Amatorzy biegają coraz lepiej i coraz mądrzej

0
Dzisiejsi amatorzy często nie odbiegają poziomem wiedzy treningowej od zawodowców, a w wielu przypadkach - przewyższają ich.
Dzisiejsi amatorzy często nie odbiegają poziomem wiedzy treningowej od zawodowców, a w wielu przypadkach – przewyższają ich w tym temacie.

 

Biegacze współczesnych czasów wiedzą, że aby biegać długo w dobrym zdrowiu trzeba to robić rozsądnie – stąd też coraz częściej poszukuje się planów treningowych, szuka się dodatkowych metod, suplementów i lepiej planuje się starty. W tym wszystkim wielu oczywiście zapomina, że summa summarum i tak najważniejszy jest sumienny trening i dobra jakościowo objętość kilometrowa, ale nie jest źle – ci, którzy teraz są biegającymi “żółtodziobami” mają spore szanse na zostanie jeśli nie bardzo szybkimi to przynajmniej bardziej świadomymi biegaczami.

Mnie to wszystko bardzo cieszy i z radością obserwuję postępy kolegów, którzy jeszcze kilka lat temu nie mogli sobie poradzić z połamaniem bariery 40 minut na 10 km, a teraz “łykają” dyszki w czasie 34-35 minut. Co im to dało? Z punktu widzenia zawodowego biegania – nic. Z punktu widzenia amatorskich ambicji – bardzo dużo. Podnieśli swój poziom sportowy, zaczęli biegać lepiej jakościowo, a wielu z nich dzięki tym wynikom po raz pierwszy stanęło na podium. Na pewno nie jest to gra nie warta świeczki, bo – mają oni kolejne cele, jeszcze większe ambicje i dzięki temu wciąż biegają z zapałem.

Może to jest nieco odważna teza, ale myślę, że w porównaniu z tym co mieliśmy jeszcze kilka lat temu – jest coraz lepiej. Nawet ci, którzy planują debiut w maratonie – zrzeszają się w różnych grupach i wspólnie się przygotowują (do tegorocznego Poznań Maratonu przygotowywała się spora grupa Night Runnersów i z tego co wiem – wszystkim udało się ukończyć). To wszystko daje do myślenia i jest takim optymistycznym punktem w tym naszym polskim bieganiu – amatorzy pokazują, że prawdziwe bieganie to nie tylko bieganie zawodowe. Siłą amatorów są ich ambicje i od pewnego czasu sam biję się z myślami – czy bardziej godne podziwu jest jednorazowe nabieganie 2:15 w maratonie i brak kolejnych postępów czy wielki progres, w którym totalny, amator biegający maraton w 4 h poprawia się na 2:40 i robi taki wynik potem wielokrotnie. Wiem, że tego nie da się tak do końca porównać, ale gdy patrzę na tą całą polską, biegową rzeczywistość to biegowi amatorzy coraz bardziej zyskują w moich oczach.

Komentarze Facebook