Proszę przestać biegać – czyli biegacz u lekarza

Przychodzi biegacz do lekarza, a lekarz mu mówi – musi pan przestać biegać. Brzmi to trochę jak dowcip rodem z czarnego humoru, ale takie są nasze polskie realia. Lekarzom najłatwiej jest postawić diagnozę, przepisać tabletki lub jakieś zabiegi i… zalecić niebieganie. Argumenty są przeważnie absurdalne i dotyczą rzekomej szkodliwości biegania. Są lekarze, którzy od lat uparcie twierdzą, że bieganie jest niezdrowe, że niepotrzebnie obciąża serce, a nawet, że… skraca życie. Co wtedy? Pozostaje tylko usiąść i zapłakać lub lepiej – zmienić lekarza.

 

Wielu naszych czytelników skarży się, że przy byle jakiej kontuzji lekarze zalecają im przestać biegać. To bardzo powszechna praktyka, która przyprawia o mdłości coraz więcej biegaczy. Bywają sytuacje, że przy całkiem błahych problemach związanych np. ze zwykłym przeciążeniem – lekarz bez pardonu stwierdza, żeby odpuścić sobie, lepiej na stałe przesiąść się na rower, a bieganie zostawić młodszym. Co ciekawe – tak idiotyczne zalecenia, niejednokrotnie słyszeli nasi czytelnicy mający zaledwie po czterdzieści parę lat!

Dość powszechną praktyką lekarską jest również sugestia aby zminimalizować wysiłek fizyczny, tudzież bieganie w przypadku posiadania np. astmy. Jest to w pewnym sensie kopanie leżącego, bo nie od dziś wiadomo, że przy odpowiednim zachowaniu określonych zasad biegać z astmą można, a nawet trzeba, bo dzięki temu jej skutki są znacznie mniej odczuwalne. No cóż – palącego papierosy lekarza made in PRL nie przekona nawet fakt, że z astmę biega sam Haile Gebrselassie – zresztą, kto to taki?

 

Jedna z naszych czytelniczek – Ania (33l), tak relacjonuje swoją wizytę u lekarza:

Miałam swego czasu problem z obniżonym poziomem żelaza. Był to wynik dość obfitych miesiączek i niezbyt dobrej diety. Udałam się więc do lekarza, który po przebadaniu mnie i obejrzeniu wyników krwi przepisał tabletki, nakazał jeść dużo szpinaku i na deser – przestać biegać, bo całe żelazo mi się z organizmu wypłucze. Gdy powtórzyłam to lekarzowi sportowemu – ten parsknął śmiechem i nakazał jeszcze tego samego dnia iść na trening.

 

Z kolei Krysia (45l) ze Szczecina tak opisuje wizytę u pani kardiolog:

W trakcie badań kardiologicznych usłyszałam, że mam całkiem zdrowe serducho. Jednak pani doktor dodała, że przecież nie mam ani 20-stu ani 30-stu lat i maraton to już całkowicie powinnam wykluczyć z moich marzeń, nawet 10 km to dla mnie za długi dystans… Ale przecież jestem zdrowa! Pani doktor wyglądała na co najmniej 80 lat. Po wizycie przebiegłam prawie 15 km… nadal biegam i nie mam zamiaru przestać:)

 

1
2
3
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułFajny, niekomercyjny bieg w Rybniku już 25 marca! Serdecznie zapraszamy!
Następny artykułSzybka dycha w woj. śląskim na rozpoczęcie sezonu – Harpagan Sosnowiec zaprasza!
Tomasz Peisert
Redaktor naczelny, współwłaściciel, biegacz – amator od 15 lat. Gdy zaczynał biegać, nie miał o tym pojęcia, ale od razu porwał się na… maraton. Popełnił chyba wszystkie możliwe błędy początkujących biegaczy, ale zgłębiając wiedzę i trenując systematycznie w końcu złamał granicę 3 godzin w maratonie. Teraz zdobytym doświadczeniem dzieli się z innymi, prowadząc grupy treningowe oraz tworząc poczytne teksty/felietony. Pisze to co myśli, często kontrowersyjnie, ale nigdy nie ukrywa faktów. Jego aktualne rekordy życiowe to: maraton 2:56:47, półmaraton 1:18:17, 10km - 35:19.