Trening biegowy – naprzemienność jednostek kluczem do dobrej formy

Trening biegowy ma to do siebie, że bardzo łatwo w nim o masę błędów. Staram się co jakiś czas o nich pisać i tym razem mam kolejną wskazówkę. Pewien biegacz zadał mi ostatnio pytanie – czy nie byłoby dobrze trenować według następującego i nieco „nowatorskiego schematu”

1 tydzień – wytrzymałość

2 tydzień – siła

3 tydzień – szybkość

I takie cykle powtarzać w przygotowaniach np. do maratonu. Kolega sugerował, że mogłoby to przynieść dobre efekty, ale osobiście nie wyobrażam sobie jak bardzo obciążył by się organizm gdyby np. w jednym tygodniu zrobić 5 treningów 30km na wytrzymałość, a w kolejnym 5 razy podbiegi, itd. Co ciekawe – podobne sugestie co do treningu biegowego słyszałem już nieraz z ust różnych biegaczy.

Spieszę więc z wyjaśnieniem  – aby trening był efektywny powinien być urozmaicony. Fundamentem dobrego planu treningowego jest naprzemienność jednostek – chodzi przede wszystkim aby jednostki mocniejsze przeplatać z treningami lekkimi, tzw. biegami regeneracyjnymi. Czyli jeżeli np. w środę biegałeś podbiegi, to nie ma większego sensu abyś w czwartek robił bieg ciągły w II zakresie czy interwały, bo będzie to już trening na zmęczeniu, a co za tym idzie – gorszy jakościowo. Nawet jeśli czujesz się wypoczęty i zregenerowany – nie ma to sensu, bo w kolejnych dniach możesz to odpokutować sporym przemęczeniem. Warto więc biegać treningi różnorodne – zwłaszcza, że ma to również uzasadnienie w kontekście tzw. zasady superkompensacji. 

Warto więc stosować tę zasadę, którą stosuje większość trenerów na całym świecie i nie kombinować z kumulowaniem tych samych treningów, bo to się może naprawdę źle skończyć. Być może większość z Was już i tak o tym wie, ale pomyślałem, że nie zawadzi o tym wspomnieć aby ci, którzy chcieliby wpaść na taki szalony pomysł, nie wyrządzili sobie krzywdy.