Radość z biegania! Jak jej nie stracić?

Jak brać przykład - to tylko od najlepszych! Prawdziwa radość biegania! / fot. osideturkeytrot.com

Czy pamiętasz czasy dzieciństwa i wolności? Bieganie na podwórku było tak bardzo naturalną rzeczą i o wiele bardziej ciekawą od innych stacjonarnych zabaw. Czy chciałbyś wrócić do tych beztroskich czasów i poczuć jeszcze raz taką wolność i swobodę biegu? Weź więc kilka lekcji od prawdziwych specjalistów – czyli… dzieci!

Niejednokrotnie trening to dla nas istna męka, ciągłe odliczanie minut do jego zakończenia i złorzeczenie w myślach na tego kto rozpropagował na świecie jogging. Często po całym dniu w pracy/ na uczelni/ w szkole wracamy do domu i z niechęcią wychodzimy pobiegać, pierwsze kilometry ciągną się w nieskończoność, a przypływ endorfin jakoś nie przychodzi. Jeśli nigdy nie spotkalo Cię takie lub podobne negatywne uczucie do biegania to uwierz, że jesteś prawdziwym szczęściarzem! Ilu bowiem z biegaczy przechodzi swego rodzaju kryzysy biegowej miłości, często kończące się przymusową przerwą związaną z wypaleniem biegacza albo załamaniem z braku progresu.

Dlatego jeśli bieganie przestało nam sprawiać radość – spójrzmy na dzieci. One uwielbiają biegać w najlepszym tego słowa znaczeniu. Ich bieg jest najczystszą formą miłości – w trakcie biegu dzieci są stale radosne,  a zmęczenie się jest dla nich najlepszą formą rozrywki.

Ty też wzbudź swoją miłość do biegania na nowo, spróbuj kilku wskazówek, które inspirują się bieganiem dzieci i na nowo poczuj radość z biegania!

 

PRZYPOMNIJ SOBIE BEZTROSKĘ

Dzieci z reguły nie martwią się ile czasu będą się jeszcze bawić i czy zmęczą się zabawą. Ta beztroska powodowana jest tym, że zależy im jedynie na rozrywkowym spędzaniu czasu, bez patrzenia na jakiekolwiek ograniczenia. Dlaczego by nie spróbować tej beztroski przełożyć na grunt dorosłego biegania? Dlaczego każdy trening musi być obwarowany tempem, długością i tętnem jakiego nie wolno nam przekroczyć? Zapomnijmy czasem o „zabawkach” dorosłego świata – zostawmy w domu pulsometr, stoper, komórkę i zapomnijmy o wszystkich założeniach planu treningowego. Biegnij przed siebie, nie kontrolując tempa biegu, biegnijmy tak aby było to dla nas czystą przyjemnością.

 

POBAW SIĘ W FARTLEK

Fartlek to pochodząca ze Szwecji „zabawa” prędkością biegu. Tego typu trening mozna wykonywać poprzez całkowicie nieuporządkowany bieg ze zmieniającymi się intensywnościami i prędkościami, ale wielu biegaczy wykonuje go w sposób usystematyzowany. Jeśli chcesz sprawdzić jak wykonywać tego typu trening sprawdź: tutaj przykładowe treningi typu fartlek jakie możesz stosować.

Jeśli myślisz o zastosowaniu  biegu fartlek „na czuja” tak aby ożywic trochę swoje bieganie – nie wahaj się ani chwili! Rozpocznij od powolnej rozgrzewki, a następnie zacznij bawić się prędkością – przez kilka minut biegnij szybszym tempem, potem zwolnij i truchtaj powoli, nastepnie znów przyśpiesz, biegnij tempem umiarkowanym, maszeruj, wbiegnij na jakąś górkę – dosłownie rób to na co masz ochotę i to na co pozwalają Ci w danym momencie Twoje siły. To Ty wybierasz czy zmęczysz się dziś mocno na treningu czy tylko trochę zadozujesz sobie biegowych endorfin. Ważne, że na tym treningu nie ma czasu na nudę.

 

OBUDŹ W SOBIE ODKRYWCĘ

W każdym dziecku drzemie odkrywca, Ty pozwól aby obudził się on także w Tobie. Zamiast codziennie wyklepywać tą samą utartą ścieżkę, ciągle tym samym tempem – zmień coś! Odkryj biegiem nowy zakątek miasta, weź mapę i pobiegnij do pobliskiego Parku Krajobrazowego, zamiast płaskiego wybieganka – pobiegaj trochę po pobliskich wzniesieniach albo… po prostu zmień kierunek swojej ulubionej trasy.