fot.t-run.pl

Wiemy już kto został zdyskwalifikowany podczas tegorocznej edycji Poznań Maratonu. Organizatorzy podali oficjalną informację, iż niedozwolone substancje wykryto w próbce A zawodnika z Ukrainy – Bogdana Semenovycha. Tym samym zawodnik z miejsca 4 (Christopher Zablocki) zajmuje miejsce 3 w klasyfikacji generalnej. Ukrainiec nie zdecydował się na badanie próbki B, przyznając się tym samym do winy.

Po oszustwie w Poznaniu, 2 tygodnie później Bogdan wystartował jeszcze w Półmaratonie Królewskim w Krakowie gdzie zajął 5 miejsce z wynikiem 1:03:39. Po tym starcie zregenerował się tak szybko, że już następnego dnia pobiegł w Biegu Warciańskim w Kole, gdzie wygrał uzyskując świetny wynik – 29:47. 7 listopada zajął 2 miejsce w Biegu Sambora w Tczewie (10km) z wynikiem 30:31.

O problemie z dopingiem ukraińskich i kenijskich biegaczy mówi się już od dawna, a Semenovych był najczęściej wymienianym kandydatem do dyskwalifikacji w Poznaniu. Dodam tylko, że oszust startował wielokrotnie w tym roku w Polsce triumfując w takich imprezach jak: Sądecka Dycha, Maraton Rzeszowski, Półmaraton Piastowski czy Dziesiątka Wroactiv.

Może wreszcie ta sytuacja da do myślenia organizatorom biegów, którzy z niesłabnącą euforią ekscytują się obecnością Ukraińców i Kenijczyków na swoich imprezach, określając je szumnie mianem międzynarodowych. Sposoby na rozwiązanie tego problemu są, potrzeba tylko zmiany w mentalności lokalnych władz i działaczy, którzy często sądzą, że obecność tego typu zawodników podnosi prestiż imprezy co jest wierutną bzdurą. To iluzoryczne myślenie plus nieuzasadnione zapraszanie Ukraińców i Kenijczyków na biegi, w dodatku z możliwością zapisania się na ostatnią chwilę (często wbrew regulaminowi) daje jeden i ten sam efekt – zwycięstwa biegaczy, którzy biorą. Dla mnie sprawa jest prosta – jestem organizatorem biegu i nie stać mnie na badania antydopingowe? W takim razie ustalam na tyle niskie kwoty finansowe nagród (lub wręcz rezygnuję z nich) aby nie wabić zawodników z podejrzanym składem krwi. Powiedzmy sobie otwarcie – Ukrainiec nie startowałby w tylu imprezach w naszym kraju gdyby organizatorzy nie stwarzali mu sposobności nieuczciwego zarobku. Dla mnie to jasne i oczywiste, dla wielu niestety jeszcze nie.

Organizatorom Poznań Maratonu dziękuję za przeprowadzenie badań antydopingowych i mam cichą nadzieję, że pomimo coraz większego zepsucia zawodowego sportu, takie przypadki będą miały miejsce coraz rzadziej.

Poniżej fragment oficjalnego dokumentu z wyniku kontroli:

Bez tytułu

 

Komentarze Facebook