Zrozumieć niebiegających – czy to w ogóle możliwe?

fot.deniserundmt.com

My, biegacze, żyjemy trochę w inny sposób niż większość, w innym rytmie oraz z innymi przekonaniami od reszty społeczeństwa. Mamy swoje zasady i na ogół twarde argumenty do tego by swej pasji nie przerywać. Wobec takiego sposobu podejścia do sprawy i stylu życia trudno jest nam zrozumieć jak to jest, że niektórym po prostu nie chce się biegać. Dla nas niebieganie to absurd i szczyt, dla nie biegaczy to codzienność, z którą muszą sobie jakoś poradzić. Co jest powodem ich niechęci do biegania i czy można na nich jakoś wpłynąć by tak jak my, zaczęli zmieniać swoje życie? Spróbuję dzisiaj na to pytanie odpowiedzieć analizując tym razem tych, którzy z bieganiem nie mają praktycznie nic wspólnego lub traktują je jedynie jako zło konieczne.

 

Dlaczego oni nie biegają?

- REKLAMA -

Na początku chciałbym się odnieść do konkretnej grupy osób, której ów tekst będzie dotyczył. Muszę tutaj wyodrębnić pewną grupę społeczną, która nie biega, ale jednocześnie różni się od innych niebiegających pewną asymilacją z biegowym środowiskiem. Innymi słowy to ci, które często towarzyszą nam w naszej biegowej wędrówce przez życie, przyglądają się jej, często podziwiają, nawet zazdroszczą, ale pomimo tego nie chcą w niej współuczestniczyć. To często najbliższa rodzina, znajomi i inne osoby, które wiedzą o istnieniu tego naszego, innego świata, ale cały czas pozostają tylko w roli obserwatorów.

Gdy spytamy się przeciętnego psychologa sportu dlaczego tak wiele osób nie chce podejmować aktywności fizycznej, w tym również biegania uzyskamy zapewne odpowiedź, że jest to wynikiem braku wiary w siebie, braku umiejętności określenia celu w życiu czy też obawy przed porażką. Jest w tym wiele prawdy, jednak problem jest zdecydowanie bardziej złożony. O ile o jakimkolwiek problemie można mówić wobec nieustannie przybywających nowych biegaczach w naszym kraju. Tak czy inaczej wielu biegania się nie podjęło i pewnie wielu nie podejmie się go nigdy.

 

Świat biegaczy obserwuję już ponad 13 lat, widzę pewne zmiany oraz specyficzne zachowania. Wokół tego całego świata nieustannie krążą całe masy osób, które się mu przyglądają. Gdy próbuje się je wciągnąć ,,do środka” bronią się zaciekle jak lwy używając irracjonalnych argumentów. Spróbujmy podzielić ich na mniejsze grupy opornych nie biegaczy. Jest to mój autorski podział, na pewno nieidealny i na pewno nie w stu procentach obiektywny. Ma być on jednak próbą wskazania, że tego całego nie biegającego świata nie można wrzucić do jednej i tej samej szuflady. Jest on tak zróżnicowany jak zróżnicowani jesteśmy my – biegacze. Przyjrzyjmy się więc tym, których nie zawsze możemy zrozumieć.