Selfie w trakcie treningu? I trening traci sens…

Mam dziś małą uwagę dla wszystkich, którzy lubią pochwalić się swoim treningiem w Internecie. Żyjemy w czasach, w których często potrzebujemy być zauważeni, docenieni i potrzebni. Sieć jest taką przestrzenią, w której możemy podzielić się swoją pasją – pokazać innym, że należmy do aktywnej części społeczeństwa i to jest bardzo pozytywne.

Zdjęcie przed czy po bieganiu to często fajna pamiątka uwieczniająca trudny naszego treningu, ale od pewnego czasu widać coś co mnie osobiście trochę śmieszy – czyli zdjęcia w trakcie „trudniejszych” treningów. Np. jest sobie dziewczyna, która pisze na facebooku, że idzie robić mocne interwały. Biegnie na trening i po godzinie publikuje na Instagramie kilkanaście zdjęć z pokonywanych przez siebie kilkusetmetrowych odcinków – ja się pytam, jak można wykonać mocny trening interwałowy, robiąc sobie zdjęcia w trakcie z podpisem – „na pełnym tempie”?

Przecież to jest już jawna popisówka, która u wielu wywołuje tylko uśmiech współczucia na twarzy. Jeżeli nazywamy coś treningiem to robimy to chyba z jako taką świadomością – tymczasem wesołe selfie widuje się w trakcie podbiegów, w trakcie krossów, mało tego – ostatnio pewien gość nagrał sobie filmik jak biega płotki na hali z telefonem w dłoni. Ręce opadają i jak tu ma być mowa o postępach i prawidłowym technicznie bieganiu?

Tak jak wspomniałem – jeśli już chcemy dokumentować swoje treningi, róbmy to jeśli nas to motywuje, ale nie twórzmy z treningów parodii. Każdy robi to co uważa za słuszne, ale spójrzmy prawdzie w oczy – jeśli z jednego treningu masz kilkanaście zdjęć z pięknym uśmiechem na ustach to chwała Ci za to, że umiesz się cieszyć bieganiem, ale to jednak tylko bieganie, któremu do treningu – trochę brakuje. Jeśli chcesz się popisać mocnym treningiem – wrzuć wykres z endomondo i dodaj zdjęcie swojego spoconego pyszczka po bieganiu – to lepsze niż 10 zdjęć takiego samego ujęcia z 10 odcinków, które pokonałeś z telefonem w ręce…

Biegajmy więc jak chcemy i jak potrafimy, ale jeśli chcemy myśleć poważnie o treningu to trenujmy i powstrzymajmy się od sesji w trakcie – w przeciwnym razie trudno będzie o postępy.

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułJaki prezent dla biegacza? Przykładowe pomysły.
Następny artykułMISTER POLSKI BIEGACZY – Zapraszamy do głosowania!
Tomasz Peisert
Redaktor naczelny, współwłaściciel, biegacz – amator od 15 lat. Gdy zaczynał biegać, nie miał o tym pojęcia, ale od razu porwał się na… maraton. Popełnił chyba wszystkie możliwe błędy początkujących biegaczy, ale zgłębiając wiedzę i trenując systematycznie w końcu złamał granicę 3 godzin w maratonie. Teraz zdobytym doświadczeniem dzieli się z innymi, prowadząc grupy treningowe oraz tworząc poczytne teksty/felietony. Pisze to co myśli, często kontrowersyjnie, ale nigdy nie ukrywa faktów. Jego aktualne rekordy życiowe to: maraton 2:56:47, półmaraton 1:18:17, 10km - 35:19.