Rekordy biją nie tylko ludzie – także zwierzaki potrafią nas zaskakiwać swoimi osiągnięciami. Dzisiaj chcemy Wam przedstawić Hasankę – niezwykłego psiaka rasy husky, który wraz ze swoją panią biega dużo, naprawdę dużo o czym za chwilę się przekonacie. Przedstawiamy Wam wywiad z właścicielką Hasanki – biegaczką, maratonką – Joanna Szeler.

Jak znalazła się u Ciebie Hasanka?

Najpierw adoptowałam pierwszą suczkę Arikę w 2011r. Nigdy nie planowałam dwóch psów, bo będąc świadomą i odpowiedzialną właścicielką, zdawałam sobie sprawę jak trudno może mi być je utrzymać, bo troska o psy to nie tylko karmienie, lecz także wizyty u weterynarza. Arika, zwłaszcza przez pierwszy rok była trudnym psem, a na dodatek chorym, ponieważ zdiagnozowano u niej niedoczynność tarczycy (na którą i ja choruję), przez co długotrwałe aktywności fizycznej były dla niej męczące. Biegałyśmy razem, aczkolwiek zdecydowanie wolała długie spacery i przebywanie z innymi psami, podczas gdy ja uwielbiałam już biegać maratony i nadal bardzo chciałam mieć długodystansowego towarzysza.

Stąd pomysł adopcji drugiego psa, aczkolwiek tym razem nie ze schroniska a z fundacji, ponieważ chciałam mieć możliwość obserwacji nowego psa i jego relacji z Ariką przez jakiś czas, podczas pobytu u nas w charakterze tymczasowym.

Niestety nikt nie wiedział, że Hasanka, gdy do nas przyjechała była w stanie niemal agonalnym, umierając na babeszjozę. W tym dniu, czyli 30 marca 2012 r. miała niespełna rok. Walczyłam o jej życie tydzień, ale udało się. Wtedy została dokładnie przebadana przez trzech lekarzy, którzy zapisali stosowne leki i orzekli, że po okresie rekonwalescencji nie będzie żadnych przeciwwskazań dla niej do wielogodzinnego wysiłku biegowego. Poza tym, bardzo się z nią zżyłam przez ten pierwszy tydzień i byłoby mi ciężko ją oddawać, zwłaszcza, że Arika ją od razu zaakceptowała. Szkoda tylko, że mimo, iż adopcja psa powinna być radosnym wydarzeniem, ja je „odchorowałam” wraz z Hasanką.

Kiedy i jak zaczęły się Wasze pierwsze biegi?

Na początku trenowałyśmy w Warszawie, we trzy lub na treningach biegowych przy jednym ze sklepów biegowych. W weekend jechałyśmy za Warszawę pociągiem, bo samochodu nie mamy, pobiegać po wale wzdłuż Narwii. To była nasza stała trasa, wynosząca około 27km. Często na takie truchtanie zabierałam ze sobą psy klientów, ponieważ prowadzę hotelik i opiekuję się psiakami na co dzień. Czasami na tych wycieczkach towarzyszyło mi niezłe stadko 5-6 psów. Ale tam były idealne warunki, ponieważ psy mogły przez 10km pobiegać luzem, rzadko zdarzała się jakaś zwierzyna. Kiedyś nawet we trzy zdobiłyśmy treningowo maraton, choć trwało to bardzo długo, ponieważ Hasanka musiała pomagać Arice, która była do niej podczepiona.
Nasz pierwszy wspólny oficjalny bieg to półmaraton po Kampinosie jeszcze w 2012r.

Debiut w biegu Hasanki

Gdy adoptowałam Hasankę miałam już na koncie ok. 20 maratonów, 3 połówki IM i dużo startów w zawodach pływackich Masters.
Hasanka zadebiutowała ze mną w oficjalnym maratonie, też po Kampinosie, w 2013r. bez Ariki, ale za to z border collie, Bongo.4. Start który najbardziej pamiętasz
Wspomnień związanych z Hasanką mam mnóstwo, ale najbardziej wzruszający był moment, gdy w tym roku została ambasadorką Silesiamarathonu i została uroczyście odziana w szelki w obecności Dyrektora biegu i pozostałych ambasadorów.
Jeśli chodzi o nasze wspólne biegi, to najmilej wspominam nasz zeszłoroczny finisz na Stadionie Śląskim w Chorzowie podczas naszego drugiego Silesiamarathonu. Hasanka była zającem na 5:30 i gdy biegłyśmy po stadionie do mety owacjom nie było końca! Dostałyśmy takie brawa, że do końca życia będę je pamietać!
Mam też miłe wspomnienia dotyczące misek dla psiaków na każdym punkcie, zarówno na Silesiamarathonie, jak i  maratonie w Poznaniu.
To jeśli chodzi o maratony. Jest też jeden półmaraton, który biegamy co roku we trzy: Półmaraton Św. Mikołajów w Toruniu. Organizatorzy od zawsze byli do nas bardzo przyjaźnie nastawieni i od naszego pierwszego startu bardzo się zaprzyjaźniliśmy. Dostałam od nich wyzwanie, że kolejny mam pobiec z trzema psami, bo z dwoma to już standard. I tak będzie. W grudniu dołączy do nas Logaś, który przebiegł z nami do tej pory 7 maratonów, w tym Zimowego Ultrajanosika. Byłam wtedy przebrana za niedźwiedzia polarnego.

Tak naprawdę wszystko zaczęło się od Torunia, w którym Hasanka przebiegła swój pierwszy maraton asfaltowy, a czas jaki wtedy zrobiłyśmy do dziś pozostał przeze mnie nie pobity. Na ten bieg kupiłam jej specjalne buty z podeszwą vibram, wykosztowałam się strasznie, a ona ku swojej wielkiej radości zrzuciła wszystkie cztery „pepegi” zaraz za metą.

Jak to jest formalnie ze startem psów na zawodach? Nie masz problemów z Orgami? czy kiedyś spotkał Cię jakiś problem? Gdzie Was najmilej przyjmują?

Jeśli chodzi o starty w maratonach asfaltowych to problemy niestety zawsze były, są i będą.
Od zawsze występuję do organizatorów o zgodę, nawet gdy w regulaminie nie ma wyraźnego zakazu. Znajomi często się dziwią, czemu po prostu nie stanę na starcie i nie pobiegnę.
A to dlatego, że dla mnie to wyzwanie logistyczne, żeby gdzieś dalej z psami dojechać i na ryzyko, czy wystartuję nie ma tu miejsca. Poza tym, wychodzę z założenia, że jeśli ktoś sobie nie życzy obecności mojego psa na biegu, to się tam na siłę nie pcham i omijamy takie biegi szerokim łukiem.
W problemy to raczej nie ma co się zagłębiać i ich rozpamiętywać, ale przytoczę tylko słowa pewnej pani orgini, której wypowiedź szczególnie zapamiętałam. Na moje pytanie, dlaczego, jeśli u nich nie wolno z psami, nie zamieścili stosownego punktu w regulaminie, odpisała: „biegać też do tyłu nie wolno i jakoś nikt tego nie praktykuje”. Oprócz tego, że ironia się nie udała, to dość mało kulturalna ta wymiana była, bo bądź co bądź z klientami nie należy w taki sposób rozmawiać.

W każdym razie, my już mamy swoją „pulę” biegów maratonowych i ultra, na których jesteśmy mile widziane i od przyszłego roku zostawimy sobie tylko kilka asfaltów, tj. Silesiamarathon, Poznań maraton, może jeszcze Gdańsk, Szczytno i Nocną Ściemę w Koszalinie (w tym roku tylko z Logasiem).
Najczęściej jednak można spotkać nas w górach, a przede wszystkim jesienią i zimą: na zimowym Janosiku, Maratonie Bieszczadzkim, w tym roku na Łemkowynie i u Bacy w Radziechowach.

Jaki ekwipunek masz przy sobie gdy biegniecie z Hasanką? Niezbędne wyposażenie

O butach już wspominałam, że niestety nie zdały egzaminu, lecz jestem na etapie szukania skarpet że specjalną podeszwą i to nie na asfalt, a w góry.
Wbrew stereotypowemu przeświadczeniu niektórych, maratony po asfalcie nigdy nie wyrządziły mojemu psu żadnej najmniejszej szkody. Od samego początku przyzwyczajałam moje psiaki do twardego podłoża, trenując z nimi regularnie po chodniku z braku innych możliwości w tygodniu.
Za to w górach już dwa razy Hasanka uszkodziła sobie opuszki na małych kamykach na trasie. Ludzie, którzy mnie krytykują za asfalt tak naprawdę nie mają chyba pojęcia o tej rasie, a przecież są to psy genetycznie uwarunkowane do biegania w trudnym terenie, zimą po lodzie, a nawet do ciągnięcia po nim ciężkich ładunków. Oczywiście, każdy pies jest inny i gdyby Hasanka była Ariką to już dawno zakończyłaby swoją maratońską „karierę”, ale z racji tego, że po maratonie potrafi jeszcze biegać z psami godzinę na wybiegu, mam nadzieję, że jeszcze sporo ze mną „polata” nawet ultra, bo mamy już na koncie dwie setki: po Kampinosie i Przejście Kotliny Jeleniogórskiej, który bezapelacyjnie był dla nas obu największym wyzwaniem, ponieważ spędziłyśmy w trasie aż 36h bez snu, co dla Hasanki było najtrudniejsze. Stąd też między innymi decyzja o zejściu z trasy po 120km.
Na tych zawodach Hasanka niosła swój plecak z karmą, materiałową miską na jedzenie i składaną miską na wodę oraz apteczką.
Natomiast na maratonach nigdy nic nie niesie, za to ja dla niej miskę na wodę.
Oczywiście Hasanka jest do mnie przypięta na specjalnym pasie biodrowym, a maraton po asfalcie pokonuje idąc, nie biegnąc, w 5-6h w zależności od temperatury. Zdaża nam się startować, gdy temperatura jest ok 18-19 i to w cieniu, ale wtedy pies ma specjalną kamizelkę chłodzącą, która utrzymuje miły chłód przez cały „bieg”. Dodatkowo polewam ją wodą na punktach, jeśli jest taka konieczność.
Jednak odkąd zaczęły się w kwietniu upały, nie startujemy już wtedy na asfalcie, chyba, że umówię się przed biegiem, że w pewnym momencie Hasanką zejdzie z trasy i ktoś ją przejmie. Tak było już kilka razy.

Piesmaker – ciekawe. Coś więcej o tym?

W zeszłym roku Hasanka biegła jako pierwszy i jedyny jak do tej pory w Polsce piesmejker z balonikiem-zającem na czas 5:30. Założę się, że i na świecie, bo odkąd śledzę temat psa w maratonie, to o drugim takim nie słyszałam. Zdaję sobie sprawę, że trafił mi się wyjątkowy pies, ale i ja wykazałam się dużą determinacją w tym temacie. Pukałam do każdych drzwi, żeby jej utorować drogę na starty.
Marzenie, którego zapewne nie uda się zrealizować to ustanowienie jej rekordu w księdze Guinessa, bo taka psia kategoria jeszcze nie istnieje. Silesiamarathon jest pod każdym względem oryginalny i niepowtarzalny. Nie ma takiego drugiego w Polsce, który nie dość, że pozwoli biegaczowi na start w maratonie z psem, to jeszcze pozwoli zostać tej parze pace- i piesmejkerami. Dla mnie ten maraton od zawsze był szczególny, dlatego wybrałam go na świętowanie swojego setnego właśnie w tym roku 7 października. Wraz z Hasanką zapraszam wszystkich bardzo serdecznie albo do naszej grupy czasowej, albo po prostu na maraton lub półmaraton. W tym roku dodatkowo Silesia świętuje swoje 10-lecie, znowu z niepowtarzalnym finiszem na Stadionie Śląskim. Dla nas to będzie najważniejsze wydarzenie w tym roku. Hasanka, jako psia rekordzistka Polski w maratonach ma ich na swoim koncie 41. Miała tam też pobiec swój 50. ale niestety z mojej winy aż tyle nie uda jej się do tego czasu zrobić. Za to będziemy świętować uzyskanie przez nią certyfikatu z rekordem Polski i wpis na karty polskiej sportowej historii.
Z tego miejsca chciałabym serdecznie podziękować naszym wszystkim dobroczyńcom, którzy przyczynili się w każdy możliwy sposób do ustanowienia rekordu przez Hasankę, bądź to wyrażając zgodę na starty Hasanki w imprezach masowych bądź lokalnych, jak również wspierając nasz projekt finansowo. Ponadto, dziękuję  organizatorom maratonów w Poznaniu, Szczytnie, Wrocławiu, Radziechowach, Gdańsku, Koszalinie, Wituni, Dwumaratonów Olęderskich, oraz organizatorom Półmaratonu Świętych Mikołajów w Toruniu, od którego zaczęła się nasza wspólna piękna maratonowa przygoda!
Komentarze Facebook

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here