“Przebiec dyszkę na zawodach to jak splunąć” – powiedział kiedyś pewien arogant na mecie biegu. Gówno prawda!
Mówi się, że bieganie to taka prosta rzecz, wystarczy tylko założyć buty i pobiec gdzie nogi poniosą. Gdy widzimy ludzi docierających do mety myślimy często tendencyjnie – po prostu, mają jakąś tam kondycję, chciało im się i pobiegli. To jest BZDURA! To co widzimy na mecie to tylko wierzchołek góry lodowej. Więc dziś pomyślmy chwilę:

👉 O tych, którzy musieli pokonać otyłość i zrzucić wiele kilogramów aby w ogóle przebiec swój pierwszy kilometr.

👉 O tych, którzy musieli pokonać nieśmiałość, brak wiary w siebie i brak wsparcia rodziny i znajomych aby móc w spokoju trenować.

👉 O wszystkich, którzy zmagali się z małomiasteczkowym szyderstwem i pukaniem się w czoło na widok biegacza w swoim otoczeniu.

👉 O tych, którzy zdecydowali się na bieganie pomimo wielu ciężkich chorób. Dla, których każdy pokonany kilometr splata się z niepewnością o własne jutro.

👉 O samotnych matkach, które pomimo życiowych zakrętów znalazły chwilę by odnaleźć swoją pasję.

👉 O tych, którzy żyją w ubóstwie i dla, których wydanie 50zł na start w zawodach to bardzo dużo i którzy o drogim pulsometrze mogą tylko pomarzyć.

👉 O tych, którzy wyrwali się z patologii, którzy pokonali alkoholizm i zakończyli epizod z narkotykami. O tych, dla których bieganie jest forma terapii i wyjścia z brudnego świata.

👉 O tych, którzy pracują po kilkanaście godzin na dobę, często na zmianach nocnych aby utrzymać swoje rodziny.

Ci wszyscy ludzie są prawdziwymi Mistrzami Świata i Mistrzami Życia! Dla nich dotarcie do mety nie jest tylko walką z trasą, dla nich jest to walka z mnóstwem przeciwności, których przecież nie mają wypisanych ani na twarzach ani na numerkach startowych. Szanujmy wszystkich biegaczy, bo nigdy nie wiemy jaką drogę musieli pokonać aby dotrzeć do swojej upragnionej mety…

Komentarze Facebook

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here