DOZ Maraton Łódź wprowadza podział biegaczy na lepszych i gorszych

0

Biegacze to wspaniała społeczność – mamy wspólną pasję, każdy z nas dąży do realizacji swoich własnych celów i wkłada wiele wysiłku i serca aby to osiągnąć. Jesteśmy amatorami, poza bieganiem mamy swoje sprawy zawodowe, rodziny i nierzadko także problemy. Gdy startujemy w zawodach wszyscy jesteśmy równi, stoimy na starcie jako ludzie przepełnieni pasją, motywacją i chęcią samorealizacji. Ten klimat nas przyciąga, bo w bieganiu nie liczy się to po jakim czasie dotrzesz na metę – tutaj każdy jest ważny, bez wyjątku. Czy aby na pewno?



Organizatorzy tegorocznej edycji DOZ Maratonu w Łodzi zdecydowali się na dość (a w mojej ocenie bardzo) kontrowersyjny krok. Jak pewnie wiecie do tej pory każde zawody wyglądały w następujący sposób: wszyscy startowali razem, każdy na mecie otrzymywał medal, a najszybsi biegacze i biegaczki z klasyfikacji OPEN oraz kategorii wiekowych otrzymywali dodatkowe wyróżnienia w postaci pucharów, dyplomów lub premii finansowych. To oczywiste – w końcu zajęli czołowe miejsca i należy ich dokonania poddać specjalnej gratyfikacji.

A gdyby tak podzielić amatorów na szybszych i… gorszych?

DOZ Maraton Łódź wpadł jednak na pewien “genialny” pomysł aby zrobić wśród amatorów pewien podział. Dla organizatorów tego biegu na specjalne uznanie zasługują ci wszyscy, którzy złamali już 3 godziny w maratonie lub mają aspiracje (potwierdzone stosowną życiówką) aby to zrobić. Na pierwszy rzut oka wygląda to całkiem normalnie. Złamać 3 godziny w maratonie to w końcu nie lada sztuka, ale czy to powód do tego aby amatorów dzielić na grupę elitarną i grupę zwykłych, szarych biegaczy, którzy tak samo mocno starają się aby uzyskać swoje wyniki?

Tak wygląda pomysł łódzkich organizatorów

Na fanpage’u maratonu możemy przeczytać post o takiej treści:

“Złamanie magicznej bariery 3 godzin w maratonie to marzenie wielu osób. Tempo 4:15 minut na kilometr utrzymane przez ponad 42 kilometry to niełatwe wyzwanie. Dlatego zapraszamy do projektu Trójkołamacze DOZ Maratonu Łódź!

Dołączenie do Trójkołamaczy wymaga:
– potwierdzonego wyniku poniżej 3:15 godz. w maratonie lub poniżej 1:25 w półmaratonie w ostatnich 2 latach,
– zgłoszenie odbywa się poprzez formularz dostępny na stronie i musi być potwierdzone przez administratora.

Korzyści z bycia Trójkołamaczem:
– imienny numery startowy;
– start z sektora dla elity sportowej + specjalne auto z zegarem;
– doświadczona grupa pacemakerów (m.im. Piotr Jóźwiak, Mistrz Łodzi w maratonie);
– oddzielna dekoracja na scenie z wręczeniem certyfikatu dla zawodnikom, którym uda się osiągnąć cel.”

2:59 – szybki amator, ale nie mistrz

Moim zdaniem taki zabieg przyprawi tylko o piórka potencjalnych trójkołamaczy i utwierdzi w przekonaniu o własnej słabości pozostałych. Przez tyle lat startowaliśmy w zawodach w których najwspanialsza była przynależność do jednej, wielkiej amatorskiej grupy biegaczy. Nagle w 2018 roku mamy dziwny pomysł aby jednak pewną grupę gloryfikować dając specjalne, niczym nie uzasadnione przywileje. Masz życiówkę poniżej 3:15? Super – możesz liczyć na specjalne traktowanie. Pragnę tylko dodać, że 3 godziny łamią osoby pracujące na trzy zmiany, gospodynie domowe, emeryci, a nawet niepełnosprawni. I w tym momencie warto podkreślić absurd tego chorego pomysłu – sprawny i zdrowy maratończyk, który słabo trenował i nabiegał 2:59 będzie mieć specjalny sektor startowy, oddzielną dekorację, auto z zegarem i imienny numer. 60 latek po wylewie, który nabiega 3:05 – dostanie tylko medal…

Mam życiówkę poniżej 3 godzin – podziwiam tych co biegną 2 godziny dłużej

Sam kilkukrotnie w życiu pokonałem barierę 3 godzin w maratonie i nie czuję się z tego powodu lepszy. Wciąż jestem amatorem i mam świadomość, że moja droga do tego wyniku chociaż trudna mogła być o wiele łatwiejsza w porównaniu z niejednym biegaczem czy biegaczką, która złamała “zaledwie” 4 czy 5 godzin. Pomimo, że biegam szybciej czuję, że to właśnie takie osoby przeżyły najbardziej zbliżone historie do moich i ich bardzo podziwiam. Moja aktualna życiówka w maratonie to 2:56:47, ale czuję wielki szacunek dla wszystkich, którzy musieli znacznie więcej poświęcić by pobiec nawet godzinę czy dwie wolniej.

Skąd pomysł aby nagle traktować trójkołamaczy jak elitę?

Jeśli to zabieg marketingowy aby zwiększyć (kulejącą od lat) frekwencję, to raczej kiepski pomysł. Trójkołamacze stanowią na biegach zaledwie 1-3% startujących, a sam pomysł tych wolniejszych raczej odrzuci niż przyciągnie. Dawno nie byłem świadkiem tak absurdalnej koncepcji na zawodach sportowych – mamy klasyfikację OPEN, kategorie wiekowe, czy naprawdę potrzebujemy jeszcze podkreślenia wartościowości wyników poniżej 3 godzin i utwierdzania w przekonaniu innych, że tylko biegając szybko można liczyć na coś specjalnego? A jeśli zamysłem całej akcji było zmotywowanie wolniejszych biegaczy do tego by powalczyć o dwójkę z przodu to również słaby pomysł – grubo ponad 90% biegaczy nigdy takiego wyniku nie osiągnie.

Trudno, czekamy na kolejne ciekawe pomysły organizatorów – może za rok ci, którzy złamią 3:00 otrzymają medale ze szczerego złota, a cała reszta szaraków z plastiku. Pobiegamy – zobaczymy.

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze Facebook