Wielkanoc biegacza – kilka trików aby nie przybrać na wadze i nie stracić formy

 

Biegaj rano

- REKLAMA -

To sprawa tak oczywista, że nawet moglibyśmy ten punkt pominąć, jednak czytają nas również osoby, które dopiero zaczynają biegać więc apelujemy – w Święta czy to Wielkanocne czy w Boże Narodzenie należy trenować rano. Pozwoli to nie tylko na lepszą organizację dalszego czasu, ale też umożliwi przeprowadzenie lepszego i dłuższego treningu. Popołudniowy trening z obciążonym żołądkiem to prawdziwa męka o czym przekonało się już wielu biegaczy. Kilka lat temu sam byłem świadkiem jak pewien pan podczas treningu zwrócił wielkanocne przysmaki bezpośrednio na asfalt. Przykry widok, ale przecież mógł zrobić trening rano…

Niestety problem pojawia się w niedzielę kiedy po porannej rezurekcji od razu spożywa się świąteczne śniadanie. Wtedy pozostają trzy rozwiązania – jeśli masz w sobie wielkie pokłady determinacji możesz wykonać trening nawet o 4 rano i wtedy problem z głowy. Drugi sposób to rezygnacja z treningu biegowego w tym jednym dniu i zastąpienie go np. 2h intensywnym marszem  – nie będzie to aż tak męczące dla żołądka, a pozwoli na spalenie sporej ilości kalorii (nawet ponad 1000). Ostatnim rozwiązaniem jest wykorzystanie efektu after burn, ale o tym za chwilę.

 

Zwiększ objętość treningów

Samo zmniejszenie wielkości nakładanych porcji to nie wszystko. Czasami pokusa jest po prostu zbyt silna i wtedy dodatkowe kalorie zaczynają wpadać niemalże hurtowo. Czy trzeba mieć wtedy wielkie wyrzuty sumienia? Wszystko zależy od tego jak trenujesz w święta. Tutaj kłania się oczywiście znany już wszystkim bilans kaloryczny. Aby nie przytyć należałoby wyjść na zero. Jest to jednak trudne, bo przez cały dzień świętowania, nawet przy okrojonych nieco porcjach przyjętych kalorii można uzbierać dobre kilka tysięcy! Niestety w takiej sytuacji kilkukilometrowy truchcik po parku niewiele pomoże. Tutaj potrzeba treningu, który pozwoli spalić minimum 1000-1500 kalorii. Bardziej doświadczeni zawodnicy, którzy są obyci w bieganiu długich dystansów mogą po prostu tak ustawić sobie trening aby w niedzielę (czyli dzień, w którym teoretycznie je się zawsze najwięcej) wybrać się na 30km wybieganie, które pozwoli im spalić naprawdę konkretną ilość kalorii. Do tego 20km w poniedziałek wielkanocny i problem nadmiaru kalorii znika jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.