Superkompensacja – trenuj w szczycie wydolności

fot. evanmore.co.uk

Czy zastanawialiście się kiedyś w jaki sposób Wasza forma wzrasta? Wbrew pozorom to nie tylko skutek wybieganych kilometrów każdego dnia. To duże uproszczenie. Wzrastająca forma to bowiem efekt pewnego cyklu, który fachowo zwie się: superkompensacją. Jako czytelnicy Biegologii powinniście wiedzieć cóż to takiego, dlatego chciałbym Wam pokrótce przybliżyć to wyjątkowe zjawisko.

 

Gdy idziemy na trening pobiegać, wraz z upływem czasu jego trwania nasza wydolność stopniowo maleje aż do zakończenia tego wysiłku. Od tego momentu zaczynamy odpoczynek, który powoduje stopniowy powrót do wydolności początkowej. Jednak po okresie odpoczynku nasza wydolność zaczyna rosnąć i w pewnym momencie osiąga wartość maksymalną. Od tego momentu zaczyna ponownie stopniowo maleć powracając do wartości początkowej. W tym okresie czasu (w momencie gdy nasza wydolność jest właśnie w fazie wzrostu ponad wartość wyjściową) powinniśmy udać się na kolejny trening. W przeciwnym razie wydolność spadnie poniżej początkowej wartości jaka miała miejsce w chwili rozpoczęcia poprzedniego treningu.

 

Poznanie zjawiska superkompensacji jest niezwykle istotne. Podczas treningu biegowego nasze zasoby energetyczne ulegają stopniowemu wyczerpaniu. Organizm, dążąc do przywrócenia równowagi, zaczyna odbudowywać stracone zasoby i jest to wówczas tzw. kompensacja. Jeżeli trening był intensywny, wówczas organizm gromadzi energię na zapas – skutkuje to tym, że na kolejnym treningu jesteśmy gotowi wykonać już znacznie cięższą pracę. To niezwykle ciekawy mechanizm, dzięki któremu można znakomicie tak pokierować treningiem aby był on maksymalnie efektywny. Wiedzą o tym najlepsi trenerzy na świecie i na tej podstawie starają się sterować treningiem swoich zawodników wraz ze sztabem fizjologów.

 

1
2
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułKolejny Rekord Polski Juniorów Sofii Ennaoui!
Następny artykułDlaczego nie wolno siadać za metą? Czyli o zapaści ortostatycznej.
Tomasz Peisert
Redaktor naczelny, współwłaściciel, biegacz – amator od 15 lat. Gdy zaczynał biegać, nie miał o tym pojęcia, ale od razu porwał się na… maraton. Popełnił chyba wszystkie możliwe błędy początkujących biegaczy, ale zgłębiając wiedzę i trenując systematycznie w końcu złamał granicę 3 godzin w maratonie. Teraz zdobytym doświadczeniem dzieli się z innymi, prowadząc grupy treningowe oraz tworząc poczytne teksty/felietony. Pisze to co myśli, często kontrowersyjnie, ale nigdy nie ukrywa faktów. Jego aktualne rekordy życiowe to: maraton 2:56:47, półmaraton 1:18:17, 10km - 35:19.