Ludzie po zawodach zachowują się jak pawie. Łażą z tymi medalami wszędzie – szwędają się przy mecie, cykają sobie foty, nawet potem po mieście z tym żelastwem chodzą. 
Zero skromności, tylko lans i chęć pokazania innym jacy to są zajebiści, bo ukończyli zawody. 
Wy naprawdę myślicie, że ukończenie jakiegoś biegu czyni Was wyjątkowymi? 
Wy naprawdę myślicie, że mieć medal to taki powód do dumy? 
I bardzo dobrze myślicie!

Ten niepozorny kawałek metalu to tak naprawdę Twój mały skarb, który jest dowodem na to, że żyjesz bardziej, że wychodzisz poza schematy i że potrafisz ubrać swoje życie w radość, emocje i wewnętrzną siłę.

Ktoś nie robi nic przez cały rok, potem jedzie na wakacje do Zakopanego i kupuje sobie chińską ciupagę. Jest z niej dumny, robi sobie z nią fotki, lata po Krupówkach jak Janosik, po czym wraca do domu wiesza na ścianie i jest wzruszony, że udało mu się nabyć taką pamiątkę.

Ktoś inny biega cały rok, w pogodę i niepogodę, przed pracą, po pracy, w Święta, nawet gdy się nie chce. Wreszcie jedzie na zawody. Zdobywa medal i z taką samą dumą nosi go i potem w domu wiesza na ścianie.
Różne priorytety i różne powody do wzruszeń…

Nie krytykuj biegacza, którzy cieszy się z medalu jak małpa z banana, bo najwyraźniej ma on ku temu powody. W końcu dostał pamiątkę, którą musiał sobie wybiegać, a nie ot tak po prostu kupić.

Na koniec sytuacja z jednego z poznańskich maratonów. Po biegu pewna kobieta płakała z radości trzymając swój medal przytulony do serca. Przyglądałem się jej i nie rozumiałem jak można tak się cieszyć z ukończenia biegu. No ok – 42km to sporo, ale bez przesady. Wtedy dziewczyna zsunęła z głowy chustkę. Żadne słowa nie były już wtedy potrzebne…

Nie oceniajmy więc, pozwólmy ludziom cieszyć się ze swoich biegowych zdobyczy, bo nigdy nie wiemy jaką drogę przebyli aby móc otrzymać ten kawałek z pozoru nic nie wartej blaszki…

Komentarze Facebook

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here