Koronawirus, a bieganie – biegać czy nie biegać? Oto jest pytanie!

0
koronawirus jaki ma wpływ na bieganie

Od kilkunastu dni jednym z najczęściej zadawanych przez biegaczy pytaniem jest – biegać czy nie biegać? Boimy się koronawirusa, ponieważ jego efekty są widoczne na każdym kroku i dla nas jako osób aktywnych jest to szczególnie trudny czas. Niektórzy biegają tak jak biegali przed epidemią, inni ograniczyli treningi, jeszcze inni postanowili zostać w domach i ćwiczą w swoich czterech ścianach. Jak ten temat ugryźć? Co epidemia oznacza dla nas biegaczy? Czy możemy czuć się bezpiecznie? Na te pytania postaram się teraz odpowiedzieć, rozwiewając przy okazji kilka mitów, które się przy okazji pojawiło.

Skąd ten strach?

COVID-19 wzbudza nasz strach i niepokój przede wszystkim dlatego, że jest wirusem nowym. Wbrew ogólnej panice nie jest jednak tak groźny jak by się mogło wydawać. Najczęściej jego obecność w organizmie jest bezobjawowa, ale oczywiście każdy reaguje inaczej. Faktem jest natomiast, iż w swej obecnej postaci wtargnął do Europy w związku z czym podejmowane są wszelkie kroki aby się nie rozprzestrzeniał. Od razu warto w tym miejscu podkreślić istotną sprawę – te wszystkie środki prewencyjne jakie są obecnie stosowane czyli np. odwołane imprezy masowe, zamknięte granice, ograniczenia w komunikacji miejskiej czy obowiązkowe kwarantanny dla osób z podejrzeniami zakażenia, są realizowane tylko w celu zatrzymania dalszej ekspansji wirusa. Widząc ludzi w maseczkach, kombinezonach i słuchając tego wszystkiego co opisują media trudno nie odnieść wrażenia, że sytuacja wygląda jak z jakiegoś filmu katastroficznego. Widzimy mapy, które pokazują kolejne zarażenia, zgony, a to wszystko bardzo działa na wyobraźnię. To, że się boimy, jest więc sprawą zupełnie normalną i zrozumiałą.

Biegać czy siedzieć w domu?

Nie chciałbym się rozwodzić nad medycznymi aspektami całej sprawy chociaż przeczytałem na ten temat już wiele opracowań. Z tego właśnie powodu nie popadłem w panikę, m.in. dlatego, iż sam staram się zachowywać wszystkie środki bezpieczeństwa. Mam także świadomość tego, że większość zgonów jakie już miały miejsce były związane z kompilacją różnych chorób, które towarzyszyły zakażeniom, m.in. niewydolnością krążeniową, chorobami pulmonologicznymi, astmą czy cukrzycą.

My biegacze (jako w większości ludzie zdrowi) możemy w pewnym sensie czuć się bardziej bezpiecznie, również z uwagi na fakt większej odporności. Wielu z nas oprócz biegania, stara się również zdrowo odżywiać, część osób morsuje i to właśnie takie elementy mają pośredni wpływ na mniejsze ryzyko zakażenia. Nie oznacza to jednak, że jesteśmy niezniszczalni i że powinniśmy sprawę bagatelizować – wręcz przeciwnie. Zdaniem lekarzy ruch na świeżym powietrzu jest jak najbardziej wskazany jednak nie możemy sobie pozwolić na tak beztroskie bieganie jak zawsze. Jak to zatem robić w trakcie epidemii?

Bezpieczne bieganie w czasach epidemii

Podstawowa kwestia dotyczy tego gdzie mieszkasz i jakie masz tereny do biegania. W tym przypadku niestety jedni mają farta, inni wyjątkowego pecha. Inaczej bowiem wygląda sytuacja u kogoś kto mieszka w bloku gdzie musi zjechać kilka pięter windą, nierzadko z innymi sąsiadami, przejść klatką schodową, a potem dostać się jeszcze jakoś na bardziej odludne tereny, a inaczej u kogoś kto wychodzi z domu bez kontaktu z sąsiadami i od razu ma do dyspozycji puste, biegowe ścieżki. W tym przypadku należy przede wszystkim dokonać obiektywnej oceny sytuacji czyli: co i jak mogę zrobić aby uniknąć innych osób? W praktyce bywa to bardzo trudne stąd też wielu biegaczy zdecydowało się na zostanie w swoich mieszkaniach.

Po raz kolejny przypominam jednak – wszystko co teraz robimy ma działanie prewencyjne. Pamiętajmy, że osoby zarażone były w bezpośrednim kontakcie z innymi zarażonymi, nieraz jechali wspólnym środkiem transportu czy też przebywali ze sobą w domu. Raczej nie usłyszymy o przypadku, że biegacz zaraził się od osoby, którą minął w parku, a która miała koronawirusa. To tak nie działa, ale mimo wszystko powinniśmy zachować następujące środki ostrożności.

Najważniejsze zasady bezpiecznego biegania 

  • Biegaj w miejscach, które nie są oblegane przez biegaczy i spacerowiczów. Nie dopuszczaj do takich sytuacji jak ostatnio w Lesie Kabackim gdzie nagle zjechało się pół Warszawy aby znaleźć się z dala od ludzi. W Polsce mamy naprawdę dużo lasów i wystarczy podjechać gdzieś dalej żeby znaleźć puste ścieżki do biegania, tym bardziej, że na 38 milionów Polaków biega może z 1-2%.
  • Biegaj sam/a lub tylko z kimś z kim mieszkasz na co dzień. Zrezygnuj z biegania z koleżanką czy kolegą nawet jeśli znacie się jak łyse konie. Lepiej dmuchać na zimne więc pobiegajcie oddzielnie lub (jeśli już musicie), to w naprawdę sporym odstępie od siebie.
  • Staraj się omijać ludzi szerszym łukiem niż zwykle. Naprawdę nikt teraz nie poczuje się urażony takim zachowaniem.
  • Jeżeli chciałbyś się porozciągać czy odpocząć nie siadaj na ławki, nie opieraj się o barierki, płoty – po prostu unikaj kontaktu skóry z różnymi przedmiotami, które mogą być siedliskiem wirusów.
  • Zrezygnuj z realizacji ciężkich, eksploatujących treningów. One mogą przynieść odwrotny skutek i zwiększyć Twoją podatność na infekcje. Postaw na łagodne rozbiegania w I zakresie tętna.
  • Unikaj sytuacji, w których rozgrzany po treningu, idziesz w mokrych ciuchach do domu, a na zewnątrz panuje chłód. Może to doprowadzić do przeziębienia, a wówczas Twoja podatność na zarażenie wirusem znacząco wzrasta.
  • Nawet gdyby jakiś “genialny” organizator wpadł na pomysł aby jednak zorganizować swój bieg np – na 49 osób, Ty bądź mądrzejszy i nie startuj w nim. Cała Polska stara się teraz jak najszybciej zapobiec dalszemu rozprzestrzenianiu się wirusa, a takie akcje zdecydowanie temu nie sprzyjają.
  • Po powrocie do domu nie zwlekaj z prysznicem. Po każdym treningu dokładnie się umyj, nie żałując mydła. Spokojnie – w sklepach wciąż jest go pod dostatkiem.
  • Jedz dużo warzy i owoców, ale wspieraj się także suplementacją. Witamina C 1000, Rutinoscorbin czy multiwitamina powinny się teraz znaleźć w apteczce każdego biegacza.

Zakaz wstępu do lasu – a komu to potrzebne?

W ostatnich dniach krążyła po sieci infografika, która mówiła o rzekomym zakazie wstępu do lasu. Wiele osób popadło w panikę, pojawiły się głosy oburzenia i sprzeciwu. Jak zawsze ważny jest w tym wszystkim rozsądek. Przede wszystkim – zakazy związane bezpośrednio z koronawirusem zostały wprowadzone w kompleksach leśnych gdzie występowały bardzo duże skupiska ludzi, grup, a nawet wycieczek. Z tego samego powodu jako jeden z pierwszych został zamknięty Tatrzański Park Narodowy. W ślad za wprowadzonymi zakazami, ludzie zaczęli pokazywać zakazy obowiązujące w innych regionach Polski siejąc panikę i pisząc, że przecież ich lasy są puste. Jak się potem okazało, inne zakazy były podyktowane niebezpieczeństwem związanym z powalonymi drzewami po ostatnich wichurach. Sytuacja logiczna i zrozumiała, ale fala hejtu i trwogi musiała być.

Wypędzić go i biegać dalej!

Pamiętaj – sytuacja z koronawirusem jest poważna, ale to nie jest tak, że wyjdziesz z domu, weźmiesz głęboki wdech i już jesteś zarażony. To, że mamy wirusa w Polsce nie oznacza, że on wisi w powietrzu jak jakiś smog czy chmura radioaktywna. To po prostu jeden z wielu wirusów jakie obecnie krążą na całym świecie. W tym samym czasie mamy w Polsce wirusy grypy, rotawirusy, rinowirusy oraz szereg innych. I one będą nam towarzyszyć zawsze i pomimo ich obecności, my dalej będziemy biegać. Teraz jednak mamy w naszym kraju nowego, nieproszonego gościa i dlatego musimy robić wszystko aby nie rozgościł się tutaj zbyt tłumnie.

Biegamy więc dalej, ale z głową!

 

Komentarze Facebook

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here