Przeważnie gdy zbliżają się Święta zaczynamy się zastanawiać co tu zrobić aby po ich zakończeniu waga nie wywołała u nas palpitacji serca. Wizja niezliczonej ilości smakołyków na świątecznym stole jest zarówno kolorowa jak i przerażająca – chciałoby się spróbować wszystkiego, ale przecież każdy biegacz stara się pilnować swojej wagi. Ok – umówmy się, że ten 1 czy 2kg więcej to nie dramat, ale może warto spróbować czegoś nowego i w te Święta zamiast przytyć i czuć się ciężko i bez energii… zrzucić 1kg?



Jesz tyle samo co zwykle, ale robisz sobie mini „obóz”

Nie będziemy reklamować cudownych spalaczy tłuszczu, które zagwarantują Ci, że nawet po zjedzeniu tony wigilijnych przysmaków pozostaniesz lekki jak piórko. Mamy coś co jest w gruncie rzeczy banalnie proste i opiera się na ujemnym bilansie kalorycznym. O co chodzi?

Załóżmy, że kilka razy w tygodniu trenujesz, jesz normalne posiłki (czyli kalorycznie adekwatne do zapotrzebowania), a Twoja waga stoi w miejscu. Wszystko jest w normie, ale gdybyś chciał zrzucić trochę kilogramów co byś musiał zacząć robić? Albo więcej biegać i jeść tyle samo (lub wręcz minimalnie więcej) albo biegać tyle samo i jeść mniej – proste prawda? Tylko jak to się ma do Świąt? Spieszymy z wyjaśnieniem.

Wyobraź sobie, że ten okres od dnia dzisiejszego aż do wtorku czyli do drugiego dnia Świąt to Twój mini „obóz treningowy”. Masz 5 dni, które możesz wykorzystać na popracowanie nad kilometrażem, włączyć więcej aktywności jedząc tyle samo co zwykle, ale za to bardziej zróżnicowane produkty.

5 x aktywny poranek

Przede wszystkim nie bój się codziennej aktywności – jeśli trochę już biegasz i znasz swój organizm spróbuj od dzisiaj aż do wtorku codziennie poświęcić z rana 1,5h na trening – dla początkujących może to być spokojny marszobieg lub trucht, dla bardziej zaawansowanych powolny bieg podczas którego pokonają 13-15km, a dla ścigaczy nawet 20km i więcej. Najlepiej się nie spieszyć tylko spokojnie w I zakresie pokonywać swoje kilometry. Specjalnie piszemy o poranku, ponieważ po porannym treningu mamy przez cały dzień przyspieszony metabolizm dzięki czemu kalorie spalamy nieco szybciej.

Kilometraż jest tutaj mniej istotny – ważne abyś przez te 90 minut uczciwie się ruszał spalając kalorie. Da Ci to od około 1000 do nawet 1500 kcal. Przyjmijmy, że Twoje PPM (Podstawowa Przemiana Materii) to około 1500 kilokalorii. Mamy więc już spalone 2500 – 3000 kalorii. Jeśli do tego wszystkiego dorzucimy świąteczną krzątaninę, nagłe wyjście do sklepu po mąkę, której zabrakło czy też popołudniowy spacer z rodzinką – tych kalorii może się uzbierać nawet 3500 – 4000. To już naprawdę sporo i teraz wszystko w Twoich rękach – decydujesz tylko Ty. Możesz to wszystko przejeść, możesz zjeść mniej więcej tyle ile spaliłeś, a możesz przyjąć tyle kalorii aby pozostawić sobie 500-1000 kcal dług. Nie bój się tego słowa dług kaloryczny nie oznacza wcale, że będziesz w nocy umierał z głodu – jeśli nie jest zbyt duży to czujesz się zupełnie normalnie, najedzony i szczęśliwy:)

Efekt? Duma, lekkość i energia

Po 5 dniach masz więc od 2500 do 5000 kilokalorii długu. Tymczasem aby zrzucić 1kg masy ciała należy spalić 7 tys kilokalorii. Efekt? Jeśli wszystko poszło zgodnie z planem po 5 dniach masz niecały kilogram mniej. Ta dam! Proste, prawda?

I teraz uprzedzamy uwagi tych wszystkich, którzy uważają, że Święta są od tego aby świętować, a nie się katować. Nie ma tu mowy o żadnym katowaniu – żyjesz normalnie, ruszasz się codziennie, próbujesz wszystkiego na co masz ochotę, tylko z umiarem i cieszysz się lekkością. My wiemy, że pokusa objadania się aż do bólu brzucha jest wielka, ale uwierzcie – satysfakcja z tak spędzonych Świąt jest ogromna. Znajomy zjadł 3 kilo karpia, Twój wujek 2 litry barszczu, sąsiad tak pchał w siebie śledzie, że wylądował na OIOM-ie, a Ty? A Ty też cieszyłeś się smakiem tych potraw z umiarem, byłeś aktywny i po Świętach nie czujesz się ospale i ociężale, ale lekko, pełen energii i z gotowością do kolejnych kilometrów pełnych przygód. Powodzenia!



 

Komentarze Facebook