Tak właśnie widzę świat gdy nie biegam – masz podobnie?

Biegacze to ludzie wydający się być jakby nie z tego świata. Uwielbiają się męczyć, potrafią wstać o 4 rano żeby pobiegać przed pracą, jadą na drugi koniec świata żeby pobiegać w tłumie – wolą kupić buty biegowe niż normalne buty do chodzenia. Po co to wszystko? Na pierwszy rzut oka – dla kogoś kto nie biega takie zachowania graniczą z szaleństwem. To jednak tylko kropla w morzu! Spójrzcie na moje różne sytuacje, które Wam teraz opiszę – jeżeli masz podobnie – na bank jesteś wkręcony na dobre. Zapraszam na krótki spacer z paranoikiem w dzień bez biegania …

Biegacze, wszędzie biegacze!
Idę ulicą i widzę gościa – kogoś w butach sportowych, moja pierwsza myśl – biegacz. Przyglądam się i ewidentnie widzę, że ma na nogach buty biegowe – no to nie ma innej opcji żeby nie biegał. Mierzę więc go z góry na dół i zastanawiam się czy go przypadkiem nie znam. Nie jestem do końca pewien, ale przecież ktoś kto nosi Nike Vomero musi być biegaczem! Facet dziwnie się na mnie patrzy, po czym wyciąga szluga i idzie dalej.

Czerwony plecak
Odkąd Orlen podarował biegaczom w pakietach czerwone plecaki – mój sposób percepcji świata bardzo się zmienił. Idę więc i widzę kroczącego z naprzeciwka faceta z czerwonym plecakiem. Ooo – finiszer Orlen Maratonu! Uradowany patrzę na niego porozumiewawczo i kiwam głową. Facet patrzy się nieco dziwnie. Mijam go i odwracam się. To zwykły plecak Adidas…

- REKLAMA -

Pozdrowić czy nie pozdrowić?
Mam taki zwyczaj, że prawie zawsze chodzę w butach biegowych. Ot po prostu, bo jest mi w nich wygodnie i nie chcę ubierać byle jakich butów, tylko dlatego, że są modne. No więc kroczę sobie w takich moich biegówkach i mijam biegacza, który ewidentnie patrzy mi na buty. I wtedy mam dylemat – pozdrowić go czy nie? No niby nie jestem na treningu, ale on przecież wie, że jestem biegaczem, prawda? A co tam – pozdrawiam go. Facet nie wie o co chodzi. Kolejny raz wyszedłem na głupka.

 

 

1
2
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułSnooker, narkotyki i bieganie – niezwykła autobiografia Ronniego O’Sullivana
Następny artykułMaraton w Londynie 2015 – wymarzona ekipa z elity
Tomasz Peisert
Redaktor naczelny, współwłaściciel, biegacz – amator od 15 lat. Gdy zaczynał biegać, nie miał o tym pojęcia, ale od razu porwał się na… maraton. Popełnił chyba wszystkie możliwe błędy początkujących biegaczy, ale zgłębiając wiedzę i trenując systematycznie w końcu złamał granicę 3 godzin w maratonie. Teraz zdobytym doświadczeniem dzieli się z innymi, prowadząc grupy treningowe oraz tworząc poczytne teksty/felietony. Pisze to co myśli, często kontrowersyjnie, ale nigdy nie ukrywa faktów. Jego aktualne rekordy życiowe to: maraton 2:56:47, półmaraton 1:18:17, 10km - 35:19.