Zawody biegowe – jak to wygląda w Polsce?

fot. Tomasz Frąk (www.tomasz-frak.com)

Zawody biegowe są organizowane w w naszym kraju już od kilkudziesięciu lat. Najstarszym biegiem w Polsce jest gdański Bieg Westerplatte (na 10km), który jest obecny już od 1962 roku, zaś najstarszym maratonem – maraton w Dębnie, który zadebiutował w 1969 roku. Kiedyś takich biegów było niewiele, dziś praktycznie w każdym regionie Polski mamy bieg, w którym może wziąć udział każdy z nas. Mnogość dystansów, różnorodność tras oraz różne, nieraz zaskakujące formuły biegów powodują, że ten wybór jest już całkiem spory. Nic tylko startować w imprezach biegowych – jak one wyglądają w Polsce, które cieszą się największą popularnością i gdzie tych biegów jest najwięcej? O tym poniżej.

 

Ile jest w Polsce biegów?

- REKLAMA -

Imprez biegowych z roku na rok przybywa coraz więcej, a w ostatnich kilku latach można wręcz powiedzieć, iż rozpoczął się prawdziwy boom na bieganie, a w ślad za nim – boom na organizację imprez biegowych. Obecnie trudno zliczyć ile właściwie mamy w Polsce biegów – według największego biegowego kalendarza w Polsce w tym roku odbyło się i odbędzie ponad 2000 imprez biegowych. To oczywiście liczba, która nie odzwierciedla rzeczywistości – nie wszystkie imprezy biegowe są tam bowiem rejestrowane, a niektóre z nich pojawiają się np. dopiero miesiąc przed startem. Ta liczba jednak pokazuje, że biegów w Polsce mamy już naprawdę bardzo dużo i jest w czym wybierać. Ile biegów odbędzie się w sumie w 2015 roku? Może 2100? Może 2200? Trudno określić, ale jedno jest pewne – nowe imprezy biegowe pojawiają się w kalendarzach jak grzyby po deszczu dlatego trudno tutaj o rzetelną statystykę.

 

Biegi w Polsce – gdzie najwięcej, a gdzie wciąż za mało?

Nieco bardziej klarowny wydaje się z kolei sam rozkład imprez biegowych na terenie naszego kraju. Widać zdecydowaną przewagę terenów silnie zurbanizowanych, gdzie odbywa się najwięcej biegów. Takie miasta jak  Warszawa, Kraków, Łódź czy Wrocław posiadają oprócz maratonów będących ich wizytówkami, także wiele mniejszych biegów na krótszych dystansach.

W roku 2013 najwięcej, bo aż 335 imprez biegowych odbyło się na terenie województwa śląskiego, pomimo, iż jest ono jednym z najmniejszych w Polsce (14 miejsce na 16 istniejących). To doskonale pokazuje jak duży związek z organizacją biegów ma ilość jednostek miejskich. Mamy tam do czynienia z większą świadomością zdrowotną mieszkańców oraz większym wsparciem ze strony władz lokalnych. Ten właśnie czynnik generuje fakt, że większość biegów odbywa się w dużych miastach lub w ich bezpośrednim sąsiedztwie.

Przeciwstawnym biegunem powyższego trendu wciąż pozostają województwa na wschodzie Polski, gdzie imprez biegowych jest nadal bardzo mało. W 2013 roku najmniej biegów odbyło się w województwach – podlaskim (26), świętokrzyskim (27) i lubelskim (47). Wyjątkiem jest położone na zachodzie Polski – województwo lubuskie, gdzie również tych imprez odbyło się niewiele (34). Ma na to wpływ również oczywisty czynnik w postaci dużej lesistości danego obszaru czy sieci hydrograficznej, które bezpośrednio przekładają się na niski współczynnik urbanizacji. Wnioski nasuwają się same – im więcej miast tym więcej biegów, im więcej lasów i jezior – tym biegów mniej. Proste jak budowa cepa i jednocześnie spore utrudnienie dla tych wszystkich, którzy na biegi muszą nieraz jechać bardzo daleko.

Niestety wielu włodarzy miast wciąż nie widzi sensu włączania imprez biegowych do kalendarza lokalnych wydarzeń, nie rozumiejąc jak duża promocja jest to dla danego regionu. W wielu miejscach znajdują się burmistrzowie czy wójtowie widzący większe „perspektywy” w organizacji lokalnego festynu na 100 osób niż ogólnopolskiego biegu dla 500 zawodników… Ot takie postkomunistyczne spojrzenie na sprawę…

 

1
2
3
4
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułCross maraton – jak się do niego przygotować?
Następny artykułJak dobrze wyglądać na zdjęciach z biegów?
Tomasz Peisert
Redaktor naczelny, współwłaściciel, biegacz – amator od 15 lat. Gdy zaczynał biegać, nie miał o tym pojęcia, ale od razu porwał się na… maraton. Popełnił chyba wszystkie możliwe błędy początkujących biegaczy, ale zgłębiając wiedzę i trenując systematycznie w końcu złamał granicę 3 godzin w maratonie. Teraz zdobytym doświadczeniem dzieli się z innymi, prowadząc grupy treningowe oraz tworząc poczytne teksty/felietony. Pisze to co myśli, często kontrowersyjnie, ale nigdy nie ukrywa faktów. Jego aktualne rekordy życiowe to: maraton 2:56:47, półmaraton 1:18:17, 10km - 35:19.