Sprzedaj pakiet startowy – szybko, tanio i… nielegalnie.

Przepisywanie pakietów budzi zawsze bardzo wiele emocji. Biegacze często podejmują zbyt pochopne decyzje – zapisują się na biegi, stwierdzając później, że jednak nie dadzą rady albo nie pasuje im termin. Powodem może też być kontuzja czy inne zdarzenia losowe, na które po prostu nie mamy wpływu. I wtedy zaczyna się kombinowanie – jak przepisać pakiet na innego zawodnika, czy sprzedać, a jeśli tak to w jakiej cenie?

Jeżeli organizator wyraźnie napisał w regulaminie, że pakiety można przepisywać do określonego dnia to naprawdę należy się tego trzymać. Nie dlatego, że jest to widzimisię organizatora, ale dlatego, że takie działanie zabezpiecza imprezę przed chaosem, pozwala na dokładną weryfikację zawodników, odpowiednie przypisanie numerów startowych bądź umieszczenie odpowiednich imion/nazwisk na numerach. Każdy organizator podchodzi do tego inaczej i należy się dostosować. Czasami jednak organizator nie pozwala na przepisywanie pakietów co jest oczywiście bardzo dziwne, bo nie jest to jakiś duży problem, a można dzięki temu umożliwić start tym, którzy chcieliby pobiec, a nie zdążyli się zapisać.

Niestety w ostatnim czasie można zaobserwować gremialną ignorancję biegaczy, którzy z przepisywania pakietów robią targowisko. Powszechne stało się sprzedawanie pakietów nawet bez informowania organizatorów o zaistniałych zmianach. Na nic podawane terminy i zapisy w regulaminach – ludzie sprzedają pakiety, odzyskując wydane pieniądze, a na imprezach aż roi się od osób, które biegną z nie swoim numerem. Gdy ktokolwiek zwraca uwagę, że nie powinno się tak robić to najczęstsze kontrargumenty polegają na bezsensownym pisaniu – „no i co takiego się stanie?” albo „więcej zrozumienia dla innych” itp. Ludzie nie mają świadomości, że postępują bardzo źle i nieodpowiedzialnie. Szczytem wszystkiego jest sprzedawanie pakietów w zawyżonych cenach aby jeszcze dodatkowo sobie dorobić – to już się nawet nie mieści w głowie, a jednak i takie sytuacje się zdarzają… Problemy są szczególnie duże w przypadku imprez, w których pakiety rozchodzą się ekspresowo jak np. Półmaraton Wrocław, Bieg Czekoladowy czy Bieg Rzeźnika.

- REKLAMA -

Były już sytuacje, w których mężczyzna biegł z pakietem kupionym od kobiety (który nie był regulaminowo przepisany) i zajął miejsce w pierwszej trójce w kategorii wiekowej pań. Oczywistą konsekwencją jest fakt, że dekoracje odbyły się bez jednej zawodniczki, a pani, która była 4 nie stanęła na podium choć powinna. Mężczyzna tłumaczył się na facebooku, że nie widzi żadnego problemu. Trudno ubrać to w jakiekolwiek słowa.

Zamieszanie podczas dekoracji to jednak nie jedyny problem – może być gorzej. Wspomniany wcześniej ignorant mógł na trasie zasłabnąć i wtedy (jeśli nie biegnie z dowodem osobistym) jest bardzo trudny do zweryfikowania przez służby medyczne czy organizatora. Niestety większość biegaczy o tym nie myśli i bez pardonu biegnie sobie z nie swoim numerem. Ostatnio była głośna sprawa mężczyzny, który biegł półmaraton z dwoma chipami – jednym na lewej, drugim na prawej nodze. Ludzie się oburzali, wyzywali go i wyrażali swoje zaskoczenie. Oczywiście słusznie, bo takie przypadki należy piętnować, ale czyż nie jest to analogiczne zdarzenie jak świadomy bieg z nie swoim numerem?

Polecam każdemu zastanowić się czy naprawdę te kilkadziesiąt złotych to aż tak duża suma, że trzeba się uciekać do oszustwa? Czy regulamin biegu jest tylko zbiorem bazgrołów, które nic nie znaczą? Jak tak dalej pójdzie to będziemy mieli do czynienia z delikwentami, którzy przyjdą na bieg, skrócą trasę o połowę, odbiorą puchary, który im się nie należą, a na koniec zabiorą czyjeś rzeczy z depozytu. No i w sumie wszystko jedno – skoro i tak pobiegli z nieswoim numerami…

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułOdwiedź Halę Expo podczas ORLEN Warsaw Marathon
Następny artykułPobiegaj wśród żab na Crossie Dzikiej Żaby
Tomasz Peisert
Redaktor naczelny, współwłaściciel, biegacz – amator od 15 lat. Gdy zaczynał biegać, nie miał o tym pojęcia, ale od razu porwał się na… maraton. Popełnił chyba wszystkie możliwe błędy początkujących biegaczy, ale zgłębiając wiedzę i trenując systematycznie w końcu złamał granicę 3 godzin w maratonie. Teraz zdobytym doświadczeniem dzieli się z innymi, prowadząc grupy treningowe oraz tworząc poczytne teksty/felietony. Pisze to co myśli, często kontrowersyjnie, ale nigdy nie ukrywa faktów. Jego aktualne rekordy życiowe to: maraton 2:56:47, półmaraton 1:18:17, 10km - 35:19.