Jak biegać gdy wieje silny wiatr?

W najbliższych dniach przewidywana jest dość wietrzna pogoda dla Polski. Mocno wieje już od kilku dni. Oczywiście jak zawsze apelujemy o rozsądek i ostrożność, ale radzimy również wykorzystać ten żywioł w trakcie swoich treningów w dość niekonwencjonalny sposób. Dwa typy treningów można wtedy wykonać nieco inaczej niż zazwyczaj 

Przeważnie nasze treningi opierają się na codziennym pokonywaniu określonej liczby kilometrów. Czasami biegamy szybciej, gdy mamy w planie np. II zakres czy interwały, ale co zrobić w przypadku, gdy nasz cały misterny plan pokrzyżowała wietrzna pogoda?

Co jakiś czas warto zmodyfikować swój plan i nawet gdy w rozpisce mieliśmy łagodne wybieganie – pobiegać nieco szybciej aby (jak to mówią doświadczeni biegacze) noga zaczęła się kręcić. Świetną okazją do tego jest właśnie wietrzna pogoda, która pozwoli nam na szybsze bieganie bez konieczności wkładania w to wielu sił. Warto więc wykorzystać takie warunki pogodowe i wyjść na trening aby pobiegać np. interwały z wiatrem. Wystarczy 7-8 powtórzeń po 200-300m by znowu poczuć wyższą prędkość i wydłużyć krok. Nie siłujcie się i nie ciśnijcie ile tylko fabryka dała bijąc rekordy prędkości – nie o to chodzi. Dajcie się ponieść sile wiatru i biegnijcie lekkim, wydłużonym krokiem w tempie na granicy komfortu. Powrót oczywiście w spokojnym truchcie (tym bardziej, że będzie pod wiatr).

Wiatr może być też doskonałą alternatywą dla osób mieszkających na płaskich terenach. Można go wykorzystać trenując siłę, biegając pod wiatr. Czasami może wydać się to bardzo trudno, a tempo raczej mało imponujące. Nie ma się czym przejmować – taki trening to w gruncie rzeczy doskonała zabawa i okazja do poćwiczenia siły biegowej w nieco bardziej niekonwencjonalny sposób. Może nie będzie to tak efektywny trening jak klasyczne, mocne odcinki na podbiegach, ale na pewno wejdzie w nogi dając poczucie dobrze wykonanego treningu. Dochodzi tutaj pewien ukryty czynnik mentalny, który czasami jest bardziej istotny niż sam rodzaj treningu. Warto skorzystać z tej rady i spróbować pomocować się z tym żywiołem. Oczywiście w granicach rozsądku – jeśli prędkość wiatru jest bardzo duża, a z dachu zaczynają latać dachówki – lepiej odpuścić, bo wtedy wiatr pokaże Tobie swoją siłę i skończysz w szpitalu.

Nawet jeśli Wasz plan nie przewidywał treningu interwałów czy siły – warto wpleść go w swój treningowy mikrocykl i pozwolić sobie na nieco inne bieganie niż zwykle. Spróbujcie – naprawdę warto.

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykuł10 rzeczy, których nigdy nie mów biegaczowi z kontuzją
Następny artykułNew Balance w gronie najlepszych butów do biegania na świecie!
Tomasz Peisert

Redaktor naczelny i właściciel portalu, biegacz – amator od 15 lat. Gdy zaczynał biegać, nie miał o tym pojęcia, ale od razu porwał się na… maraton. Popełnił chyba wszystkie możliwe błędy początkujących biegaczy, ale zgłębiając wiedzę i trenując systematycznie w końcu złamał granicę 3 godzin w maratonie. Teraz zdobytym doświadczeniem dzieli się z innymi, tworząc rozmaite teksty/felietony, prowadząc biegowe akademie i warsztaty. Pisze to co myśli, często kontrowersyjnie, ale nigdy nie ukrywa faktów. Dzięki swojej dociekliwości doprowadził do wyjścia na jaw wielu mrocznych spraw z biegowego światka. Jego aktualne rekordy życiowe to: maraton 2:56:47, półmaraton 1:18:17, 10km 35:19.