Powód nr 2 – Twoja głowa ma włączony program “zwolnij”

 

a2

 

Ten program działa tak – wychodzisz na trening, biegasz, jest fajnie, po pewnym czasie zaczynasz czuć zmęczenie więc zwalniasz. Robisz tak raz, drugi, trzeci, dziesiąty, setny, a Twoja głowa powoli koduje sobie typowy schemat Twojego treningu i podpowiada Ci; zacznij szybciej, a jak się zmęczysz to zwolnij. Tak niestety biega większość, nie tylko początkujących biegaczy – skutki oczywiście widać na zawodach, a przecież można tego uniknąć. Jak?

Rozwiązanie – postaraj się podejść do treningu jak do bardzo okrojonej wersji biegu z narastającą prędkością. Chodzi oczywiście o klasyczne treningi OWB1, które stanowią większość w przygotowaniach do długich dystansów. Masz w planie 15km ze średnią 5:30/km? Taki trening możesz zrobić tak: Pierwsze 10km pobiec w tempie 5:10/km, a ostatnie 5km po 6:00/km – suma summarum wyjdzie średnie tempo takie jak zakładałeś, ale z punktu widzenia budowania wytrzymałości – taki trening jest słaby. Zacznij więc nieco wolniej niż zakładasz i co parę kilometrów staraj się delikatnie przyspieszyć. Twój organizm, a w szczególności Twoja głowa zacznie sobie kodować, że jesteś maszyną, która wraz z upływem dystansu nabiera rozpędu, a nie hamuje. Jeśli masz jeszcze większe ambicje i nie boisz się mocno trenować, możesz robić tak jak ja – czyli biec w miarę równo do 3/4 dystansu, potem kilka kilometrów nieco szybciej, a ostatni 1-2km już w tempie II zakresu.  Taka mocniejsza końcówka to znakomity trening psychiki, który uczy przyspieszania w momencie gdy organizm zaczyna domagać się odpoczynku. Nie bój się tego, eksperymentuj, obserwuj jak wolno musisz zaczynać aby kończyć w mocnym tempie. Pamiętaj trening to nie tylko sztuka szybszego biegania, to również, a może przede wszystkim – sztuka obserwacji własnego organizmu i wyciągania rozsądnych wniosków.

Komentarze Facebook