Czy bieganie po asfalcie szkodzi stawom?

0
bieganie po asfalcie nie szkodzi stawom

“Nie biegam po asfalcie, bo to niezdrowe. Nie biegam po asfalcie, bo to niszczy stawy! Asfalt? Dziękuję, nie chcę nabawić się kontuzji!” Takie i podobne stwierdzenia możemy często usłyszeć z ust biegaczy, którzy już od wielu lat są przekonani o tym, że twarde nawierzchnie to zło i największy wróg biegacza. Skąd się wziął ten mit i dlaczego wciąż pojawiają się głosy o tym, że tylko bieganie po lesie jest dobre, a bieganie po asfalcie szkodzi? 



Twarda nawierzchnia – wybór konieczny 

Zacznijmy od początku – wielu biegaczy chcąc nie chcąc jest zmuszona większość treningów przeprowadzać na twardych nawierzchniach, zwłaszcza gdy mieszkają w miastach. Po asfalcie biegają zarówno początkujący jak i ci, którzy mają już wiele sezonów za sobą. Bieganiu towarzyszą jednak kontuzje i gdy taka się przytrafi – wtedy często cała wina spada na nieszczęsny asfalt. Tymczasem problem tkwi zupełnie gdzie indziej.

Diabeł nie tkwi w asfalcie

Źródłem kontuzji są często źle dobrane buty, zbyt duża masa ciała, niewłaściwa technika biegu, a nawet indywidualne skłonności genetyczne (słabsze ścięgna czy bardziej podatne na złamania stawy). Oczywiste jest więc, że skoro większość treningów odbywamy na asfalcie, to zwiększamy również prawdopodobieństwo, że taki uraz wystąpi właśnie na takiej nawierzchni. Taki tok myślenia jest jednak zupełnie pozbawiony merytorycznego uzasadnienia – to tak jak byśmy przypisali Warszawie, że jest najgorszym miastem do biegania dlatego, że najwięcej ludzi łapie tam kontuzje. A z pewnością łapie skoro jest tam też najwięcej biegaczy. To nieco infantylne porównanie ma jednak swoje bardzo logiczne podłoże.

Czy zatem bieganie po asfalcie rzeczywiście szkodzi stawom jak zwykło się mawiać? 

Asfalt w sam w sobie nie jest zły do biegania. Po nim chodzimy całe życie, nasze stawy przez lata przystosowały się do niego, a gdy chcemy po nim biegać – wystarczy zaopatrzyć się w buty z większą amortyzacją, dbać o niską masę ciała i przede wszystkim wzmacniać swoje mięśnie i ścięgna. Niestety większość biegaczy tego nie robi więc skutek jest prosty – łapią kontuzje bez względu na teren po jakim biegają. Oczywiście mało kto wtedy przyzna się otwarcie, że jego wina leży po stronie słabych mięśni czy nadwagi – wtedy najłatwiej wszystko zgonić na asfalt i po kontuzji pobiec na podbój leśnych ścieżek – dalej z nadwagą i dalej z niewzmocnionymi mięśniami i ścięgnami. W ten sposób koło się zamyka. A gdy komuś owe kontuzje mijają wtedy już ze stu procentową pewnością winą obarcza twardy asfalt.

Jest jeszcze kwestia nachylenia terenu, o której wielu zapomina. Co jest lepsze dla stawów? Bieganie po w miarę płaskim asfalcie czy nieustanne zbiegi i podbiegi w lesie? Dobrze jest o tym pamiętać – Twoja ulubiona ścieżka leśna może wcale nie być idealnym miejscem na trening, zwłaszcza w kontekście ryzyka wystąpienia kontuzji – pomyśl o tym.

 



bieganie po asfalcie
Bieganie po asfalcie samo w sobie nie szkodzi, ale pomimo tego warto różnicować nawierzchnie po jakich się biega.

Wytrenowany organizm rzadziej doznaje kontuzji. Również na asfalcie. 

Ten fakt wiąże się również ze stopniową adaptacją do zwiększonych obciążeń i zmniejszoną masą ciała. Kontuzje przytrafiają się biegaczom najczęściej w ich początkowej fazie trenowania. Później gdy już ciało staje się bardziej wytrenowane i mocne – często nie dzieje się nic niepokojącego. I wtedy też wielu biegaczy i biegaczek trenuje już na nawierzchniach miękkich z bardzo negatywnymi wspomnieniami czarnego, diabelskiego, asfaltu.

W kwestii doboru nawierzchni biegowej należy wszystko wypośrodkować. Bieganie po niej nie szkodzi, ale również monotonne klepanie kilometrów po asfalcie w pewnym stopniu ogranicza rozwój mięśni i ścięgien, które często aktywniej pracują na nierównych, gruntowych nawierzchniach. Z drugiej jednak strony twarde nawierzchnie najlepiej nadają się wykonywania wszelkiego rodzaju treningów, w których istotną rolę odgrywa kombinacja tempa i techniki, a więc biegi ciągłe w II zakresie, interwały czy też biegi z narastającą prędkością. Łatwiej wtedy utrzymać założone tempo i przede wszystkim – trenujemy wtedy w warunkach zbliżonych do tych jakie panują w biegach ulicznych. Jeśli ktoś trenuje tylko do krossów czy też biegów górskich – to już inna kwestia.

Zdanie autorytetów w kwestii biegania po twardych nawierzchniach 

Asfalt nie jest zły do biegania. Złe to jest bieganie bez odpowiednio rozgrzanych mięśni, bez ćwiczeń uzupełniających i bez odpowiedniej regeneracji. Wtedy kontuzja może się przydarzyć wszędzie – na szosie, w lesie, na plaży, a nawet w domu. Zanim więc następnym razem zabierzesz głos w sprawie rzekomej szkodliwości twardych nawierzchni – pomyśl nad tym czy jest sens głosić takie herezje wobec braku argumentów. Nie tylko ja uważam, że jest to mit, wielu trenerów i naukowców sądzi tak samo i sporo badań nie znalazło żadnych korelacji pomiędzy bieganiem po twardej nawierzchni, a liczbą występujących urazów (jak chociażby słynny British Journal of Sports Medicine).

Podobnie twierdzi dr Daniel Ferris z Uniwersytetu w Michigan, który uważa, że nie ma dowodów na to, by bieganie po miękkich nawierzchniach było korzystniejsze niż bieganie po asfalcie. Nie chcę się powoływać na dziesiątki badań i największych autorytetów z dziedziny medycyny sportowej na świecie, bo większość z nich i tak jest zgodna co do jednego – trzeba biegać po różnych nawierzchniach i jak podkreśla dr Bob Adams (dyrektor USA Track and Field’s Sports Medicine and Science Committee) – wystarczy, że Twój trening będzie podzielony równomiernie na nawierzchnie twarde, trailowe i tartanowe. Jest w tym spora logika i warto się tego trzymać, a przypisywanie całego zła twardym nawierzchniom włożyć między bajki.

A jeśli chcecie dowiedzieć się więcej na temat specyfiki różnych biegowych nawierzchni, zapraszamy do artykułu na ten temat:

Po jakich nawierzchniach biegać? Oto jest pytanie. 



Komentarze Facebook