Kobiety chcą takich samych nagród w biegach jak mężczyźni – “we łbach im się przewraca”

0
Kathrine Switzer była pierwszą kobietą, która przebiegła maraton (Boston, 1967 rok). Aby tego dokonać musiała podczas rejestracji podać jedynie swoje inicjały aby nikt nie zorientował się, że startuje jako kobieta. Na trasie zauważył ją organizator i próbował siłą ściągnąć z trasy. Kobiety do startów dopuszczono dopiero 5 lat później. Dziś, po 50 latach MY MĘŻCZYŹNI pozwalamy kobietom biegać, ale ustalamy jakie nagrody im się należą. Szowinistyczne echo przeszłości wciąż huczy w zakutych łbach organizatorów, którzy chyba chętnie wróciliby do tych dawnych czasów absurdu i zachwianej empatii.

“Bo wszyscy składamy się na nagrody, a kobiety składają się mniej”

Jednym z argumentów przeciwko równemu nagradzaniu kobiet i mężczyzn jest również “błyskotliwe” stwierdzenie, które uwaga brzmi mniej więcej tak: skoro wszyscy uczestnicy danego biegu wnoszą opłaty startowe, składając się tym samym na nagrody dla najlepszych, to jeśli kobiet w takim biegu jest mniej, to logiczne jest aby nagrody dla nich były niższe lub aby przyznać im tych nagród mniej. Sęk w tym, że wszyscy uczestnicy składają się również na medale, posiłki po biegu czy opiekę medyczną – może więc idąc tym tokiem rozumowania podarować paniom tańsze medale z plastiku (albo dać medale tylko połowie kobiet), zamiast makaronu po biegu dać po bułce z masłem, a zamiast karetki zamówić im znachora…

Nasze opłaty startowe wchodzą do ogólnej puli finansowej organizatora i nie powinno absolutnie brać się pod uwagę udziału procentowego pań w kontekście nagradzania, bo jest to po prostu niesprawiedliwe. Panie, które rywalizują tak samo jak mężczyźni otrzymują niższe nagrody, bo przedstawicielek ich płci jest mniej – jeśli ktoś nie widzi w tym znamion szowinizmu lub braku szacunku dla kobiet to współczuję zerowej empatii.

“No to jak chcecie być traktowane równo to walczcie z nami o podium”

Swego czasu gdy odważyłem się skrytykować jeden z biegów za nierówne traktowanie kobiet i mężczyzn spotkałem się również z komentarzami wzburzonych chłopków, którzy stwierdzili, że skoro tak wszyscy są za równouprawnieniem, to niech będą tylko kategorie OPEN i tyle. Jak się jakiejś kobiecie uda zająć miejsce w pierwszej trójce, to nagrodę dostanie, a jak nie to figa z makiem. Myślę, że mógłbym przemyśleć takie rozwiązanie gdyby mężczyźni mieli piersi wielkości pomarańczy, gdyby z ich krocza co miesiąc leciała krew, gdyby ich hormony szalały tak samo jak u kobiet, a bóle brzucha bywały tak silne jakby kopał je z półobrotu sam Chuck Norris. Tylko… kto się tym przejmuje?

CZYTAJ STRONA 3

Komentarze Facebook

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here