Powód nr 1 – ogólny brak wytrenowania

 

a1

 

To chyba najpowszechniejsza przyczyna wszelkiego zwalniania na biegach. Nie oszukujmy się – 3/4 biegaczy i biegaczek po prostu zaniedbuje treningi. Nie chciałbym tutaj wszystkich obarczać winą, bo przecież nie każdy ma możliwość trenowania tyle ile by chciał – wiadomo, dom, praca, dodatkowe obowiązki, a doba ma tylko 24 godziny. Nie mniej jednak – wiele osób wybiera drogę trochę na skróty, trochę pobiegam, poruszam się, a na zawodach będzie co ma być. Skutkiem jest oczywiście kompilacja różnych braków, które składają się na niedotrenowanie – braki w szybkości, wytrzymałości, sile i dynamice.

Rozwiązanie – w tym przypadku nie ma żadnej specjalnej filozofii, trzeba się po prostu wziąć do roboty, zacząć trenować więcej, ale i efektywniej. Stosować różnorodne środki, ustalić sobie jasny cel i do niego dążyć. Nie traktować zawodów jak loterii i biegać zawodów w oparciu o słabą bazę treningową. I co najważniejsze – zacząć być wobec siebie samokrytyczny i bardziej wymagający. Parę dni temu jeden z moich znajomych określił siebie mianem bohatera i zwycięzcy, ponieważ ukończył Poznań Maraton w 5h biegając tylko raz w tygodniu (pierwszą połowę dystansu zrobił w 2h drugą w ponad 3). Jest doskonałym przykładem biegacza niedotrenowanego, który nie jest bohaterem tylko antywzorem dla innych biegaczy. Oczywiście jak ktoś chce, to może tak biegać, ale niech się potem nie dziwi, że na końcówce ledwo powłóczy nogami.

Komentarze Facebook