Debiut w maratonie – jesteś tego pewien?

debiut w maratonie bieganie

Bieganie to sport tylko z pozoru banalny. Choć w regulaminach biegów mamy zazwyczaj wzmiankę o propagowaniu biegania jako najprostszej formy ruchu, to jednak w rzeczywistości w owej prostocie nie trudno o całą masę błędów. Dotyczy to szczególnie amatorów, którzy wkraczając w świat tej pięknej dyscypliny często nie znają kilku bardzo istotnych zasad, którymi powinni się kierować przed debiutem w maratonie. 42,195 km to dla jednych bułka z masłem, dla innych spore wyzwanie – niestety często dystans maratoński jest traktowany jako obowiązkowy punkt do zaliczenia w życiu każdego biegacza. Owszem – jest to wspaniała przygoda, ale do każdej przygody trzeba się odpowiednio przygotować. Zanim więc zaczniesz przygotowania zastanów się nad poniższymi punktami – być może pomogą Ci one ocenić na jakim etapie jesteś i czy masz realne szanse na pokonanie królewskiego dystansu. 

 

Start w zawodach na żywioł

Jednym z najczęstszych błędów popełnianych przez początkujących biegaczy jest przysłowiowe porywanie się z motyką na słońce. Wiele osób już po kilku, kilkunastu dniach biegania decyduje się na sprawdzian formy na zawodach. Czasami nawet o zgrozo… w maratonie. Po części wynika to z pewnej presji, jaką wywiera środowisko biegaczy. Starty w zawodach to już często nie tylko sama rywalizacja, zabawa czy sposób spędzania wolnego czasu, ale i styl życia. Amatorzy biorący udział w biegach czują się wtedy częścią tej jednej wielkiej społeczności sportowej. A znane z dawnych lat bieganie dla siebie powoli odchodzi w zapomnienie. To w gruncie rzeczy bardzo pozytywne zjawisko, które ukazuje tę dyscyplinę jako niezwykle unifikujące wszystkie grupy społeczne bez względu na wiek, płeć czy status majątkowy. Z drugiej jednak strony niesie ze sobą pewne ryzyko – wielu zupełnie nieprzygotowanych zawodników chcąc jak najszybciej zyskać status „prawdziwego biegacza” bierze udział w zawodach, na których ponoszą ,,klęskę’’. Oczywiście istnieje obiegowa opinia, że każdy kto ukończy zawody w limicie jest zwycięzcą, ale trzeba jednak na to spojrzeć z pewną dozą dystansu. Inaczej bowiem wygląda 80 letni dziadek, który krzepkim jak na swoje lata krokiem wbiega na metę maratonu w czasie 5h, a inaczej trzydziestolatek, który nieumiejętnym rozłożeniem sił osiągnął ten sam wynik idąc ostatnie 10km i potykając się z wycieńczenia o własne nogi. Szacunek za to, że w ogóle dotarł, jednak określanie go mianem zwycięzcy to chyba jednak lekka przesada.

 

Cierpliwość – cenna cnota przyszłych debiutantów

Aby tego uniknąć warto potrenować także swoją cierpliwość i rozważyć przesunięcie swego maratońskiego debiutu o kilka miesięcy by mieć pewność, że styl w jakim się ukończy zawody będzie bliższy biegowi niż spacerowi. Istnieją zawodnicy, którzy mają wrodzone predyspozycje wytrzymałościowe i oni bez większych problemów pokonują maraton nie poparty wcześniejszymi przygotowaniami na choćby zbliżonym dystansie. Niestety dla wielu początkujących biegaczy stają się oni wzorem i źródłem przekonania, że skoro im się udało to dlaczego nie mnie. To błędny sposób myślenia, ponieważ podstawą każdego debiutu powinna być pewność, że jest się do niego przygotowanym. I nie ma tutaj gotowej recepty treningowej czy też minimalnej ilości tygodni jakie trzeba poświęcić na przygotowania by maraton ukończyć w dobrym stylu. Dla kogoś kto był całe życie aktywny fizycznie wystarczające mogą być 3-4 miesiące dobrych jakościowo treningów. Dla typowego kanapowca nawet rok może okazać się niewystarczający, zwłaszcza gdy na początek wymaga znacznej redukcji wagi, o której przeczytacie w następnym punkcie.