Intensywność w treningu do biegów ultra

0

W pierwszej część poruszyłem pojęcie objętości. Ultra – znaczy bardzo dużo. Jednak to wszystko kojarzy się raczej z przyjemnym treningiem w strefie tlenu, konwersacji i wycieczek biegowych. Czy faktycznie treningi do ultra nie powinny być intensywne?

Amatorzy pragnący spróbować swoich sił w ultra, jednak jak to opisywałem wcześniej im dalej w las, tym u nich z wytrzymałością gorzej, muszą swoje wybiegać. Mogą się pochwalić bardzo dobrym rezultatem na „piątkę”, ale już średnio idzie im w półmaratonie, czy maratonie, dlatego objętość będzie dla nich nieco ważniejsza – są po prostu szybcy. Jeżeli zaś im dłuższy dystans, tym wyżej jesteście w klasyfikacji generalnej i czujecie się po prostu lepiej, to znaczy, że macie żyłkę ultrasa. Jeżeli matka natura dała Wam dużo wiodącej, wytrzymałościowej cechy warto dołożyć do tego nieco szybkości, aby najzwyczajniej w świecie móc biec długo (to już umiecie) i nieco szybciej. Pozwoli wam to nie tylko poprawić się na krótszych dystansach, ale spowoduje, że rywalizacja na trasie ultramaratonu stanie się przyjemniejsza (będziecie mieć większą rezerwę szybkościową) lub też nabierze rumieńców, bo nagle z przeciętnego maratończyka staniecie w walce o czołowe lokaty w biegach górskich, trailowych czy asfaltowych, na dystansach 2-3 czy nawet 6-krotnie dłuższych.

Na czym polega intensywność w ultra?

Jesteście typem wytrzymałościowym, nienawidzicie szybkich odcinków. Pamiętajcie zatem, że jesteście tak mocni jak wasza najsłabsza cecha. Nie trenujecie szybkich odcinków a na trasie będzie długi zbieg? Szybcy biegacze to wykorzystają, dla was będzie to szokiem a w górach zbiegów jest dużo i to tam nadrabia się sporo minut a i kilometry uciekają sprawniej. Jesteście przyzwyczajeni do tempa 6:00 i tak pokonujecie kolejne długie wybiegania, tak planujecie biec też w płaskim ultra, bo czujecie się swobodnie? Wyobraźcie sobie, że przyzwyczaicie się do tempa 5:30… na tak długim dystansie oznacza to zaoszczędzone godziny! Albo wiele kilometrów więcej w biegu na pętli.

Postawcie na więcej biegów w drugim zakresie. Kolejne długie wycieczki nie podniosą tak waszej formy jak krótsze, ale bardziej intensywne biegi. Wystarczy od 50 do 70 minut biegu w tempie szybszym niż maratońskie, na podwyższonym tętnie, tak aby poczuć trening, aby się na nim zmęczyć. „Klepanie” 3-4 godzin nic tak naprawdę nie wniesie, bo umiecie to robić. Drugą jednostką, którą warto stosować raz w tygodniu jest bieg z narastającą prędkością. Nie musicie biegać do tzw. „odcinki” jak w przypadku przygotowań do dziesiątki czy półmaratonu. Wybierając się na 15-20 km przebieżki pamiętajcie o tym, aby miarowo przyspieszać i skończyć trening w wymagającym dla was tempie (2-3 ostatnie km). Będzie to doskonała adaptacja do warunków startowych, gdzie w końcówce walcząc o pozycję staramy się zafiniszować a dodatkowo uzyskanie wyższej prędkości na zmęczonych mięśniach to świetny bodziec treningowy.

STRONA 2

Komentarze Facebook

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here