Trening o kryptonimie „lampy” – cóż to takiego?

Każdy biegacz ma swoje sposoby na urozmaicenie swojego treningu. Ja również, a ponieważ nie lubię monotonii czasami wplatam do klasycznych wybiegań różne elementy, które nadają takim treningom „koloru”. Ma to głównie na celu zapobieganiu zamuleniu w skutek biegania dużej ilości kilometrów, jest to przydatne zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym kiedy biega się więcej, ale też wolniej.

Dziś chciałbym Wam zaprezentować bardzo prosty sposób na „rozkręcenie” swoich nóg po kilkunastu kilometrach tuptania w pierwszym zakresie. Od wielu lat nazywam to „lampami”, ponieważ wykonuję ten trening zazwyczaj nad jeziorem gdzie w równych odstępach od siebie znajdują się latarnie. Jak to wygląda? Załóżmy, że mam w planie 20km spokojnego biegania. Wtedy tak planuję trasę swojego biegu aby ostatnie 2km prowadziły właśnie wzdłuż moich lamp. Gdy wybija osiemnasty kilometr wtedy zaczynam biegać coś w rodzaju interwałów – w szybkim tempie pokonuję 3 długości lamp i potem przez 3 kolejne odpoczywam w truchcie. Takich zrywów wykonuję od 6 do 8 razy i każdy szybki odcinek wynosi około 100m. Tempo w moim przypadku wynosi około 3:20/km Jest to więc prosty system 100/100. W taki sposób dobiegam do 20km, który kończy mój trening. Potem jeszcze tylko krótkie schłodzenie i wracam do domu.

Co mi taki trening daje? Dla mnie ma to znaczenie dwojakie. Po pierwsze: pozwala mi lepiej psychicznie znieść upływające pod koniec kilometry, po drugie: „odblokowuje” mięśnie i ścięgna, które były mniej aktywne podczas wolnego biegu. Dodatkowo zauważyłem, że kolejnego dnia nie jestem taki zamulony i nie mam problemów z utrzymaniem stałego, równego tempa.

Myślę, że takie małe urozmaicenie przydałoby się każdemu kto biega nie tylko po to aby zaliczać kilometry, ale też po to aby się rozwijać. Nie musi to być oczywiście bieganie od latarni do latarni – Ty możesz wyznaczyć swoje własne punkty w terenie, ważne żeby były równo rozmieszczone i dobrze widoczne. Te kilka żwawo pokonanych odcinków naprawdę potrafi wiele zmienić i nadać zwykłemu treningowi nowego znaczenia. Ważne aby te odcinki pokonywać szybko, ale nie na maksa. Jeśli masz problem z wyznaczeniem sobie takiego tempa spróbuj pobiec to na nieco wyższej prędkości niż Twoja prędkość startowa na 5km. Naprawdę warto. Powodzenia!