Zmęczona biegaczka odpoczywa po treningu regeneracja

Każdy z nas spotkał się kiedyś z niezbyt sensownymi pytaniami typu – po co Ty w ogóle biegasz, co Ci to daje, po co to robisz skoro nie wygrywasz, itd. Oczywiście w większości z nas krew się wtedy zaczyna gotować, ale zupełnie niepotrzebnie – na głupie pytania wcale nie trzeba udzielać głupich odpowiedzi. Wystarczy wcześniej przemyśleć co odpowiedzieć na wypadek niespodziewanego „ataku” brzuchatego wujaszka lub „serdecznego” kolegi z pracy, który zazdrości Ci pasji, ale wciąż próbuje wbić szpilę.

Przedstawiam Wam rozmowę, która bardzo mi utkwiła w pamięci, a którą kiedyś odbyłem z kolegą bardzo negatywnie nastawionego do biegania. Nienawidził go wręcz, uznawał za nudne i pozbawione sensu. Zawsze robił mi przytyki, a pewnego razu zadał serię pytań z którymi przyszło mi się zmierzyć. Przeczytaj tę rozmowę dokładnie, a przy okazji kolejnych tego typu rozmów nie będziesz musiał się martwić co odpowiedzieć aby uzmysłowić Twojemu rozmówcy, że to Twoje bieganie to całkiem normalna rzecz. Nie musisz oczywiście cytować moich wypowiedzi, ale możesz się śmiało nimi podeprzeć.



TP – Tomek Peisert czyli po prostu ja

KS – Kolega Szyderca

 

KS – Powiedz mi po co Ty w ogóle biegasz? Przecież to takie nudne.

TP – Biegam dla siebie, bo sprawia mi to kupę frajdy. Dodatkowo jest to zdrowa aktywność więc z logicznego, a nawet ekonomicznego punktu widzenia bieganie się opłaca. Oszczędzam czas, który spędziłbym stojąc w kolejce do lekarza, oszczędzam pieniądze, które musiałbym wydawać na leki no i oszczędzam sobie stresu, bo już po kilku kilometrach biegu każdy problem wydaje mi się błahostką.

KS – No dobra, ale przyznasz, że jest to mega nudne. Biegniesz 2 godziny i o czym wtedy myślisz?

TP – Jeśli zastanawiasz się o czym można myśleć przez 2 godziny biegu, to musisz się cholernie nudzić sam ze sobą. Ja lubię rozmawiać ze swoim wewnętrznym ja, snuć plany, analizować, marzyć czy wspominać. Po to mamy w głowie ponad 20 miliardów neuronów aby z nich korzystać. Tak więc jeśli mam do przemyślenia wiele różnych spraw, to po co mam wtedy siedzieć w fotelu i nic nie robić? Po 2 godzinach biegania wracam do domu z głową pełną pomysłów, jestem dotleniony i mam spalone 2 tysiące kalorii dzięki czemu mogę zjeść sobie pizzę bez obawy, że przytyję. A właśnie, zapomniałem – w trakcie biegania myślę też o jedzeniu.

KS – Ale przecież są inne sporty – pływanie, piłka nożna, siatkówka. To czemu akurat nudne klepanie kilometrów?

TP – Oczywiście, są inne sporty i fajnie, że zawsze można wybrać coś dla siebie. Z bieganiem jest często tak, że to nie Ty je wybierasz, ale ono Ciebie. I tak było ze mną – kiedyś po prostu zacząłem biec, bo nudził mnie kolejny spacer do Morskiego Oka. Dobiegłem pod samo schronisko i to był właśnie ten moment kiedy wiedziałem, że chcę to robić, bo fajnie się po tym czuję.

KS – Jak się można fajnie czuć będąc zmęczonym?

TP – Nie będę Ci robił wykładu o endorfinach i tym wszystkim co się dzieje fajnego z człowiekiem po solidnym treningu. Idź kiedyś pobiegać w upalny, letni dzień. Wróć do domu, weź prysznic i usiądź pod drzewem w cieniu, weź sobie kufel zimnego piwa, weź łyka, zamknij oczy i wsłuchuj się w śpiew ptaków i wiatr, który kołysze koronami drzew. Pewnie wtedy zrozumiesz.

KS – Tak samo mogę zrobić po całodniowym układaniu kostki brukowej lub rąbaniu drewna.

TP – Oczywiście, że tak. Grunt żeby się solidnie styrać – wtedy jest naprawdę bosko.

KS – A nie boisz się, że Ci stawy siądą, że złapiesz jakąś kontuzję?

Komentarze Facebook