Treningowy start w zawodach – czy to ma sens?

Na ogół start w biegu kojarzy nam się z rywalizacją, walką o życiówki, sukcesami czy spełnianiem marzeń. Czasami jednak start to zabawa, bieg na luzie, bez nacisku na wynik. Dla niektórych to absurd i strata czasu. Inni biegają tak cały nieustannie. Bez względu na to jak spojrzymy na tę kwestię – treningowe starty w zawodach mają czasem sens. Spójrzcie, w których sytuacjach.

 

Robisz mocny trening

Podczas zawodów można wykonać naprawdę solidny trening. II zakres w ramach biegu na 10 czy 15km to zupełnie inna bajka niż ten sam bieg w pojedynkę. Można pobiec szybciej czując się zdecydowanie lepiej (emocje i endorfiny tworzą naturalne wsparcie). Dobrze jest również zastosować kompilację treningu i zawodów – są zawodnicy, którzy w weekend biegną 20-25km wybieganie, po którym startują na 5km w Parkrunie. Dzięki temu mają motywację do wykonania mocniejszej końcówki, co później procentuje w trakcie zawodów. Bardziej wytrenowani zawodnicy mogą się nawet pokusić o trening w ramach zawodów na dystansie 30km, a nawet maratonu. Jeśli nie jest to oczywiście zbyt eksploatujące – nie ma przeciwwskazań aby taki maraton zaliczyć – zwłaszcza jeśli argumentem jest wyjątkowo atrakcyjna trasa.

 

Możesz pomóc wolniejszemu koledze pobić życiówkę

Czasami warto pobiec w zawodach w roli pacemakera kolegi lub koleżanki, która walczy o nową życiówkę. Jeśli biegasz znacznie szybciej – nie sprawi Ci to problemu, a możesz stać się nieocenioną pomocą w spełnieniu czyjegoś marzenia. Dla kogoś kto półmaraton pokonuje w 1:40 nie będzie większym wysiłkiem poprowadzenie kogoś na 1:50 czy 2h. Taki prywatny pacemaker to olbrzymia dawka motywacji i wsparcia, a jeśli dodatkowo będziesz dzierżyć pas z bidonami dla Twojego przyjaciela, to możesz być pewien, że będzie Ci dozgonnie wdzięczny.

 

Poznajesz nowe tereny

Niektórzy już wyczuli, że jest to dobry sposób na zwiedzanie nowych miast i tak właśnie turystycznie od czasu do czasu startują. Jedziesz na maraton np. do Paryża i masz kilka godzin na zwiedzanie dzielnic i zaułków do których być może wcale byś nie dotarł. Tymczasem masz zamknięte ulice i jeśli się nie skupiasz na wyniku – możesz spokojnie podziwiać piękne zabytki wokoło. Pamiętaj tylko o zachowaniu zasad biegowej etykiety i nie zachowuj się jak japoński turysty robiący zdjęcia wszystkiemu co się rusza – biegnij sobie turystycznie, ale patrz też na innych, bo Twoi współzawodnicy mogą w tym czasie walczyć właśnie o swoje nowe rekordy życiowe.

 

Start kontrolny po kontuzji

Jeśli właśnie zaczynasz biegać po trapiącej Cię miesiącami kontuzji, możesz wykorzystać start w zawodach jako sprawdzian aktualnej formy. Nie chodzi oczywiście o bieg na maksimum Twoich aktualnych możliwości. Chodzi o nieco mocniejszy trening w atmosferze współzawodnictwa. Taki start da Ci odpowiedź na to jak bardzo spadła Twoja forma i nad czym powinieneś teraz popracować. Warto taki kontrolny start wykonać około 3-4 tygodni od momentu, w którym w ogóle wznowiłeś treningi. Wcześniej nie ma to sensu, a nawet jest niewskazane. Oczywiście podobny bieg mógłbyś wykonać samemu, nie startując nigdzie, ale przecież musisz na nowo odświeżyć sobie klimat biegów masowych i sprawdzić jak czujesz się w tej atmosferze.

 

Bieganie każdych zawodów na maksa to nie obowiązek. Czasami można pobiec wolniej, zupełnie spokojnie i bez nacisku na życiówkę. Pamiętajmy jednak, że inni w tym czasie być może walczą o urwanie cennych sekund dlatego miejmy ich na uwadze i bez względu na charakter naszego startu – nie przeszkadzajmy innym na trasie.

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułBiegacz, który nie zna zmęczenia – poznajcie Pana Hilarego!
Następny artykułDZIEŃ PEŁEN WYZWAŃ
Tomasz Peisert

Redaktor naczelny, współwłaściciel, biegacz – amator od 15 lat. Gdy zaczynał biegać, nie miał o tym pojęcia, ale od razu porwał się na… maraton. Popełnił chyba wszystkie możliwe błędy początkujących biegaczy, ale zgłębiając wiedzę i trenując systematycznie w końcu złamał granicę 3 godzin w maratonie. Teraz zdobytym doświadczeniem dzieli się z innymi, prowadząc grupy treningowe oraz tworząc poczytne teksty/felietony. Pisze to co myśli, często kontrowersyjnie, ale nigdy nie ukrywa faktów. Jego aktualne rekordy życiowe to: maraton 2:56:47, półmaraton 1:18:17, 10km – 35:19.