Umawiał się na seks z biegaczkami – wpadł przez endomondo i facebook

Niektóre historie, które swoją tematyką zahaczają o bieganie zdumiewają nas bardzo. Ta nas zaskoczyła, ale też wywołała uśmiech – szyderczy. Pewien Australijczyk o imieniu Michael wykazywał przez długi czas zainteresowanie biegaczkami – głównie tymi najbardziej seksownymi. Nie byłoby w tym nic dziwnego, bo przecież wszyscy dobrze wiemy jak piękne potrafią być kobiety uprawiające bieganie, ale Michael miał wręcz obsesję na tym punkcie. Jego jedynym problemem była żona Alyssa, która utrudniała mu miłosne podboje.

Michael chciał być jednak sprytny i swoje erotyczne przygody z biegaczkami planował z dużym wyprzedzeniem. Aby im zaimponować oczywiście sam musiał zostać biegaczem i w pewnym sensie został – zaczął biegać aby wzmocnić swoją formę przy okazji zwiększając swe szanse u biegającej płci przeciwnej. Strategia była prosta – gdy poznawał atrakcyjną dziewczynę, po pewnym czasie umawiał się z nią w hotelu, do którego udawał się… w stroju biegowym. Zakładał więc swój komplecik i wychodził z domu na 3-4, a nawet 5 godzin tłumacząc żonie, że musi tak długie treningi biegać aby wystartować za rok w Sydney Marathon i dobrze wypaść.

Sprawa wydała się jej podejrzana gdy zaczęła pytać po znajomych biegaczach ile trwa najdłuższy trening do maratonu – gdy powiedzieli jej, że nawet zawodowcy biegają maksymalnie 2-3h – zaczęła coś podejrzewać. Pewnego razu Michael jak co dzień – ubrał swój sportowy strój, tym razem wziął jednak smartfona, bo zainstalował sobie endomondo. To był jego gwóźdź do trumny. Tutaj jego spryt się zakończył, a maratoński „trening” został opublikowany na facebooku. Okazało się, że od 19 do 23:00 Michael (realnie) przebiegł zaledwie… 2km, a jego trasa wyglądała tak – dom-postój taksówek-hotel w centrum-postój taksówek-dom (w sumie około 40km). Alyssa przywitała go po powrocie z informacją o rozwodzie. Facet najwyraźniej nie miał pojęcia o tym, że aplikacja pokazuje trasę biegu, którą mogą zobaczyć jego wszyscy znajomi.

- REKLAMA -

Wygląda więc na to, że Michael – nawet jeśli wystartuje w maratonie w Sydney, będzie już wtedy biegł jako singiel. Może będzie bardziej szczęśliwy? Nie wiadomo, ale jedno jest pewne – endomondo + facebook sprawiły mu niezłego psikusa, ale nie żałujemy go – teraz ma już wolną rękę.

Źródło – wszechwiedzący Facebook.