Startujesz w półmaratonie? Oto 5 sposobów na fatalny bieg.

Eskimosi? Niekoniecznie - tak często wyglądają biegacze tuż przed startem w wiosennym półmaratonie;)
Eskimosi? Niekoniecznie – tak często wyglądają biegacze tuż przed startem w wiosennym półmaratonie;)

F16 na początku, Tupolew na końcówce 

Jakże to częsty widok. Biegnie roześmiany biegacz, pełen endorfin i emocji, którymi chciałby podzielić się ze wszystkimi. Podskakuje, pajacuje, przybija piątki nawet stojącym pod bramom dresom i robi efektowne samolociki. Pozostali biegacze zazdroszczą mu super kondycji, ale z upływem kilometrów gra aktorska jest coraz słabszej jakości. Podskoki zamieniają się w półprzysiady, a samolocik zaczyna przypominać Tupolewa. Całą energia została stracona na komedię, która zamieniła się w thriller. Biegacz zaczyna tuptać, często przechodzi do marszu, a na metę wchodzi w takim stylu, że na jego widok sanitariusze wyskakują z karetki z zestawem do reanimacji. Może to brzmi zabawnie, ale uwierz – jeśli półmaraton stanowi dla Ciebie wyzwanie samo w sobie to daruj sobie wygłupy, tylko biegnij równo, miarowo, pilnując ustalonego tempa. Czas i okazja na świętowanie będzie po zawodach.

 

Wyprawa polarna czy wiosenny bieg? 

Czasami można nabrać wątpliwości. Czy to w Poznaniu czy to w Warszawie przeważnie w trakcie półmaratonu jest już grubo powyżej 10 kresek na termometrze, a mimo to wielu biegaczy jest ubranych tak jakby właśnie przymierzali się do zimowego ataku na Kanczendzongę. Rozumiem – może ktoś ma inną termikę, może bieganie na krótko w kwietniu to szaleństwo niczym bieganie nago pod Pałacem Kultury, ale… przecież 90% z tych biegaczy po pewnym czasie zaczyna podwijać rękawy, owijać sobie swoje kufajki wokół pasa, niektórzy z bezradności wyrzucają swoje futra na pobocze. Ich twarze zaczynają przypominać popularne bordowe warzywo, a pot leje się strumieniami. Czy naprawdę ten lekki chłodek na początku jest tak dramatycznie przeszywający, że jedynym sposobem jest… przegrzanie się? Apeluję i jeśli na najbliższą połówkę przyszykowałeś sobie strój Inuka, a prognoza mówi o kilkunastu stopniach Celcjusza – weź pod uwagę możliwość zmiany stroju na wersję light.

 

Podrywanie się do finiszu niczym pijaczek tuż przed zamknięciem monopolowego 

To też częsty obrazek. Delikwent mija 19 lub 20km i nagle słyszy z oddali oklaski kibiców i głos spikera. Podrywa się więc do sprintu, bo wyrzut adrenaliny z nadnerczy robi swoje, po czym po paruset metrach przechodzi do marszu i wycieńczony takim pseudo Gallowayem dociera do mety. Staraj się panować nad emocjami – dotruchtaj do mety swoim tempem zamiast podejmować szaleńcze próby finiszu. Wyjdzie Ci to tylko na plus, bo chyba mimo wszystko przyjemniej jest przekroczyć metę biegnąc czy truchtając niż wchodząc chwiejnym krokiem budząc wątpliwość kibiców czy jesteś biegaczem czy nordic-walkerem, który po drodze zgubił kijki.

1
2
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułNowe imprezy w cyklu Road to Enea Challenge Poznań
Następny artykułKatarzyna Kowalska z nowym rekordem Polski w półmaratonie!
Tomasz Peisert
Redaktor naczelny, współwłaściciel, biegacz – amator od 15 lat. Gdy zaczynał biegać, nie miał o tym pojęcia, ale od razu porwał się na… maraton. Popełnił chyba wszystkie możliwe błędy początkujących biegaczy, ale zgłębiając wiedzę i trenując systematycznie w końcu złamał granicę 3 godzin w maratonie. Teraz zdobytym doświadczeniem dzieli się z innymi, prowadząc grupy treningowe oraz tworząc poczytne teksty/felietony. Pisze to co myśli, często kontrowersyjnie, ale nigdy nie ukrywa faktów. Jego aktualne rekordy życiowe to: maraton 2:56:47, półmaraton 1:18:17, 10km - 35:19.