Są już pierwsze wyniki badań antydopingowych 9. PKO Poznań Półmaratonu

Zdjęcie przedstawia czołówkę 9. PKO Poznań Półmaratonu i nie ma na celu sugerowania kto jest podejrzanym o doping w tej imprezie. fot. PAP

Poznańskie Ośrodki Sportu i Rekreacji otrzymały już wyniki badań antydopingowych przeprowadzonych w trakcie 9. PKO Poznań Półmaratonie. Niestety wynik próbki A należącego do jednego z zawodników (lub zawodniczek) z miejsc 1-4 wykazał obecność niedozwolonych środków, które znajdują się na liście WADA. Efektem tego będzie oczywiście wydłużenie czasu oczekiwania na oficjalne wyniki.

Przypomnijmy wyniki jakie osiągnęła pierwsza czwórka w klasyfikacji kobiet i mężczyzn w tegorocznej edycji półmaratonu.

Mężczyźni

1. Daniel Muteti (Kenia), 1:03:44

2. Kyeva Cosmas Mutuku (Kenia), 1:03:49

3. David Metto Kiprono (Kenia), 1:03:53

4. Paweł Ochal (Polska), 1:06:41

Kobiety

1. Teresa Kwamboka (Kenia), 1:14.31

2. Marta Krawczyńska (Polska), 1:14:46

3. Olga Ochal (Polska), 1:16:18

4. Magdalena Lewandowska (Polska), 1:20:18

Oczywiście nie ma co spekulować kto tutaj jest najbardziej podejrzanym, ale patrząc przez pryzmat tego jak to wyglądało w przypadku innych złapanych zawodników w polskich biegach to przeważnie ten, który zaliczył wpadkę biegł dany bieg „z rozpędu”. Co to znaczy? To znaczy, że bieg, w którym brał udział był tylko jednym z wielu, które wygrał (lub ewentualnie stał na podium). Ubiegłoroczny wpadkowicz z Poznań Maratonu – Ukrainiec Bogdan Semenowycz zaliczył w Polsce 17 biegów z czego aż 12 wygrał. Poznań był końcówką jego tournee i to właśnie na tym przystanku wpadł.

Wśród tegorocznych triumfatorów z Poznania mamy Kenijczyka – Daniela Muteti, który w tym roku wygrał Półmaraton Warszawski (1:02:14), 6 dni później zajął drugie miejsce w Biegu Europejskim w Gnieźnie (29:20), 8 dni później odniósł zwycięstwo w poznańskim półmaratonie, a tydzień po tym zwycięstwie, wygrał w Warszawie w Biegu Oshee (28:53). Jak widać nie brał udziału w żadnym maratonie.

Drugi z Kenijczyków zaliczył w tym roku 3 starty w Polsce – jeden to oczywiście 9. PKO Półmaraton Poznań. Dwa pozostałe to maratony – w Dębnie i Krakowie, które wygrał niemal w identycznym czasie (2:11:58 i 2:11:56). W tym przypadku pewne podejrzenie budzi fakt, że ten zawodnik startował przed paroma laty znacznie rzadziej w naszym kraju (w 2011 wygrał maratony w Krakowie i Poznaniu), w 2014 wygrał w Dębnie, startując tylko raz, a w 2015 biegł w Orlen Warsaw Marathon. W tym roku dziwi nieco fakt, że Kyeva zdecydował się na 2 maratony w tak krótkim odstępie czasu (nieco ponad miesiąc) pomiędzy, którymi pobiegł jeszcze półmaraton.

Trzeci na mecie – David Metto Kiprono wśród swoich rodaków z Poznania startował w tym roku najwięcej  zaliczając między innymi weekendowy dublet zwycięstw w dwóch półmaratonach (19 marca, Półmaraton Ślężański z czasem 1:04:53, a 20 marca Półmaraton dookoła Jeziora Żywieckiego z czasem 1:06:26). Dwa tygodnie później zajął drugie miejsce w Maratonie w Dębnie, następnie 3 miejsce w Poznaniu i drugie w Cracovia Maraton.

Paweł Ochal oprócz półmaratonu w Poznania brał udział w kilku niedużych imprezach, w których jednak nie było znaczących nagród finansowych dlatego też nie wchodziłbym tutaj w głębsze analizy, bo Paweł na polskiej arenie biegów długodystansowych jest nie od dzisiaj, ma okresy słabsze i lepsze i często startuje w biegach, które nie należą do największych polskich imprez. Chyba najbardziej czułbym się zawiedziony gdyby to Paweł wpadł, ale nie podejrzewam go o to (podobnie jak Olgi).

Co do pań – to oprócz będącej na 3 miejscu Olgi (która pobiegła znacznie poniżej swojego poziomu i ten sezon ma nieco słabszy niż zwykle) mamy również Kenijkę – Teresę Kwambokę, która wygrała (to nowy nabytek Benedek Team) i trudno w tej chwili ocenić jej występy, bo brała udział dopiero w kilku polskich biegach.

Druga na mecie Marta Krawczyńska od lat idzie wytyczoną przez siebie drogą – startuje głównie na 10km w biegach na Pomorzu i nieustannie się poprawia. W ostatnim czasie poczyniła spore postępy, co widać w wynikach, a wynik z Poznania (1:14:46) jest jej nowym rekordem życiowym.

Czwarta na mecie – Magdalena Lewandowska to zawodniczka z grupy tzw. amatorek – ścigaczek. Ona również zrobiła spore postępy, ale byłoby to absurdem gdyby na tym poziomie miała sięgać po niedozwolone środki. Trzeba bowiem wiedzieć, że inaczej ma się progres zawodniczki, która z 1:29 zbliża się 1:20, a inaczej progres gdy z 1:23 nagle w krótkim czasie robi się 1:14 (był taki przypadek za wschodnią granicą w zeszłym roku, zakończony dopingiem). Z drugiej jednak strony tak wiele mówi się ostatnio o dopingu stosowanym przez amatorów, że już człowiek zaczyna mieć niepokojące myśli w stosunku do biegaczy, których w życiu by się nie podejrzewało, że nawet Tusipectu się napiją…

Oskarżanie kogoś jednoznacznie gdy nie ma oficjalnych wyników jest na pewno zbyt daleko posuniętą spekulacją. Nie mniej jednak warto się czasem pobawić w analizę tego jak biegali czołowi zawodnicy imprezy, w której być może ktoś zaliczył wpadkę. Pozostawiam Wam swobodną drogę myślenia w tej kwestii i pamiętajmy – dopóki POSiR nie poda oficjalnej informacji kto się naszprycował, dopóty każdy z wymienionych przeze mnie zawodników może się okazać winnym z równym prawdopodobieństwem 1:8.