zdejmij ciężar akcja biegacze

Jak internet długi i szeroki biegacze mają opinię wyjątkowo empatycznych, pełnych pozytywnej energii istot, które nie pozostają obojętne na los drugiego człowieka. Szczególnie, jeśli chodzi o towarzyszy biegowych przygód bądź osoby z najbliższego otoczenia. Ręka w górę, kto z nas walczył z dodatkowymi agrafkami przy linii startu, przypinając sobie karteczkę z hasłem „Biegnę dla…”, „Pomagam…”, „Wspieram…” albo szukał na mecie po kieszeniach drobnych, by zasilić zbiórkę na cele charytatywne prowadzoną przez arcywytrwałych wolontariuszy znoszących dzielnie charakterystyczny dla finiszów imprez sportowych mieszankę zapachu potu, krwi i izotoników.

Na podobny pomysł wpadło dwóch biegaczy, którzy swoim startem w Cracovia Maraton planują zebrać fundusze na szczytny cel – sfinansowanie pierwszego kroku programu pomocy dla osób, na które spadł ciężar w postaci traumy po przeżyciu osobistej tragedii, oraz ich najbliższych. A jak to między nami, biegaczami bywa – wobec takiej inicjatywy autorstwa towarzyszy w bojach maratońskich nie możemy przejść spokojnie.

Jak zatem połączyć szczytny cel z bieganiem? Na stronie wydarzenia autorstwa naszych kolegów z Fundacji Impossible we Wrocławiu – akcji #ZdejmijCiężar – możemy przeczytać:

„Zamierzam przebiec Cracovia Maraton z 15kg obciążeniem. Każdy znajomy biegacz odradzał mi ten pomysł, bo przecież samo pokonanie królewskiego dystansu jest niezwykle ciężkie, a z takim obciążeniem jest nie tylko niewykonalne, ale też szkodliwe

Tak samo jak trwanie w nieleczonej traumie…”

Brzmi ciekawie? Czytamy dalej:

„Kwota zebrana w zbiórce – 6.208 złotych wystarczy żeby stworzyć i wypromować profesjonalny program e-learning dla osób, które doświadczyły traumy i ich rodzin.
Każda złotówka wpłacona na kampanię #Zdejmij Ciężar to też 2,41g mniej ciężaru do dźwigania w moim biegu i krok bliżej na drodze do realizacji naszego celu. Każda wpłata to kupon na powrót do szczęścia dla wielu osób, którym los postawił do niesienia ogromny ciężar. Wierzę, że każdy czasem potrzebuje takiego kuponu.”

Ale zacznijmy od początku. O ile media i społeczeństwo mają tendencję do nadużywania słowa „trauma”, „stres pourazowy” i odmieniły je już przez chyba wszystkie możliwe przypadki w każdym możliwym kontekście, problem jest dość poważny. Każdego roku w Polsce ponad 40.000 osób przeżywa wypadek komunikacyjny, ponad 3.000 ponosi w nich śmierć*. Na pewno również i wśród nas, biegaczy, są ludzie, którzy przeżyli wypadek, utracili bliską osobę, dowiedzieli się o ciężkiej chorobie. Możliwe, że osobiście znamy takie osoby, a nawet „wspólnie z nią” przeżywamy tragedię, która ją dotknęła.

Wbrew mądrości ludowej mającej na wszystko lekarstwo nazwane „weź się w garść”, próba wyjścia cało ze szponów tragedii i uwolnienie się od towarzyszących temu emocji, a co dopiero normalne radosne funkcjonowanie wiąże się z olbrzymim wysiłkiem, bez względu na to, czy ktoś jest zahartowanym w boju stałym bywalcem ultramaratonów górskich czy amatorem krótkich dystansów. Tak naprawdę każdy jest przede wszystkim człowiekiem, który odczuwa radość i smutek, ma określony zakres wytrwałości wobec niepowodzeń i nieprzewidywalnych zdarzeń oraz, jakby nie patrzeć, posiada we własnym serduchu swoją indywidualną listę sytuacji, które zwyczajnie go przerastają. Wtedy się zaczyna życie w gęstniejącej emocjonalnej mgle, która stopniowo odcina człowieka od świata, wygaszając w nim te najpozytywniejsze emocje oraz chęć do życia.

Niestety, o tym, że ktoś został zmuszony przez życie do wzięcia na swoje barki więcej, niż pozwalają mu na to siły mentalne, słyszymy dość często. Co więcej, nie będzie odkryciem Ameryki stwierdzenie, że w rodzimych warunkach pokutuje „leczenie” towarzyszących przeżyciu traumy emocji za pomocą „mądrości” ludowych. Jak doświadczenie pokazuje, „weź się w garść” nikomu za bardzo nie pomogło, a i na bardziej zaawansowaną formę profesjonalnej opieki psychologicznej ciężko w warunkach polskiej służby zdrowia trafić. I, jak na złość, samo poszukiwanie pomocy w tym zakresie przypomina niekiedy szukanie igły w stogu siana. Z tym utrudnieniem, że owe „szukanie” jest (coraz mniej, ale) wciąż postrzegane (totalnie niesłusznie) jako przejaw słabości.

Tworzenie programu pomocy dla osób bezpośrednio dotkniętych traumą związaną z losową tragedią jest sporym wyzwaniem porównywalnym do przebiegnięcia górskiego maratonu. Ale podobnie jak i sam maraton – jest wyzwaniem ciekawym, dającym ogromną satysfakcję. Plus w tym przypadku pociągającym za sobą dodatkowo „skutek uboczny” w postaci stworzenia narzędzia mającemu na celu pomoc tym, którzy przeżywają niewidzialną tragedię – tragedię, która „dzieje się” w ich umyśle. Akcja „#ZdejmijCiężar”, będąca startującym dziełem Fundacji Impossible, ma na celu stworzenie programu e-learningowego, którego podstawowym celem będzie przekazanie wiedzy „pierwszego kontaktu” osobom przeżywającym tragedię oraz ich bliskim, jak i każdemu, kto sam we własnym serduchu czuje potrzebę doszkolenia się w tym, jak można skutecznie pomóc drugiej osobie. Dlaczego e-learning? Trwaniu w tragedii często towarzyszy poczucie strachu i wstydu. Szkolenie online zapewnia pewną anonimowość, przez co jest w stanie dotrzeć do większej ilości osób, którzy takiej wiedzy potrzebują. Poza tym – to pierwszy krok na drodze do stworzenia czegoś większego.

Gdyby energię pomysłodawców zamienić na pieniądze, projekt „Zdejmij ciężar” już teraz docierałby do ogromu odbiorców. Niestety, takiej supermocy nikt z Fundacji Impossible nie posiada Ani redakcja Biegologii Stąd serdeczna prośba do Was (jak wiadomo, w grupie siła!). Na Facebooku trwa właśnie zbiórka pieniędzy pod hashtagiem #Zdejmij Ciężar. Każda złotówka zasili bezpośrednio konto Fundacji i zostanie przekazana na tworzenie programu e-learningowego.

Link do zbiórki: https://www.facebook.com/donate/1006798642803342/1617341521636962/

To jak, towarzysze w biegowych bojach, pomożecie?

P.S. Podobno każdy, kto wesprze projekt #ZdejmijCiężar, machnie życiówkę w najbliższym biegu. Dokładnie tak, jakby był lżejszy o co najmniej kilka kilogramów ;)

*Wypadki drogowe w Polsce w 2016 roku, Komenda Główna Policji, Warszawa 2017

Komentarze Facebook

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here