Podczas maratonu w Londynie doszło niedawno do niecodziennej sytuacji. Pewien bezdomny Polak, który obserwował zmagania maratończyków na trasie wbiegł na nią i wmieszał się w tłum. Tuż przed metą zauważył, że jeden z biegaczy zgubił swój numer startowy. Nie oddał mu go jednak tylko przyczepił sobie i pobiegł z nim aż do mety. Tam wziął medal oraz pamiątkową koszulkę. Ten incydent odbił się szerokim echem w mediach i choć wydawało się, że sprawa już ucichła – niektórzy ten występek zapamiętali na dłużej.

Dwa tygodnie po tym wydarzeniu bezdomny Polak został zauważony przez grupę mężczyzn, którzy grali w piłkę pod pubem The Bell w Hounslow. Rzucili się w jego kierunku, łamiąc kości i krzycząc. Mieli wytykać mu także polskie pochodzenie i rzucać obraźliwe słowa w jego kierunku. Z relacji przechodniów wynika, że główny prowodyr pobicia krzyczał – „doigrałeś się chamie, takich jak ty należy tępić!”. Nie wiadomo czy byli to biegacze uczestniczący w maratonie czy może kibice.

Sprawa jest dość kontrowersyjna, ponieważ Polak swój wcześniejszy występek tłumaczył chęcią zdobycia medalu oraz koszulki dla swojego syna jednak numer, który znalazł należał do zawodnika, który biegł charytatywnie na rzecz fundacji wspierającej walkę osób z rakiem krwi. Przekraczając metę bez numerka – pieniądze niestety przepadły.

– Zasłużyłem na ten medal – powiedział wtedy mediom – Czułem, że kończę ten bieg w imieniu wszystkich bezdomnych. Udowodniłem, że to wszystko można osiągnąć bez pieniędzy. Przebyłem przecież prawie całą trasę – powiedział. Sęk w tym, że Polak przebiegł tylko około 22 kilometrów, czyli nieco ponad połowę trasy i jakby nie patrzeć dopuścił się oszustwa.

A co Wy myślicie na ten temat? Czekamy na Wasze komentarze.

 

Komentarze Facebook

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here