oblicza. Wyobraźmy sobie zawodnika, którego życiówka w półmaratonie wynosi 1:20, a pomimo tego maraton biega powyżej 3h. W jego przypadku opieranie treningów na planie Greifa, który zakłada m.in. na 20km wybiegania po 5:16/km oraz 35km wycieczki biegowe po 5:01/km może okazać się niewystarczającym bodźcem i niepotrzebnie go zamulać. W takim przypadku znacznie bardziej pożądane byłyby jednostki oparte na nieco szybszych prędkościach przelotowych oraz te zawierające 20-35km biegi z narastającą prędkością do startowej włącznie. Nie oznacza to jednak, że Plan Greifa jest zupełnie nie dla niego. Czasami wystarczy niewielka modyfikacja prędkości i zamiana niektórych jednostek by uczynić taki trening znacznie bardziej skutecznym. Problem w tym, że większość biegaczy boi się majstrować w planach ufając ślepo w autorytet ich twórców, a nie uwzględniając różnic w poszczególnych typach biegaczy.

- REKLAMA -

 

  • Plan treningowy to nie Pismo Święte – możesz go zmodyfikować

Dużym błędem popełnianym przez zawodników jest kurczowe trzymanie się określonego planu, bez względu na warunki atmosferyczne. Jeśli danego dnia masz w planie 15km bieg ciągły w II zakresie, a na dworze leje deszcz i wieje silny wiatr, to taki trening choćbyś nie wiadomo jak się starał na pewno wykonasz znacznie gorzej jakościowo. Bezsensowne mocowanie się z siłami natury to nie oznaka wielkiej odwagi i konsekwencji, ale braku rozsądku. Niektórzy wyciągają błędne wnioski z masowo wstawianych ostatnio do sieci obrazków motywacyjnych, interpretując je w ten sposób, że odpuszczenie choćby jednego treningowego dnia jest największym grzechem. To niestety wyraz głupoty i niedoświadczenia, które często skutkuje późniejszymi kontuzjami. To samo tyczy się gorszego samopoczucia, jeśli danego dnia masz bóle głowy lub np. podwyższone ciśnienie, to możesz zamienić ciężki trening na lekki 10km bieg. Nie musisz rezygnować z biegania, ale nie musisz też wykonywać zaplanowanej jednostki po trupach, kosztem zdrowia. To, że we wtorek masz zaplanowany ważny trening tempowy nie oznacza, że świat się zawali gdy ten jeden dzień wykorzystasz na regenerację lub zamienisz go na spokojne wybieganie, a zaplanowany II zakres zrobisz innego dnia. Eksperymentowanie powinno mieć także odniesienie do zawartych w planach prędkości treningowych oraz objętości. To, że Twój guru wyznaczył w tabelce trening 3x3km po 3:50/km nie oznacza, że nie możesz go zmodyfikować i przerobić na 4×2,5km po 3:45/km. Tylko Ty jesteś w stanie ocenić co Ci przynosi większe efekty, z czego zrezygnować, co dodać, a czego nie zmieniać. Nikt inny nie będzie tego wiedział za Ciebie dlatego traktuj gotowe plany treningowe jako bazę, nigdy jako niezawodną receptę na sukces.

 

1
2
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułMroźne endorfiny. Jak biegać w mrozie?
Następny artykułKarolina Jarzyńska pobiegnie maraton w Osace.
Tomasz Peisert
Redaktor naczelny, współwłaściciel, biegacz – amator od 15 lat. Gdy zaczynał biegać, nie miał o tym pojęcia, ale od razu porwał się na… maraton. Popełnił chyba wszystkie możliwe błędy początkujących biegaczy, ale zgłębiając wiedzę i trenując systematycznie w końcu złamał granicę 3 godzin w maratonie. Teraz zdobytym doświadczeniem dzieli się z innymi, prowadząc grupy treningowe oraz tworząc poczytne teksty/felietony. Pisze to co myśli, często kontrowersyjnie, ale nigdy nie ukrywa faktów. Jego aktualne rekordy życiowe to: maraton 2:56:47, półmaraton 1:18:17, 10km - 35:19.

5 KOMENTARZE

Comments are closed.