5 najgorszych zachowań biegaczy na zawodach

1

real marathon

 

Bieganie stylem “na sępa”

W biegach ulicznych brakuje często dobrego zwyczaju jaki panuje w kolarstwie czyli dawanie zmian w grupie. Oczywiście na wynik każdy pracuje indywidualnie, ale często bywa tak, że już przed startem czy w trakcie biegu formuje się grupa biegaczy. Jeśli taka grupa biegnie na podobny wynik – do dobrego tonu należy taka współpraca aby nie wystawiać jednej osoby na ciągłe prowadzenie biegu. Tymczasem sytuacja często wygląda tak – w trudnych warunkach pogodowych, przy wietrze wiejącym w twarz, biegnie sobie grupa, a na jej czele jeden nieszczęśnik, którego nikt nie raczy zmienić. Reszta się chowa za jego plecami, oszczędzając w ten sposób energię. To bardzo niegrzeczne zachowanie, którego konsekwencje są często takie, że prowadzący traci siły, a grupka go wyprzedza. Obserwowałem nieraz takie sytuacje i za każdym razem zastanawiałem się jak można w taki sposób traktować drugiego biegacza?

Miałem taką sytuację podczas jednego z poznańskich maratonów – długa prosta na ul. Warszawskiej, nie dość, że lekko pod górkę, to jeszcze wiatr wiejący prosto w twarz. Biegnę na czele nieformalnej grupki na 3h, mija jeden kilometr, drugi, trzeci, nikt nie chce mnie zmienić, zwalniam i daje sygnały do tyłu żeby ktoś mnie zmienił – nikt nie reaguje. Tempo z 4:15/km schodzi do 4:25-4:30/km – reszta sępów nadal chowa się za mną. Wiatr coraz bardziej mi dokucza, a bliża się już 33km. W końcu tracę siły i zaczynam zwalniać do prawie 5min/km, grupka mnie wyprzedza, a ja walczę żeby jako takie tempo utrzymać do mety. Ta sytuacja pokazuje dobitnie jak ważna podczas zawodów jest dobra współpraca między zawodnikami – wystarczy kilka kilometrów egoistycznego biegu “na sępa” i czyjeś szanse na dobry wynik mogą zostać stracone w mgnieniu oka.

 

Komentarze Facebook