Jak biegać gdy wieje silny wiatr?

0

Od kilku dni dość mocno wieje. Oczywiście jak zawsze apelujemy o rozsądek i ostrożność, ale radzimy również wykorzystać ten żywioł w trakcie swoich treningów w dość niekonwencjonalny sposób. Dwa typy treningów można wtedy wykonać nieco inaczej niż zazwyczaj.

Przeważnie nasze treningi opierają się na codziennym pokonywaniu określonej liczby kilometrów. Czasami biegamy szybciej, gdy mamy w planie np. II zakres czy interwały, ale co zrobić w przypadku, gdy nasz cały misterny plan pokrzyżowała wietrzna pogoda?

Delikatny “tuning” treningowego planu

Co jakiś czas warto zmodyfikować swój plan i nawet gdy w rozpisce mieliśmy łagodne wybieganie – pobiegać nieco szybciej aby (jak to mówią doświadczeni biegacze) noga zaczęła się kręcić. Świetną okazją do tego jest właśnie wietrzna pogoda, która pozwoli nam na szybsze bieganie bez konieczności wkładania w to wielu sił. Warto więc wykorzystać takie warunki pogodowe i wyjść na trening aby pobiegać np. interwały z wiatrem.

Nie musisz się katować

Nie chodzi o to by pędzić niczym Kipchoge po rekord świata. Wystarczy 8-9 powtórzeń po 200-300m by poczuć wyższą prędkość i wydłużyć krok bardziej niż zwykle. Daj się ponieść sile wiatru, być może nie poczujesz dużego zmęczenia, ale taki trening też wchodzi w nogi co pewnie odczujesz nieco później. Nie siłuj się i nie ciśnij ile tylko fabryka dała bijąc rekordy prędkości – nie o to chodzi. Biegnij lekkim, wydłużonym krokiem w tempie na granicy komfortu. Powrót oczywiście w spokojnym truchcie (tym bardziej, że będzie pod wiatr).

Trochę siły gdy pagórków brak

Wiatr może być też doskonałą alternatywą dla osób mieszkających na płaskich terenach. Można go wykorzystać trenując siłę, biegając pod wiatr. Czasami może wydać się to bardzo trudne, a tempo raczej mało imponujące. Nie ma się jednak czym przejmować – taki trening to w gruncie rzeczy doskonała zabawa i okazja do poćwiczenia siły biegowej w nieco bardziej niekonwencjonalny sposób. Może nie będzie to tak efektywny trening jak klasyczne, mocne odcinki na podbiegach, ale na pewno wejdzie w nogi dając poczucie dobrze wykonanego treningu. Dochodzi tutaj pewien ukryty czynnik mentalny, który czasami jest bardziej istotny niż sam rodzaj treningu. Warto skorzystać z tej rady i spróbować pomocować się z tym żywiołem. Oczywiście w granicach rozsądku – jeśli prędkość wiatru jest bardzo duża, a z dachu zaczynają latać dachówki – lepiej odpuścić, bo wtedy wiatr pokaże Tobie swoją siłę i skończysz w szpitalu.

Korzystaj z żywiołu kiedy tylko się da

Nawet jeśli Twój plan nie przewidywał treningu interwałów czy siły – warto wpleść go w swój treningowy mikrocykl i pozwolić sobie na nieco inne bieganie niż zwykle. Jestem zwolennikiem teorii, że kurczowe trzymanie się planu przez amatorów to bezsens. Jeśli więc 2 – 3 razy w miesiącu wykorzystasz mocniejszy wiatr do tego by popracować nad swoim krokiem i szybkością, to wyjdzie Ci to tylko na dobre więc nie zwlekaj – zasuwaj biegać póki wieje.

 

Komentarze Facebook